
Dla niewtajemniczonych
Krakoa miała być utopią i spełnieniem marzeń mutantów. Niestety ideał sięgnął bruku i w obliczu powszechnej wrogości i nieufności mutanci znów muszą szukać swojego miejsca w opanowanym przez ludzi świecie.
From the Ashes to nowy początek dla uniwersum i próba pokazania rzeczywistości po upadku Krakoi.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Astonishing X-Men Infinity Comic #13-16
Na cztery marcowe numery powracamy do perypetii Banshee’ego i Husk, a wszystko kręci się wokół tych cholernych Flatscannersów i gwałtownie narastających antymutanckich nastrojów.
No i gdzieś tam w tle delikatne echa marcowego cross-overu.
Trzy bardzo udane odcineczki, w których robi się o wiele poważniej, mroczniej i smutniej niż dotychczas. I jeden całkiem znośny.
Jako komiks stricte mobilny nadal sprawdza się to wybornie, gdyż lektura szybka i na bardzo przyzwoitym poziomie. Na razie nie podnoszę noty, ale niewykluczone, że w kwietniowym rzucie już będzie to miało miejsce.
X-Men (Volume 7) #13
Postanowiłem, że dla spójności będę trzymał stałą kolejność opisywanych serii, więc niestety przy tak obszernym cross-overze czeka nas sporo skoków wte i wewte. A zatem X-Manhunt, część czwarta, w której to nikt nie chce ustąpić i X-Meni rzucają się X-Menom do gardeł. Żarty się skończyły.

Świetny poziom X-Manhunt utrzymany. Może i fabularnie historia jakoś znacząco nie posuwa się naprzód, ale za to wszystko wynagradza epickość starcia naszej dzielnej czeredki ze zboostowaną Storm i przypartym do muru Xavierem.
Zobaczymy, czy X-Factorowi uda się tego nie zepsuć 😄
Phoenix #9
Odrodzona Phoenix w całkiem nowym wydaniu, nowa Adani napędzana mrokiem, a do tego wszystkiego jątrzący Mroczni Bogowie. Jaki będzie efekt starcia tych potężnych sił?

Znów wracamy do tych natchnionych i przefilozofowanych starć na poziomie kosmicznym, a także do banałów w stylu „NIECH MROK OGARNIE CAŁY WSZECHŚWIAT!!!”… ale na szczęście jest to jakoś bardziej strawne niż na samym początku. Do tego trochę całkiem spektakularnych rysunków oraz zawadiacki duet Rocketa z Novą. Myślę, że ta nota jest całkiem sprawiedliwa.
NYX (Volume 2) #9
X-Manhunt, część druga, w której zbiegły Xavier przybywa po pomoc do naszych milusińskich z NYX. Ponoć ostatnie nasiono Krakoi przechwycił nowy imperator Ziemi, Doom, a pan profesor bardzo chciałby to nasiono odzyskać.

Definitywnie najmroczniejszy NYX ever, tak dobrej i dorosłej historii jeszcze w ramach niniejszej serii nie było – ale też nie łudzę się i wiem, że to tylko magia cross-overu i w kolejnym numerze wrócimy do standardowo młodzieżowego young adult.
Niemniej cieszmy się chwilą, bo jest czym. Sporo fabularnych zmyłek, bardzo udane ilustracje i momenty, które bezceremonialnie ładują prosto w mentalną wątrobę. Kawał świetnego komiksu.
X-Force (Volume 7) #9
X-Manhunt, część szósta, w której to kontynuacja starcia z numeru poprzedniego, mocne wejście Sage, a także powrót, którego nikt się nie spodziewał! Cross-over zbliża się do kulminacji!

Bardzo ładnie udało się połączyć bieżący przypał teamu Forge’a (niekoniecznie idące po ich myśli starcie z La Diablą) i solową misję Sage (która to już bezpośrednio stanowi przedostatni szczebel w drabince naszego cross-overu). Innymi słowy: X-Force nie zawodzi po raz kolejny.
Został już tylko finał X-Manhunt. I jestem pełen obaw 🙁
Uncanny X-Men (Volume 6) #11
Zaczynamy cross-over X-Manhunt! I nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem, jeśli napiszę, że Profesor X uwalnia się z więzienia Graymalkin. Dlaczego właśnie teraz?

Rewelacyjne rozpoczęcie historii, która zapewne będzie obfitować w momenty epickie, momenty straszne, a także momenty rozdzierające serce. Już tutaj jest dość mocno, a przecież dopiero zaczynamy zabawę. I nie dam najwyższej noty tylko dlatego, że nie wrócił mistrz David Marquez, a rysunki zastępującego go Javiera Garróna uważam za dość nierówne.
Ale fabularnie jest to SZTOS, pamiętajcie.
X-Factor (Volume 5) #8
X-Manhunt, część piąta, w której to świeżo po jednej bratobójczej bitce szykuje się kolejna. I to nawet, cóż, dość dosłownie. Ale bez obaw: pojawi się też gracz trzeci oraz czwarty, żebyśmy jako czytelnicy nie mieli za łatwo 🙂

Bałem się, że dość poważny ton tego cross-overu zaginie w naturalnej śmieszkowości X-Factor… i początkowo wszystko na to wskazywało (vide powyższy obrazek). Na szczęście dość szybko historia wraca na właściwe tory. I oczywiście raczy nas kolejnym cliffhangerem, jakżeby inaczej!
Naprawdę udany numer. Bardzo jestem ciekawy, czy (i jak) uda się połączyć perypetie Havoka i odmienionego Angela.
Avengers (Volume 9) #24
Kang nasłał na naszych herosów całą armadę… lecz czy to oznacza, że wszystko stracone i że draniowi się upiecze? Może tak, może nie 🙂

Intrygujące i wcale nie takie oczywiste zakończenie wątku kosmicznego włamu. Dzieje się dużo, przygodowo-awanturniczy klimat w pełni utrzymany, rysunki ładne. Lektura kompletnie nieambitna, ale swoją rolę spełniająca wyśmienicie.
A ostatnia strona zwiastuje to, co lubimy najbardziej, czyli tak zwany KONKRET. Oby dowieźli!
Exceptional X-Men #7
X-Manhunt nieco w tle (ale jest), a głównie Axo, który niebezpiecznie zaziomeczkowuje się z panem Sheldonem Xenosem.

Słowo się rzekło. Wyjątek dla X-Manhunt zrobiony (wiedziałem, że w tym numerze cross-overowość będzie poboczna, ale miałem nadzieję, że nie aż tak, no trudno), kończę przygodę z tą rozczarowującą serią.
Oczywiście właśnie teraz numer musiał zakończyć się wyjątkowo ciekawie i oczywiście musiał dać nadzieję na to, że Exceptional X-Men w końcu zacznie być niezłym komiksem… Ale nie, nie dam się nabrać. Koniec, żegnam. Najwyżej stracę.
Wolverine (Volume 8) #7
Romulus okazuje się być czempionem Adamantine… a to oznacza, że Wolverine znalazł się w nie lada tarapatach.

Nie wiem jeszcze, czy podoba mi się ten kierunek fantastyczno-mitologiczny, bo tu równie dobrze może wyjść kawał niezłego akcyjniaka, jak i oklepany banał. Póki co jestem ostrożny w osądach, ale nie powiem, żeby ten numer mnie jakoś przesadnie urzekł. Trochę to naciągane.
No ale przynajmniej dostaliśmy nieco bezkompromisowej naparzanki ze szponami w roli głównej.
Storm (Volume 5) #6
X-Manhunt, część trzecia (tak, mówiłem, że będziemy skakać wte i wewte), w której profesor zjawia się u obdarzonej nowymi boskimi mocami Ororo. I – rzecz jasna – liczy na jej wsparcie. Tyle że dawni przyjaciele mają wobec niego inne plany.

Chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że w tej serii Storm mamy do czynienia z absolutnie najpiękniejszymi rysunkami z całego From the Ashes, jeśli patrzyć na całokształt (bo oczywiście David Marquez nadal top, tyle że sobie zrobił wakajki!).
A jak mi ta historia namieszała na poziomie emocjonalnym… i jeszcze sama końcówka… Póki co X-Manhunt dowozi raz za razem.
Psylocke (Volume 2) #5
Psylocke kontra Taxonomist, decydujące starcie! Czy Kwannon zostanie kolejnym eksponatem w kolekcji szaleńca?

Rysunki już znowu fajne, a sama historia… poprawna. Całościowo absolutnie nic odkrywczego, ale przynajmniej kilka ciekawych patentów da się wygrzebać. No i znów końcówka cliffhangerowa, a to zawsze doceniam.
W ogólnym rozrachunku:
Laura Kinney: Wolverine #4
Bucky musi wytropić jednego drania, a Laura ma mu w tym pomóc. Dwie istoty stworzone jako maszyny do zabijania wyruszają w podróż.

Nie ukrywam, że liczyłem na nieco więcej – póki co sporo szumu, ale całość jakoś bez wielkiego szału. Ot, sporo niewybijających się ponad przeciętność dialogów i nieco sztampowej akcji, ale też znów dużo ładnych rysunków i jakiś taki promyk nadziei na to, że ciąg dalszy będzie nawet niezgorszy. Więc nie obniżam.
Cable: Love and Chrome #3
Po wydarzeniach z ostatniego numeru nieprzytomny Nathan desperacko walczy o życie, gdyż wygląda na to, że tym razem techno-organiczny wirus dopadł go na dobre.

Rysunkowo nadal średnio, ale przynajmniej miejscami NIECO lepiej. Fabularnie zaś dość intrygująco poprowadzona ta walka z chorobą, no i mocny akcent na sam koniec. Setting niezmiennie propsuję, gdyż bardzo mój.
Szkoda, że nie wygląda to ładniej. Nota bez zmian.
Magik (Volume 2) #3
Moje Drogie, moi Drodzy, w tym numerze dowiemy się, kim (lub czym) jest ten cały Liminal… a także jakie ma zamiary względem naszej bohaterki!

Tym razem wyraźnie więcej dialogów i monologów, fajnie się to zaczyna kleić w całość. Oczywiście ta całość jest rasowym young adult podlanym komercyjnym czarnomagicznym demonizmem, ale czy to wada? Nie sądzę 🙂
No i mimo wszystko kilka bardziej spektakularnych scen udało się wcisnąć.
Rysunki nadal bardzo spoko, miejscami nawet super. No i ciekawe, co wyjdzie z pojawienia się niespodziewanego gościa na sam koniec numeru.
Podtrzymuję GIT z plusem.
Weapon X-Men (Volume 2) #2
Na czyje zlecenie działał Deadpool? Ano Barona Struckera, który ma wobec Wolverine’a bardzo sprecyzowane (i bardzo niecne) plany.

Dalej bawię się wybornie. Oczywiście Deadpool kradnie show (jak zawsze), ale Wolverine i Cable też swoje role odgrywają należycie – tylko Thunderbird i Chamber na razie bez wyrazu, ale zapewne i oni doczekają się należytej ekspozycji.
Neonaziolskie wizje podboju świata, brutalność mieszająca się ze śmieszkami, sporo absurdalnej akcji. Wszystko się zgadza.
X-Manhunt: Omega
X-Manhunt, wielki finał. Czy nasi bohaterowie powstrzymają Charlesa przed opuszczeniem planety?

Piękne i niezwykle emocjonalne zakończenie tego kapitalnego cross-overu. Świetna robota, kolektywnie. Aż cud, że udało się jakoś sensownie wprowadzić te wszystkie postaci w jednym numerze.
No i łezka została uroniona. Dziękuję pan Marvel.
Hellverine (Volume 2) #1-4
Ku swojemu zdumieniu odkryłem, że w ramach From the Ashes są jeszcze dwie serie, które jakimś cudem mi zdołały umknąć – wspaniała wiadomość, bo przecież i tak mam za mało komiksów do obadania 😀 Ale nic to!
W dzisiejszym raporcie zatem sumarycznie cztery numery przygód syna Wolverine’a, Dakena, który po opętaniu przez demona Bagra-Ghula przemienił się w Hellverine’a, czyli trochę takie kombo Wolverine’a z Ghost Riderem.
Czas zmierzyć się z mrokami przeszłości i stawić czoła piekielnym siłom, knującym szemrane plany, których nasz bohater ewidentnie stanowi integralną część.
Pisałem, że w Magik elegancko czerpiemy z estetyki demoniczno-czarnomagicznej… bo nie wiedziałem jeszcze, co mnie czeka w Hellverine. W Magik są demony dla dzieciaków, tutaj mamy demony dla dorosłych i w dorosły sposób pokazane. Brutalność mieszająca się z szatańskim bluźnierstwem, ciekawy i niejednoznaczny protagonista, niezłe rysunki (aczkolwiek szkoda, że Kendrick Lim odpowiada jedynie za okładki 🙂). Cztery numery przeleciały niemal niezauważalnie – to może być jedna z moich ulubionych serii.
Deadpool/Wolverine (Volume 2) #1-3
Jak pisałem w powyższej sekcji, odkryłem, że mam DWIE zaległe serie – to jest właśnie ta druga. Deadpool jest jakiś nieswój… zupełnie jakby ktoś go kontrolował. Wolverine musi rozwikłać tę zagadkę.
Prawda okaże się niewesoła.
No przecież nie może być lepiej niż ikoniczne combo mojej ukochanej postaci Marvela z (także przeze mnie uwielbianym) największym błaznem Marvela. I jakie tu są rysunki! Krwawa trykociarska jazda bez trzymanki, praktycznie każda strona to druzgocący strzał adrenaliny i uczta dla oczu.
Rozrywka nieambitna, ale wybitna. Po trzech numerach jestem zachwycony.
Cmentarzysko
Te pozycje dobiegły końca:
Rysunki pochodzą z wszystkich wymienionych powyżej komiksów.
























