Kronika Geeka
Okładka wpisu

Old King’s Crown: pierwsze wrażenia

Piękna makieta czy grywalny tytuł?

Old King’s Crown to strategiczna gra planszowa, w której jako pretendent do pustego tronu rywalizujesz z innymi frakcjami o kontrolę nad rozległym, fantastycznym królestwem, wykorzystując blef, licytację i zarządzanie kartami na ręku.

Relatywna świeżynka, wydana w 2025 jako Kickstarter (ufundowany w pół godziny), i jedna z najbardziej oczekiwanych nowości ubiegłego roku. Za projekt mechaniczny i graficzny odpowiada Pablo Clark z edynburskiego Eerie Idol Games. W pracach nad grą uczestniczył też Cole Wehrle (Arcs, Oath) i jest to zauważalne w klimacie i przebiegu rozgrywki.

Metki i etykietki
Wydawca: Eerie Idol Games, Galakta (PL)

Projektanci: Pablo Clark

Kategorie: 1-4 graczy, asymetryczna, strategiczna, budowanie talii, zaawansowana

 

Przebieg rozgrywki

Rozgrywka w Old King’s Crown trwa zazwyczaj pięć rund, a każda z nich dzieli się na umowne pory roku. Jako przywódca jednej z asymetrycznych frakcji walczących o hegemonię rozpoczynasz wiosnę od licytacji kart królestwa. Następnie umieszczasz swojego herolda na jednym z regionów na mapie, co wskazuje, gdzie będziesz walczyć o bonusy. W kolejnym kroku wszyscy gracze kładą po jednej zakrytej karcie frakcji przy każdym z trzech regionów. To etap blefu i dedukcji – musisz zdecydować, gdzie posłać najsilniejsze jednostki, a gdzie tylko markować atak, by zmusić przeciwnika do zużycia zasobów.

W fazie lata następuje odkrycie kart i rozstrzyganie konfliktów w ustalonej kolejności. Gracze sumują siłę swoich jednostek, odpalają efekty natychmiastowe (faza nocy) i akcje (faza dnia), a zwycięzca regionu przejmuje nagrody z lokalizacji oraz punkty wpływu.

Jesienią gracze zajmują się rozwojem swoich frakcji: możesz wysłać karty do rady (i uzyskać trwałe bonusy) lub odrzucić je, by zdobyć wiedzę, za którą kupisz potężniejsze karty frakcji. 

Zima to etap czyszczenia ręki i przygotowania do kolejnego roku. Gra kończy się po ostatniej zimie, a zwycięża ten, kto zgromadził najwięcej żetonów wpływów.

Garść wrażeń

Co mi się podoba?

  • Old King’s Crown przykuwa uwagę przepięknym wydaniem. Grafiki są bardzo efektowne, a kartonowe komponenty – wysokiej jakości. Podobnie jak w publikacjach Leder Games nie znajdziesz tu tony plastiku, a raczej dobrą kombinację drewna i kartonu.
  • Jest to gra euro, ale wyraźnie interakcyjna. Gracze muszą rywalizować o wpływy, toczyć walki, co angażuje dużo bardziej niż samotne budowanie wydajnego silniczka.
  • Brak losowych modyfikatorów, które potrafią zrujnować starannie planowaną strategię. Oczywiście ze strony przeciwników może przyjść zaskoczenie, ale nie ma co liczyć na niespodziewane łuty (nie)szczęścia.
  • Regrywalność. Kołderka jest na tyle krótka, żeby zachęcić do kolejnego podejścia i lekkiej modyfikacji strategii, ale nie na tyle, żeby człowieka sfrustrować koniecznością wyboru dwóch opcji z dostępnych czterdziestu pięciu.
  • Dopracowana mechanika, szczególnie jak na Kickstartera.
  • Ambitna złożoność tego tytułu.
  • Dość fajnie się skaluje (ale chyba lepsza rozgrywka we czworo niż we dwoje).

Co budzi wątpliwości?

  • Następujące problemy z rozmiarem komponentów:
    • Plansza jest za duża. Nie wszystkie informacje są niezbędne, większość obszarów zajmuje za dużo miejsca.  Ja cały czas patrzyłam na zdjęcie planszy w telefonie, bo nie byłam w stanie odczytać tekstu do góry nogami pół metra ode mnie. Dowód, czyli zdjęcie, wrzuciłam poniżej.
    • Karty królestwa (te licytowane) są za małe – kluczowy komponent z upchanym tekstem.
    • Brakuje małych kart pomocy dla graczy, a dwie karty dostępne dla wszystkich są rozmiaru A4 i mają sporo światła między wierszami.
      Nie jest to czepianie się decyzji projektanckich dla samego wyrażenia zdania – wszystkie powyższe kwestie utrudniają rozgrywkę.
  • Instrukcja jest dość przeciętna. Bardzo obszerna, sporo wyjaśnień konceptów, mniej opisów akcji graczy. YouTuberzy dają radę wytłumaczyć zasady już w pół godziny ;). Ale, co ciekawe, wydawca ma na swojej stronie folder z przewodnikiem po strategiach oraz podręcznikiem do uczenia gry nowych uczestników.
  • Wysoki próg wejścia. To nie jest giereczka, na którą namówisz każdego.
  • Potencjał paraliżu decyzyjnego.

Pierwsze dwie rozgrywki zostawiły mnie z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony Old King’s Crown jest śliczna, konfrontacyjna, wymaga sporo sprytu i uwagi, a czynnik ludzki jest naprawdę istotny. Z drugiej – cierpi na typową kickstarterozę: jest wypieszczonym graficznie dzieckiem grupy pasjonatów, którzy w pewnym momencie stracili dystans i postawili na niezbyt praktyczne rozwiązania. Gra na stół wróci, ale czy rozgości się na nim na tyle, żebym poznała jej mityczną głębię i złożoność, to jeszcze nie wiem.


Zdjęcia i filmiki: autorstwo własne oraz ze strony wydawcy.

+1
1
+1
1
+1
1
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0