Kronika Geeka
Marvel's Guardians of the Galaxy - okładka

Marvel’s Guardians of the Galaxy

W najlepszą grę z Kubą Błaszczykowskim grałem już sporo czasu temu ⏰, a zasobów na spisanie wrażeń jakoś w międzyczasie brakło. Na szczęście tytuł ograł właśnie rednacz Michał 😈, więc pora odgrzebać przykurzone zapiski 📝 i wjechać ze wspólną recką.
We got this! Probably! 🛸🔫👽🤖🎸

Marvel's Guardian of the Galaxy - Peter Quill przed lustrem

 

Dla niewtajemniczonych

Marvel’s Guardians of the Galaxy to przygodowa gra akcji, w której jako Peter Quill, AKA Star-Lord, dowodzimy grupą najemników działających pod szyldem „Strażnicy Galaktyki”. W trakcie przygody odwiedzamy ikoniczne lokacje, spotykając się ze znanymi z uniwersum postaciami i biorąc udział w rozlicznych potyczkach. U podstaw rozgrywki stoi mechanika zarządzania drużyną i dobierania właściwej strategii pod daną walkę, przy jednoczesnym, mocno zręcznościowym, ostrzeliwaniu adwersarzy i wspieraniu drużyny umiejętnościami „urodzonego” dowódcy. W skład naszego zespołu wchodzą zabójcza i ostra jak brzytwa Gamora, nieustraszony i całkowicie dosłowny w obyciu Drax, hołdujący totalnej rozwałce i trochę zbyt nerwowy Rocket oraz łagodny i skupiony na przetrwaniu Groot. Zarządzać jest więc kim.   

Na początku gry nasi Strażnicy chcą wyrobić sobie reputację i spłacić przedawnione długi. Jak to jednak zwykle bywa, ta totalnie legitna przecież robota, która miała być dla nich nowym początkiem i nie miała prawa się nie udać, kończy się spotkaniem z kosmicznymi szeryfami i nałożeniem niemałej grzywny. Długi rosną, a karuzela absurdalnych pomysłów złotoustego Quilla zaczyna wymykać się spod kontroli. To jednak dopiero początek, bo przed nami starcia z religijnymi fanatykami, flotą zdecydowanie za dużych okrętów, bogiem i… kosmiczną lamą z apetytem na wnętrzności naszego statku.

Marvel's Guardians of the Galaxy - Quill i Drax patrzą w dal

 

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Tomek from Kronika Geeka

 

Za Strażnikami wprost przepadam i jestem jakby fanem, więc jeśli na jakimś etapie będziecie odnosić wrażenie, że jestem stronniczy, to pewnie dlatego, że jestem! Nie dziwi więc, że obok Marvel’s Guardians of the Galaxy nie mogłem przejść obojętnie, przymykając oko na donosy o bolączkach samej rozgrywki (o czym za chwilę). 

W dużym skrócie – grało mi się przefantastycznie! Fabuła, lore, kreacja postaci, stylistyka – tu nic nie było przypadkowe. To jest gra od fanów dla fanów! Ma całkiem zgrabnie poprowadzoną fabułę, świetne i nietuzinkowe dialogi między członkami naszej załogi (serio, chemia aż wylewa się z ekranu!), masę smaczków i retrospekcji z życia Strażników (przykładowo kulisy spotkania Rocketa i Groota, albo młodzieńcze lata Petera; jest tego jednak o wiele wiele więcej). Całość jest oczywiście podana z odpowiednią dawką humoru – i tu nie wiem czy pierwsze skrzypce gra pajacujący Peter, czy mocno odklejona Mantis. Ale OK – możliwe, że Peter wysuwa się na prowadzenie za sprawą swojego dziennika (zaprawdę tę książkę przeczytać warto, nie jest długa!).

Pro forma wspomnę o soundtracku, na wypadek gdybyście się nie domyślili – jest to PE-TAR-DA! Nie tylko znajdziemy tu rockowe szlagiery, ale usłyszymy też utwory z fikcyjnego albumu, który został nagrany specjalnie na potrzeby gry. Warto posłuchać! Jest tam bardzo dużo Petera Quilla!

Teraz wypada mi napisać o rzeczach, które zagrały ciut mniej. Choć gra jest prawdziwą laurką dla fanów, to jednak nie wydaje mi się, żeby obroniła się w oczach kogoś, kto nie jest zajawiony na Marvela, nie czytał komiksów lub chociażby nie miał satysfakcji z oglądania filmów Gunna. Mnie zupełnie nie przypadły do gustu walki, które są chaotyczne i nie dają szansy na oddech. UI niestety również nie jest po stronie gracza, dokładając swoją cegiełkę do ogółu nieczytelności. Zabieg o tyle dziwny, że core’ową mechaniką gry jest bycie liderem i zarządzanie drużyną. Na domiar złego im dalej w las, tym walk jest więcej, co po jakimś czasie daje mi się już mocno we znaki i może zwyczajnie frustrować. Myślę, że ten element można było dopracować lepiej.

A – no i mnie osobiście mega irytowało bycie na każdym kroku popędzanym. Człowiek chce oglądać widoczki, zastanowić się nad najlepszym ujęciem w trybie foto (ten jest bardzo zacny, szczególnie doceniam możliwość zmiany strojów bezpośrednio w trybie), ale nie. Musisz, trepie, przejść przez te drzwi. TERAZ. JUŻ. CO TAK STOISZ, GŁUPIO SPOGLĄDAJĄC W DAL?! IDŹŻE! 

Marvel's Guardians of the Galaxy - młody Peter trzyma okładkę kasety magnetofonowej. Widoczne teksty piosenek.

 

Uff, no dobra. Podsumujmy zatem w punktach.

Co mi się podobało 👍:

  • Świetna chemia między postaciami. Te kąśliwe uwagi. To skakanie sobie do gardeł Gamory i Draxa. I ten Piotrek rozładowujący napięcie, mówiąc coś po Quillowemu. Złote to jak Adam Warlock!
  • Angielski voice acting wprost wybitny!
  • Lore – prawdziwa skarbnica wiedzy dla chcących pogłębić znajomość uniwersum.
  • Soundtrack – praktycznie bez słabych punktów, choć oczywiście trzeba pamiętać, że The Awesome Mix zawiera skrupulatnie dobrane utwory.
  • Retrospekcje dotyczące Strażników. Świetnie gruntują ich charaktery i pozwalają nam lepiej zrozumieć motywacje naszego zespołu.
  • Bardzo przyzwoity tryb foto. Mamy pozy, miny, stickery, winiety, możemy zmieniać stroje w locie. Wszystko, czego dusza zapragnie.
  • Fajne kostiumy znane z różnych produkcji o Strażnikach lub nawiązujące do nich.
  • Znajdźki – nie ma ich wiele, ale są przypisane do konkretnych postaci i każda triggeruje nową rozmowę o przeszłości członków załogi. Przykładowo możemy wspomóc Groota w tworzeniu ogrodu na pokładzie naszego statku.
  • Peter Quill wzorował swój dziennik na twórczości piśmienniczej Nathana Drake’a. Change my mind!

Co nie do końca zagrało 👎:

  • Utrudnione bycie przywódcą w grze o byciu przywódcą. Walki są chaotyczne i trudne do okiełznania (trochę niefunkcjonalny lock-on). Do tego w dalszych etapach walk jest istne zatrzęsienie!
  • Gracz jest cały czas ponaglany. Nie ma podziwiania widoczków, bo przecież trza iść dalej.
  • Sterowanie czasami płata figla i się zawiesza. Przykładowo zdarzyło mi się nie móc wyjść z trybu skanowania i pomógł jedynie reset konsoli.
  • Ruchy postaci i mimika twarzy nie są najwyższych lotów. Być może zabrakło mocapu, być może był biedacki.
  • Tu już się czepiam, ale te najmocniejsze ataki naszej załogi mogłyby mieć jakieś specjalne animacje, czy cutscenki, żeby dodać nieco epickiej filmowości!

Marvel's Guardians of the Galaxy - Mantis i lama

 

Ocena Marvel’s Guardians of the Galaxy nie należy do prostych, ale to chyba bardziej mój problem niż Wasz, bo bardzo chcę wystawić ocenę maksymalną… Spróbujmy:

  • Jeśli jesteście fanami Marvela i Strażników Galaktyki, uwielbiacie to uniwersum i chcecie je zgłębiać, a do tego jesteście w stanie przymknąć oko na monotonną i czasami frustrującą rozgrywkę, to produkcja Eidos Montréal będzie dla Was sztosowym przeżyciem. 
  • Jeśli natomiast sięgacie po przygody Petera Quilla i jego załogi, jak po każdy inny szpil i oczekujecie przede wszystkim dopracowanej rozgrywki na poziomie AAA, to może Was spotkać rozczarowanie. Gra ma kilka mankamentów, które mogą zepsuć Wam całościowy odbiór produkcji (chociaż wcale nie muszą!).

Z braku innego pomysłu, wystawiam dwie oceny – ta wyższa, ma się rozumieć, adresowana jest do fanów Guardiansów. 

I na koniec cytat z zielonego osiłka: I am in love with you as well Peter Quill.

 

Michał from Kronika Geeka

 

A ja do niniejszych wrażeń podchodzę właśnie z perspektywy wspomnianego przez Tomka fana (jak nie wręcz fanatyka) Marvela i nawet nie zamierzam się silić na obiektywność – bo ta i tak przecież byłaby mocno wątpliwa, a już na pewno mocno nieszczera 🙂 I muszę też powiedzieć, że mam kompletnie inny odbiór kwestii, które Tomek wymienił jako dwa pierwsze minusy.

Czy czasem do starć wkradał się pewien chaos? Jak najbardziej, ale chyba nigdy nie miałem wrażenia, że kompletnie nie wiem, co się dzieje czy że totalnie nie panuję nad placem boju. Dla mnie te starcia były mocno wymagające i też mocno budujące, gdy udawało się wychodzić z nich zwycięsko przy drugim czy trzecim podejściu (bo tak, niektóre stanowczo musiałem powtarzać). Paradoksalnie im dalej w las, tym wcale niekoniecznie trudniej, bo o ile poziom batalii rośnie i to dość mocno, to dostajemy coraz więcej narzędzi do dyspozycji – a przy pełnej palecie umiejek już naprawdę można odpalać sztosowe kombosy i piękne synergie. Bardzo doceniam też konieczność dopasowywania ataków żywiołowych do konkretnych słabości konkretnych oponentów, co tylko czyniło potyczki bardziej satysfakcjonującymi, gdyż wiesz, że faktycznie wykazałeś się skillem, a nie po prostu na chama spamowałeś dwa ataki na krzyż 🙂 A, no i MEGA fajnie, że nasi kompani nie są tłem, tylko autentycznie biją wrogów i nawet sami mogą doprowadzić walkę do końca – świetna sprawa.

Marvel's Guardians of the Galaxy - starcie

 

No i geniuszem jest ten, kto wymyślił, że ultrasem, który możemy odpalić po naładowaniu paska, będzie… taktyczna przerwa motywacyjna w samym środku starcia, a następnie boosty okraszone jednym z evergreenowych przebojów! Absolutnie nigdy mi się to nie nudziło!

Kompletnie też nie czułem się poganiany 😀 Dla mnie takie mocne ufabularyzowanie eksploracji tylko na plus. A skoro już mowa o fabule, to – naturalnie z zachowaniem proporcji i ze świadomością komiksowych wzorców – jest naprawdę rewelacyjna, a napędzają ją jeszcze lepsze dialogi. Totalnie się tu z Tomkiem zgadzam, niesamowita chemia się wprost wylewa z niemal każdej wymiany zdań. Serio, wręcz nie uważam, żeby wersja gierkowa ustępowała temu, co w MCU wykreował u siebie pan James Gunn.

No i ten ogrom poszanowania dla materiału źródłowego to coś wspaniałego. Jako rasowy Marvelowiec wychowany na komiksach wydawanych przez TM-Semic jestem po prostu wniebowzięty, gdy dostaję kolejną już obok Insomniacowych produkcji grę, stanowiącą spełnienie marzeń fana.

U mnie z notą nie ma problemu. SZTOS nie dam, bo jednak gier akcji w swoim życiu trochę lepszych widziałem, ale jednak jest to tytuł świetny i tak go właśnie ocenić muszę 🙂

 

Strefa obrazka

 

Strefa muzyki

Screeny własnego autorstwa, GIF zaś pochodzi ze skarbnicy Tumblra.

+1
0
+1
0
+1
0
+1
1
+1
1
+1
0
+1
0