
Dla niewtajemniczonych
A Knight of the Seven Kingdoms (czyli Rycerz Siedmiu Królestw) to miniserial osadzony w świecie Westeros, oparty na opowieściach George’a R.R. Martina, opowiadających o przygodach (i nieprzygodach) sera Duncana oraz jego giermka Jaja. W porównaniu z cyklem Pieśni lodu i ognia — na podstawie którego powstała Gra o tron — czy nawet z kronikarskim Ogniem i krwią, Rycerz jest fabularnie prostszy. Zamiast skupiać się na wielkiej polityce i dworskich spiskach (przynajmniej wprost), stawia na bardziej przyziemne historie ludzi nisko urodzonych.
Taki też jest pierwszy sezon nowej produkcji HBO — i stanowi on miłą przeciwwagę dla dość posągowego, często popadającego w pompatyczność Rodu Smoka. A Knight of the Seven Kingdoms to urocza, choć niepozbawiona mroczniejszych elementów winietka, oferująca wycinek dobrze znanego świata, ale pokazany z zupełnie innej perspektywy. Serial przepełnia dość sprośny, niezbyt wyszukany humor, jednak równoważą go serce, naiwność i autentyczny optymizm. W efekcie dostajemy powiew świeżości w ekranizacjach prozy Martina.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Humor
Na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się lekki, prześmiewczy ton serialu. Już po scenie otwierającej twórcy jasno komunikują, że nie mamy do czynienia z patetycznym, śmiertelnie poważnym Westeros, do którego przywykliśmy. Owszem, można kręcić nosem na żarty kałowo-reprodukcyjne, ale na szczęście nie są one jedynym źródłem humoru.
Świetnie wypadają dialogi — szczególnie te między Dunkiem a Jajem, ale też sceny z Lyonelem Baratheonem. Sporo jest również humoru sytuacyjnego, opartego na tym, że ser Duncan nieustannie znajduje się w roli klasycznej „ryby wyjętej z wody”. Dzięki temu każdy znajdzie tu coś dla siebie i trudno w wielu momentach nie uśmiechnąć się choćby pod nosem.

Serce
Humor przeplatają sceny, które z łatwością chwytają za serce. Samą postać Dunka bardzo łatwo polubić — choć nie jest bez skazy, pozostaje w Westeros prawdziwym ewenementem: kimś naiwnym, ale jednocześnie moralnym, kogo ze świecą szukać wśród rycerstwa i możnych. Trudno też nie ulec urokowi Jaja czy bardziej epizodycznych bohaterów, takich jak młody Fossoway albo wspomniany już Baratheon.
Na uznanie właściwie zasługują wszyscy aktorzy, którzy w stosunkowo krótkim czasie potrafili stworzyć zapadające w pamięć, trójwymiarowe kreacje.

Smaczki
Ta z pozoru prosta historia o rycerskim turnieju na zadupiu kryje w sobie wiele satysfakcjonujących detali dla fanów prozy Martina. Uważni widzowie wychwycą echa rebelii Blackfyre’ów w pieśni Jaja, czy los młodego księcia zapowiedziany w przepowiedni wędrownej wróżbitki. Do tego dochodzi zalążek konfliktu rodu Fossowayów oraz liczne nawiązania do wydarzeń znanych z Rodu Smoka, a nawet do przyszłości znanej z Gry o tron.

Pierdolnięcie
Druga połowa sezonu skutecznie przypomina, że nadal jesteśmy w Westeros, gdzie rzadko która opowieść kończy się szczęśliwie. Osią dramatu staje się Próba Siedmiu, do której ser Duncan musi przystąpić, by bronić swojego honoru. Dostajemy brutalne, intensywnie zrealizowane walki turniejowe, a sytuacja nabiera dodatkowego ciężaru, gdy po stronie Dunka staje książę Baelor Targaryen — namiestnik i syn króla.
Kierują nim dobre intencje, ale jak to w Siedmiu (a właściwie Dziewięciu) Królestwach bywa, nie kończy się to dobrze. Śmierć Baelora kładzie się cieniem nie tylko na samym wydarzeniu, lecz także na Dunku i bracie księcia, których los w osobliwy sposób połączył. W pamięci zostają również gorzkie słowa Lyonela po turnieju, podważające wagę decyzji Targaryena i interpretujące jego zgon jako boską karę.

Werdykt
Przed premierą wiele osób kręciło nosem, traktując Rycerza jako biedną zapchajdziurę HBO na czas oczekiwania na kolejne sezony Rodu Smoka. Tymczasem serial zebrał bardzo dobre recenzje i wysokie oceny widzów, przebijając pod tym względem przygody Targaryenów.
Krótsza forma oraz mniejsza liczba odcinków okazały się strzałem w dziesiątkę — zamiast znużenia dostaliśmy przyjemny niedosyt, czego nie dało się powiedzieć o drugim sezonie HotD. Wyszło świeżo, z przytupem i bez dłużyzn. Osobiście znacznie bardziej czekam na drugi sezon przygód Dunka i Jaja niż na trzeci sezon Rodu Smoka — a to mówi samo za siebie.
Strefa GIF-a










Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra i oficjalnych materiałów HBO.





