
W minionym roku zaczęłam rekordowo dużo gier (niekoniecznie wydanych w 2025), od których odbiłam się szybko, sprawnie i na sporą odległość. W ramach zimowego narzekania – oto lista krótkich i niespecjalnie przychylnych pierwszych wrażeń:
🎮 Honorowe miejsce z końcówki 2024: Skald: Against the Black Priory
Nietypowo, bo gra jest bardzo obiecująca, dowozi wybitny klimat i ciekawą klasyczną walkę. Ale nie dźwignęłam tej estetyki. Oczy wypływały na klawiaturę, chociaż pogrywam od wczesnych lat 90. i powinnam być zahartowana. Wytrzymałam kilka godzin i polecam. Tylko nie sobie.

🎮 Sid Meier’s Civilization IV. Zamiast cieszyć się znanym i lubianym, patrzyłam, co i jak się zestarzało. Przez jakąś godzinę maksymalnie.

🎮 Core Keeper. Taki miły, fajnie wymyślony, pikselowy otwarty świat i taka dojmująca pustka, jeśli chodzi o questy, NPC-ów – cokolwiek. Można grać co-opa. Ale jak już ja i ktokolwiek inny mamy naraz czas i siły, to jest parę fajniejszych aktywności niż Core Keeper. NUDA.

🎮 Wanderstop. A idź pan. Jak ja nie rozumiem tego hype’u. To jest najtańszy możliwy coaching, a nie piękna historia!

🎮 Felvidek. Nie wiem, co tu zaszło, ale ten sztubacki symulator nieokrzesanego słowiańskiego woja po pierwszym WOW nie zachwycił mnie tak, jak powinien. Oficjalnie zwalam to na niezajmującą walkę, ale może po prostu bez kielicha nie ma co do tego podchodzić.

🎮 Old World. Pierwsze wrażenie: spoko; drugie wrażenie: przekombinowane, kto będzie tyle czytał; trzecie wrażenie: żegnam.

🎮 Town to City. Niby to city builder, a bardziej jakby diorama builder, tylko że z taniej podróbki klocków LEGO, które zainspirowały się Minecraftem. A kogo cieszy brzydki diorama builder? Otóż nie mnie. Postawiłam szesnastą doniczkę w losowym miejscu, kwiknęłam i uciekłam. Na plus fajne menu gracza – muszę docenić, bo 2025 był też sponsorowany przez fatalne UI-e (musiałaby chyba powstać osobna sekcja; oszczędzę Wam).

🎮 Lessaria. Jak masz ochotę na Majesty, to spraw sobie Majesty – zremasterowana wersja fajnie hula. To na razie jest toporny klon, założenia podobne, ale scenariusz się rozjeżdża i nie daje przyjemności, tak po prostu. Gra zwrócona gdzieś w trakcie pierwszego scenariusza.

🎮 Pioneers of Pagonia. Mieli być tacy Settlersi, miało być milusio, ale aż się po tej grze spontanicznie przejechałam na social mediach. Niewiarygodnie zły interfejs. Przeszłam pierwszy scenariusz i zwróciłam zakup.

🎮 Wartales. Bardziej spauzowane niż wyrzucone przez okno – założenia gry wyglądają ciekawie, ale wizualnie niskobudżetowo i bez pomysłu (screeny ze Steama są absolutnie przepiękne przy tym, jak gra prezentuje się na początku!). Może dostać drugą szansę, jeśli nadejdzie właściwy moment.

🎮 Fields of Mistria. Wychwalane pod niebiosa przez recenzentów, a tempo kuleje i całość jest nudna jak flaki z olejem. Estetycznie też nie siada, a cosy games mają być przyjemne.

🎮 Tropico 6. Jak szukałam godnego następcy Against the Storm, tak Tropico dla mnie nim nie jest. Po tutorialu byłam znudzona i wytyrana, i odeszłam swoją drogą.

Screenshoty pochodzą z materiałów wydawców na Steamie, a zdjęcie okładkowe zawdzięczam Sei (unsplash.com).


