
Dla niewtajemniczonych
Firma Hachette postanowiła wypuścić DC: Bohaterowie i złoczyńcy, kolekcję poświęconą ważnym postaciom i wydarzeniom z Uniwersum DC, a każdy tom to starannie wyselekcjonowane opowieści. Twarda oprawa, wysoka jakość, tematyczne felietony z rysem historycznym. Planowo sto numerów i wspaniała nagrzbietowa panorama.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Tom 48
Wracamy do Gotham, lecz tym razem dobrze nam znani trykociarze stanowią jedynie tło, gdyż głównymi bohaterami niniejszych historii będą panie i panowie w niebieskich mundurach. No, tak dosłownie to niekoniecznie w niebieskich, ale wiadomo, o co chodzi.
Gotham Central #1-2, 6-10, 12-15

Nie ukrywam, że gdy tylko zobaczyłem, jaka konwencja przyświeca temu tomowi kolekcji, od razu nastawiłem się pozytywnie. I udało mi się nie rozczarować 🙂. Codzienny trud policyjnej pracy w największym siedlisku przestępczości w Uniwersum DC, zawodowe animozje i nakładające się na nie prywatne problemy.
Oczywiście przewijają się doskonale nam znani złole, nie raz i nie dwa zawita dżentelmen upodabniający się do nietoperza, ale oni naprawdę są tylko dodatkiem. Istotnym, owszem, ale dodatkiem. Gdyby były tam jakiekolwiek światła reflektorów, z całą pewnością skierowane byłyby na tych szeregowych funkcjonariuszy, starających się chronić obywateli Gotham. I dotrwać do kolejnego dnia.
Jednakże świateł brak. Jest tylko wszechogarniająca szarość upstrzona plamami czerni. Noir pełną gębą.
Świetna lektura.
Tom 49
Amanda Waller po raz kolejny formuje naszą ulubioną drużynę degeneratów, a do składu załapują się m.in. Deadshot, King Shark, El Diablo i – rzecz jasna – Harley. Pora na nowe samobójcze misje, a ciężko o sprawne działanie, gdy każdy w ekipie może być twoim potencjalnym wrogiem. I często nim faktycznie jest.
Suicide Squad (Volume 4) #1-8

Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim pompująca adrenalinę akcja i brutalna (naprawdę brutalna) jazda bez trzymanki, w końcu to Suicide Squad, więc chyba nikogo to nie dziwi. Ale totalnie zaskoczyło mnie to, jak dobre są te historie!
Tutaj ewidentnie nie chodziło tylko o to, że mamy samograja w postaci Harley Quinn i jeszcze takich charyzmatycznych gigachadów jak Deadshot i King Shark, dowalimy sporo krwi, wybuchów i efekciarskich kadrów, no i jakoś to będzie przecież. No nie, bynajmniej. Raz po raz mamy spore fabularne twisty, BARDZO widać, jak okrutne są te realia, jak naprawdę nikomu nie można ufać, bo zdrada czyha na każdym kroku.
I mocno doceniam duży wkład pracy włożony w odpapierowienie postaci. Już nawet nie chodzi o postępujący obłęd Harley (genialna sprawa, chyba nie widziałem jeszcze tak dobrej Harley w komiksie), ale o to, że reszta naszych głównych postaci nie stanowi tylko opakowania na supermoce, tylko faktycznie istoty z krwi i kości, które mają swoje motywacje wywołujące u czytelnika szczerą niechęć czy wręcz nienawiść, ale czasem współczucie czy też nawet coś na kształt podziwu.
No naprawdę rewelacja, fenomenalnie się bawiłem przy lekturze.
Tom 50
Tym razem zamiast JLA mamy JSA, czyli skład może i pozbawiony najpotężniejszych ikon uniwersum typu Superman czy Wonder Woman… aaaale za to skład z ogromnymi tradycjami (bo chociażby najpierwszy Flash!) i taki, który zapewnia porządny mentoring młodym adeptom sztuk trykociarskich. W niniejszym zestawieniu na tapecie ląduje między innymi starcie z supernaziolami!
Justice Society of America (Volume 3) #1-4, 7-8

Nie chcę nikogo urazić, ale takie komiksy bardzo ładnie pokazują, że drużyna herosów drugiej kategorii (no bo spójrzmy prawdzie w oczy) absolutnie nie musi ustępować tym największym tuzom. Sprawnie napisane dialogi, wiarygodna chemia między postaciami, równie wiarygodny brak chemii między postaciami, sporo bombastycznej akcji, trochę fabularnych twistów, trochę brutalności, szczypta niekrindżowego humoru. A do tego łojenie skóry naziolom, no i Power Girl dla spoceńców.
Serio, jakościowy produkt, który chce się czytać.
Rysunki pochodzą z następujących komiksów:Gotham Central #13, Suicide Squad (Volume 4) #5, 7, Justice Society of America (Volume 3) #7.






