Kronika Geeka

Co było grane w sierpniu? 📜😈

Aktualizacja Kupki Wstydu i błyskawiczny przegląd generalny tego wszystkiego, co ograłem w minionym miesiącu.

GIF z gry Little Nightmares

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.


GIF z gry Little Nightmares

#KupkaWstydu

Gra, po której zostałem wegetarianinem. No dobra, nie zostałem, ale pomyślałem, że mógłbym.

Dawno w trakcie rozgrywki nie odczuwałem tak mocno trafionego tytułu – to faktycznie jest świat rodem z najgorszych koszmarów, a poczucie zagrożenia i zżerającego cię niepokoju przekształca się co najwyżej w czyste przerażenie lub odrazę. Zerowy UI, nikt nie prowadzi za rączkę, wszystko musisz rozkminić samodzielnie, do czego zresztą gorąco zachęcam. Zagadki potrafią zmusić do solidnego (acz też nieprzesadnego) kombinowania i fajnie mieć potem poczucie sukcesu, że się człowiek nie poddał i nie zajrzał do poradnika.

A, no  i nie polecam, jeśli macie dwie lewe rączki, bo trzeba się tu też nieco nagimnastykować zręcznościowo.

Ponoć część druga jest o wieeeele lepsza. Skoro „jedynka” już mi tak we łbie namieszała, to zaczynam się bać. Kiedyś trzeba będzie zakupić.

ocena BDB


Lords of the Fallen 2014

#KupkaWstydu

Nie to nowe, w które to nałogowo zagrywał się nasz dawny redakcyjny kolega, ale oryginał z 2014. Plan był taki, żeby rozeznać się w temacie i dojechać pierwszego bossa. Takiego oto skleciłem sobie wojaka:

Zrzut ekranu z gry Lords of the Fallen z 2014

Oswoiłem się z tutejszym soulsowym systemem walki, ubiłem gromadę pomniejszych łapserdaków. No i – zgodnie z planem – ruszyłem na pierwszego bossa, którym był niejaki First Warden widoczny w galerii poniżej. Padł chyba przy trzecim podejściu.

Potem jeszcze chwilkę pobiegałem po okolicy, bo skoro w moje łapska wpadły czary, fajnie byłoby je chociaż przetestować. No i wiem tyle, że Prayer bardzo spoko, a Mimic brzmiał dobrze w teorii, a w praktyce wszystko mi zasłaniał i tylko utrudniał przerzedzanie zastępów wroga. Anyway, sympatycznych kilka chwil, nawet jeśli miejscami nieco topornych. Walczyło mi się dobrze, a widoki też całkiem niekiepskie.

Zrzut ekranu z gry Lords of the Fallen z 2014

Dobra, pora wrócić do Kratosa!


God of War Ragnarok

Recap poprzedniczki na YT odhaczony, można było znów odpalać symulator ojca i syna.

Zrzut ekranu z gry God of War Ragnarok

Tym razem już wiedziałem, czego się spodziewać i nie miałem tego lekko bolesnego zderzenia z faktem, że to już nie jest ten PRAWDZIWY God of War 🙂

Oczywiście nie celuję w wymaksowanie wszystkiego, chociaż staram się łazić wszędzie, gdzie popadnie i myślę, że procentowo całkiem sporo sekretów już poodkrywałem. Trochę obawiam się miliona backtrackingu, gdy widzę tyle rozmaitych obiektów, z którymi jeszcze nie mogę wchodzić w interakcję, ale staram się odsuwać te lęki gdzieś na bok. Prawilnie rozwijam lodowy topór, prawilnie rozwijam ogniste ostrza, maksuję skille, boostuję ekwipunek. I oczywiście rozwalam wszystkie skrzynie i inne wazy, za co też – jak się wczoraj zorientowałem – mogę dostać XP!

Fabuła wyborna, kinowość wyborna, walki wyborne (choć te bossowe oczywiście nie dorastają tym z GoW II do pięt), zagadki naprawdę niezłe, platforming umowny – czyli dokładnie to, czego mogłem się spodziewać po tej zrebootowanej inkarnacji perypetii Kratosa. I nawet solowe misje Atreusa mnie nie drażnią, ba, wręcz gra mi się nim równie spoko co tym łysolem z brodą i gniewnym usposobieniem.

Ażeby nadmiernie nie spoilować, powiem tylko, że sierpień kończę, wkraczając do Vanaheim. Planowy koniec zabawy we wrześniu!


Gwint i Marvel Snap

Zamykamy tradycyjną u mnie sekcją karcianą! W Gwincie korzystałem z ultraprzepotęgi kuszników wzmocnionych złotym nekkerem oraz Shani – i dobrze, że się nacieszyłem, bo teraz już poleciały nerfy. W Snapie zaś fanficowy sezon Fractured Frontier, w którym, rzecz jasna, królował główny bohater, a więc kowbojski Thanos!


Screeny własnego autorstwa, GIF ze skarbnicy Tumblra, grafika do Gwinta z The Voice of Gwent, grafika do Snapa z Marvel Snap Zone.

+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0