
Dla niewtajemniczonych
Firma Hachette postanowiła wypuścić DC: Bohaterowie i złoczyńcy, kolekcję poświęconą ważnym postaciom i wydarzeniom z Uniwersum DC, a każdy tom to starannie wyselekcjonowane opowieści. Twarda oprawa, wysoka jakość, tematyczne felietony z rysem historycznym. Sto dwadzieścia numerów i wspaniała nagrzbietowa panorama.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Tom 63
Najsłynniejsza saga w dziejach Legionu Superbohaterów, w której pozornie tajemniczy szwarccharakter (wcale nie ujawniony na okładce niniejszego tomu) wraca do pełni sił, wysysając energię życiową nawet z takich przerażających istot jak Mordru! Jak stawić czoła komuś, kto zdaje się mieć potęgę ciemności na każde swe zawołanie?
Legion of Super-Heroes (Volume 2) #290-294
Legion of Super-Heroes (Volume 2) Annual #3
Legion of Super-Heroes (Volume 3) Annual #2

Tak, wiem, brzmi jak jakiś kiczowaty ultrabanał: wielki złol chce spowić wszechświat w mroku, aha, no dzięki, nie kojarzyłem tego dotąd, bardzo oryginalnie. Ale pamiętajmy, że to jednak rasowe lata osiemdziesiąte (i to sam początek), więc troszkę jednak nieuczciwie byłoby oceniać tę historię z perspektywy dekad komiksowych doznań i oczekiwań współczesnego czytelnika.
Podchodząc do takiej lektury jak stareńkie perypetie Legionu, trzeba się przygotować na bombardowanie retronaiwnością i fabuły, i dialogów. Ale powiem Wam, że po raz pierwszy naprawdę miałem jakąś szczerą frajdę, śledząc tych wszystkich Ladów, Lassów, Boyów, Girlów i Kidów. Zamiast tylko wzdychać/wywracać oczyma/uśmiechać się z sentymentalnym rozbawieniem, naprawdę się zaangażowałem. Bo The Great Darkness Saga jest po prostu świetną opowieścią, która po tylu latach broni się jakością mimo wszystkich swoich nieuniknionych archaizmów.
No dobra, w końcu Legion Superbohaterów na to zasłużył bez żadnego naciągania:
Tom 102
Borykająca się z toną własnych i niedających się rozwiązać alkoholem problemów Kara podejmuje się opieki nad przedwcześnie dojrzałą i obdarzoną iście barokowym słownictwem dziewczynką, której jedynym życiowym celem jest zemsta. Jeśli brzmi to podobnie do fabuły pewnego tegorocznego filmu, to wcale nie przypadkiem.
Supergirl: Woman of Tomorrow #1-8

Tak, dobrze widzicie: zaburzyłem kolejność czytania, a wszystkiemu winna jest, rzecz jasna, ekranizacja Supergirl, do której chciałem się stosownie przyszykować. Przyszykowany polazłem na seans i… może lepiej było się nie szykować, bo pod kątem czysto adaptacyjnym film niemalże zarzyna oryginał – z totalnie zmienionym zakończeniem, a więc i wydźwiękiem całej opowieści.
A szkoda, gdyż ta opowieść jest fenomenalna. Mądra, zabawna, okrutna, smutna, poruszająca. I przepięknie, bardzo klimatycznie zilustrowana. Nie sądziłem, że będzie to takie dobre. Szkoda, że filmowcy nie byli w stanie oddać Woman of Tomorrow sprawiedliwości, ale strasznie się cieszę, że mogłem to przeczytać.
Tom 64
Nasz najprawdziwszy ziemski Green Lantern (alias Hal Jordan) wraca do swej ukochanej Carol po rocznej rozłące. I nie dość, że musi toczyć boje ze złolami pragnącymi zrównać z ziemią firmę przyszłego teścia, to jeszcze Strażnicy wystawiają jego oddanie na próbę i zmuszają do podjęcia niewyobrażalnej dotąd decyzji. Czy John Stewart okaże się godnym następcą i czy Hal odnajdzie się w cywilu?
Green Lantern (Volume 2) #172-176, 178-183, 185-186

Nie ukrywam, że bardzo ładnie się ten zbiór napatoczył przed premierą serialu Lanterns (w którym przecież Hal będzie mentorował Johna), ale oczywiście jakichkolwiek zbieżności fabularnych raczej bym nie oczekiwał. No a sama treść… NIESTETY wpada w tę jakże częstą pułapkę archaizmu. I w przeciwieństwie do omawianych powyżej perypetii Legionu nie jest w stanie się z tej pułapki sprawnie wykaraskać.
Archaizmu, nie powabnego retro, bo retropowab to mają jedynie rysunki Dave’a Gibbonsa (tego od Watchmenów) – fabuła, sposób narracji i dialogi to bolesne zderzenie z klasycznymi latami osiemdziesiątymi. Jest to wszystko mocno naiwne, czasem głupiutkie i nie sposób obecnie czytać takich komiksów z poważną miną.
Doceniam rozmach, doceniam estetykę. Cieszę się z pogłębienia znajomości lore. Ale na treść mogę jedynie spoglądać przez palce i z kpiącym uśmieszkiem na ryju. Niższej noty nie dam, bo przecież to nie wina tych komiksów, że są nieodrodnym dzieckiem swoich czasów… ale wyższa też byłaby mocno nieuczciwa, bo przecież oceniam z perspektywy roku 2026.
Rysunki pochodzą z następujących komiksów: Legion of Super-Heroes (Volume 2) #293, Supergirl: Woman of Tomorrow #5, Green Lantern (Volume 2) #173.







