Kronika Geeka

From (S01-03)

Na całe szczęście dałem się namówić, bo „From” to jedno z moich najlepszych serialowych doznań w ostatnich latach.

GIF z serialu From. Demonicznie uśmiechnięty mężczyzna przy poręczy schodów.

 

Dla niewtajemniczonych

Ten balansujący między horrorem, science fiction i dramatem serial opowiada o potwornym miasteczku, z którego nie da się wydostać i którego mieszkańcy starają się zachować pozory normalności, mimo że każdy spędzony tam dzień może okazać się ich ostatnim. Tylko czy na pewno nie da się wydostać? I skąd w ogóle wzięło się to miasteczko?

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Od razu nadmienię, że na patenty serwowane we From jestem straszliwie podatny, więc też zapewne nic dziwnego, że w moje gusta serial trafia niemalże idealnie. Po pierwsze byłem totalnym fanboyem Lost, broniącym nawet najgłupszych z głupot – a tu przecież nie dość, że każda minuta ocieka klimatem zagadkowych perypetii ocalałych pasażerów lotu 815, to jeszcze w roli pierwszoplanowej występuje „lostowy” Michael. Po drugie kocham niemiecki serial Dark i uwielbiam to rozkminianie wszystkich wydarzeń, doszukiwanie się odpowiedzi, wypatrywanie możliwych powiązań i wręcz euforyczną radość, gdy widzę, jak poszczególne elementy układanki wskakują na właściwe miejsce. Po trzecie strasznie lubię jakościowe horrory, a From to jak najbardziej jest jakościowy horror.

Czyli horrorowy miks najlepszych patentów z Lost i Dark. No przecież od razu stałem na straconej pozycji 😀

Zdjęcie z serialu From. Widoczni zza pleców Julie i Ethan stoją przed wejściem do kamiennych ruin w lesie.

 

Zastrzeżeń nie mam absolutnie żadnych, poważnie. Nic mnie nie wkurza, nic mnie nie irytuje, niczego bym nie wywalił. Czas więc pochylić się nad tą fajniejszą z list, czyli nad wszystkim, co mi się podobało.

  • Zdecydowanie poziom aktorstwa. Ogólnie wszyscy sobie radzą bdb (co jest dość rzadkie w produkcjach serialowych), ale największy masterclass dostarczają Harold Perrineau, Elizabeth Saunders i Scott McCord, czyli serialowi Boyd, Donna i Victor.
    A przy Victorze to aż chciałem sprawdzać, czy aktor sam nie cierpi na jakieś zaburzenia, bo tak wiarygodna jest ta kreacja!
  • Ale najbardziej szokujący jest fakt, że nawet dzieciak mnie nie wkurza!!! Ethan to chyba najfajniejsze dziecko w historii seriali.
  • I jeszcze w nawiązaniu do aktorstwa: dialogi w tym serialu są niesamowicie wiarygodne, co zwłaszcza widać po wypowiedziach Boyda, bardzo naturalnie rwanych i pełnych jakichś nerwowych powtórzeń. Kapitalna robota, bo rzadko się słyszy takie autentycznie ludzkie zdania, a nie po prostu wygłaszane z pamięci teatralne kwestie.
  • Historia i cały, mówiąc brzydko, setting. Wszystko sprawia wrażenie przemyślanego i logicznego – obym się nie zawiódł! Na razie wprawdzie nie miałem ani jednego powodu do obaw, ale no…
  • Poziom okrucieństwa, gdyż tu się nikt nie cacka i widz przez cały czas ma mieć poczucie zagrożenia.
  • To, jak bardzo ta przemyślana i okrutna historia potrafi zaangażować mnie emocjonalnie… 
  • …a także to, że produkcja jest niezmiennie poważna. Tu nie ma śmieszków, nie ma (prawie) comic reliefów, my się tu nie mamy dobrze bawić, my to mamy przeżywać razem z uwięzionymi w miasteczku postaciami.
  • No i też wizualnie serial naprawdę prezentuje się świetnie, absolutnie niebiedacko. Bardzo klimatyczne zdjęcia, bardzo klimatyczne efekty. A makabryczne sceny wyglądają niestety dość przekonująco.

Zdjęcie z serialu From. Jade, Ethan i Jim patrzą ze zdumieniem.

 

Zastanawiałem się (krótko), czy aby nie przesadzam z notą… ale nie, nie przesadzam. W całej tej zabawie w geekowanie chodzi o wywoływanie emocji i dostarczanie doznań. A From robi to z najwyższą jakością. Jeśli mi to finalnie zepsują, nigdy im tego nie wybaczę.

ocena SZTOS

+1
5
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0