Kronika Geeka
Okładka ze zdjęciem wiewiórki z orzeszkiem i autorki tekstu

Leśne rozdanie

Nie tego się spodziewasz po leśnych rozdaniach.

Kiedy małżonek znienacka wyłożył na stół nowiutkie Leśne rozdanie, byłam przekonana, że chciał po prostu sobie kupić jakąś grę z wiewiórkami. Doceniłam kompaktowe opakowanie (jak się potem okazało, gra nie zawiera plastiku i została wydrukowana na ekologicznym papierze), ale ogólnie raczej wzruszyłam ramionami w duchu: a mało to planszówek o lasach, kwiatkach, ziółkach i ptaszkach?

Gra została wydana w 2023, ale jest ciągle dostępna w sklepach w polskiej wersji językowej, więc w razie zainteresowania tematem możecie ją sobie sprawić bez dłuższych polowań. Leśna tematyka, na szczęście, również nie oznacza polowań  – będziemy tu natomiast rozbudowywać fenomenalnie złożony ekosystem.

Metki i etykietki

Wydawca: Lookout Spiele, Rebel (PL)

Projektanci: Kosch, Toni Llobet

Kategorie: 2-5 graczy, karciana, rywalizacyjna, o naturze, rodzinna

Przebieg rozgrywki

W trakcie gry będziemy sadzić drzewa – czyli wykładać ich karty na stół przed sobą – i dokładać do nich karty zwierząt i innych roślin tak, żeby stworzyć jak najlepiej punktujące kombinacje.

Na początku partii przygotowujemy pulę kart: usuwamy część kart, a bliżej spodu talii wkładamy karty zimy, które będą znacznikiem końca gry. Pośrodku stołu umieszczamy planszetkę polany, na której w wyniku pewnych zagrań będą się zbierać karty leśnego ekosystemu.

Następnie rozgrywamy swoje tury po kolei. W każdej turze są dwie możliwe akcje: dobranie dwóch kart lub zagranie karty po opłaceniu jej kosztu. W niektórych przypadkach użycie konkretnego koloru do opłacenia karty zapewnia dodatkowy bonus.

Kluczowym rodzajem kart są drzewa, które zagrywamy samodzielnie, tworząc strukturę lasu. Wokół nich możemy dodawać zwierzęta, rośliny i grzyby. Zasadniczo każde drzewo zapewnia cztery miejsca na dodatkowe karty (rozmieszczone po jego czterech stronach). Prawie cała mechanika i sens Leśnego rozdania polega na planowaniu interakcji i synergii pomiędzy swoimi kartami tak, by ich powiązania zaowocowały jak najwyższą punktacją. Przykładowo na jednym z drzew możemy posadzić popielicę. Popielica sama z siebie nie punktuje, ale jeżeli na tym samym drzewie będzie jakikolwiek nietoperz, będzie ona warta 15 punktów. Nietoperze z kolei punktują za zróżnicowanie gatunków nietoperzy w naszym lesie. Dodatkowo można wzmocnić to kombo, nasadzając odpowiednie krzewy. Jeden z nich nawet umożliwia dobranie od razu wszystkich nietoperzy z polany za darmo… i tego typu sieci zależności jest w tej planszówce bardzo wiele. Warto też przemyśleć same gatunki sadzonych drzew – podobne czy różnorodne, dużo drzew czy może więcej krzewów, który bonus da lepszy efekt kuli śnieżnej na końcu?

Ostatnim istotnym mechanizmem jest polana – zawsze, gdy sadzimy drzewo, dokładamy kartę z talii (karty zakryte) na polanę (karty odkryte). Na tym obszarze lądują też karty użyte do zapłacenia za nasze akcje. Gracze dobierający karty mogą je ciągnąć w ciemno z puli bądź dobierać według swoich potrzeb z polany. Żeby podkręcić napięcie, w grze znajdzie się też niejedna karta, która używa mechaniki czyszczenia polany bądź podkradania kart z tej planszetki.

Po odkryciu trzeciej karty zimy rozgrywka kończy się.

Garść wrażeń

Leśne rozdanie prezentuje się ładnie, ale nie imponująco. Karty są przyjemne w dotyku i po paru rozgrywkach wydają się trwałe, a pudełko nie zajmuje niepotrzebnego miejsca. Ilustracje cieszą oko, ale nie mają artystycznego polotu – bliżej im do botanicznego realizmu. Na plus niewątpliwy walor edukacyjny, ale też przejrzystość takiego projektu. Graficznie i tematycznie jest to więc trochę taka gra dla każdego: nie znam osób, które nienawidzą planszówek o tematyce związanej z naturą. Z drugiej strony wśród pierwszych reakcji może pojawić się ziew, znowu jakiś ekosystem mam tworzyć, pewnie to jakaś normicka gra familijna.

Niewątpliwymi słabszymi punktami gry są jej stołożerność – cztery osoby potrzebują naprawdę sporego stołu! – a także skomplikowany proces wyłapywania wszystkich zależności podczas liczenia punktów. Na szczęście jakiś dobry człowiek opublikował darmową apkę do ich zliczania, którą gorąco polecam. Zrobienie zdjęć wszystkim swoim drzewom i wyklikanie poprawnych ustawień w apce może wydawać się czasochłonne, ale jest to ta krótsza metoda wyłonienia zwycięzcy.

Atuty Leśnego rozdania przeważają jednak nad jego wadami. Za stosunkowo nieduże pieniądze dostajemy wysoce regrywalną, sensownie zaprojektowaną pozycję, w którą można zagrać z różnymi grupami współgraczy, od rodzinki po srogich nerdów. No właśnie. Szwendanie się po malowniczym lesie może być błogo spokojne, ale rozgrywka w Leśne rozdanie absolutnie taka nie jest. Partyjka tej urokliwej gry o naturalnym ekosystemie to kilkuwątkowe planowanie różnych strategii i bezustanne rozważanie, na którą postawić w swoim ruchu. To nieprzewidziane zwroty akcji, kiedy ktoś wyczyści nam sprzed nosa całą zawartość planszetki. To spora domieszka push your luck, szczególnie pod koniec gry – z jednej strony mamy już potężne fundamenty pod budowę dobrze punktujących kombosów, więc może warto zaryzykować postawienie na kilka strategii naraz, ale z drugiej – ostatnia karta zimy może pojawić się w każdej chwili…

Wszystko to czyni z Leśnego rozdania grę strategiczną i emocjonującą. Taką, że czworo dorosłych, naprawdę obytych z planszową klasyką i co ciekawszymi nowościami, decydowało się odwołać kolejne weekendowe pomysły i zamiast tego zagrać jeszcze raz. Dodatkową zaletą jest dla mnie mechanika oparta na podejmowaniu najlepszej decyzji w danym momencie – nie należę do osób, które nad stołem skupiają się wyłącznie na przeliczaniu wariantów strategicznych z uwzględnieniem całego przebiegu rozgrywki. Dla nich recenzowana pozycja będzie zapewne rozrywką lżejszą, umożliwiającą pogawędkę czy podjadanie między ruchami; nadal jednak można poczuć przyjemność zasłużonej nagrody za własny spryt i uważność na to, co dzieje się na stole. 

Losowość:

Podstawowym czynnikiem losowym jest tutaj odchudzanie talii przed rozgrywką – pewne karty będą niedostępne i nie da się przewidzieć jakie. Dobór kart jest częściowo losowy, częściowo spośród widocznych kart. Oczywiście mogą nam też mocno namieszać akcje innych graczy. Mimo tych modyfikatorów sporo można sobie zaplanować, a rozgrywka trwa wystarczająco długo, żeby zorientować się, że np. ktoś inny też zbiera motyle i możemy nie zgromadzić maksymalnej liczby punktów w tej kategorii.

Leśne rozdanie wymaga adaptacji, ale długofalowe strategie często mają szansę się udać. Nie da się jednak zaprzeczyć, że element push your luck (czyścić już polanę czy nie czyścić?…) i nie w pełni znana talia dodają adrenalinki i nie są zależne tylko od naszego efektywnego planowania.

Rywalizacja:

To gra to czyste PVP, zero możliwości zawierania sojuszy ani optymalizowania własnej, odrębnej strategii z nadzieją na najwyższy wynik. Przez większość czasu planujemy głównie z myślą o idealnych kombinacjach we własnym lesie, ale nie da się ukryć: obserwacja sytuacji u innych graczy i sporadyczne świadome blokowanie cudzych zyskownych ruchów może nam przynieść znaczną przewagę. Nie można jednak nic nikomu ukraść ani zepsuć, więc gracze względnie odporni na rywalizację (z innymi nie grywam i nie ręczę za ich reakcje :)), ale przedkładający budowę nad niszczycielskie zapędy powinni się dobrze bawić.

Klimat:

Ilustracje ładnie i szczegółowo prezentują leśny ekosystem, a zależności między jego mieszkańcami są wymyślone i rozpisane z głową. Gra nie ma fabularnej głębi ani nawet potencjału na spontaniczne tworzenie takowej nad stołem, ale jednak zaobserwowano u graczy tendencje do gromadzenia ulubionych zwierzątek. Na przykład wiewiórek.

Werdykt

Chociaż konserwatywne tematycznie i raczej poprawne niż wybitne pod względem estetyki komponentów Leśne rozdanie zbiera bardzo dużo punktów jako po prostu dobra, bo porządnie zaprojektowana, przetestowana i wysoce regrywalna planszówka. Poziom zaangażowania emocjonalnego i rywalizacji podczas gry spowodował, że przechrzciliśmy ją (w gronie osób dorosłych!) na Leśne rozj*banie i to jest właściwy tytuł dla recenzowanej pozycji. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.

GIT

 

Zdjęcia wydawcy (Rebel.pl) i autorstwa Igora Talanova (Unsplash.com).

+1
1
+1
1
+1
1
+1
1
+1
2
+1
0
+1
0