
Dla niewtajemniczonych
The Wheel of Time (czyli Koło czasu) to epicka seria fantasy produkcji Amazona, oparta na bestsellerowym cyklu Roberta Jordana. Osadzona w rozległym, magicznym świecie opowiada o odwiecznej walce dobra ze złem, łącząc wątki przygody, tajemnicy i przeznaczenia. W centrum fabuły znajduje się grupa młodych ludzi wplątanych w starożytną przepowiednię, a kluczową postacią jest potężna kobieta z zakonu władającego magią. To emocjonująca opowieść o odkrywaniu własnej tożsamości, siły i miejsca w świecie. Brzmi znajomo (i trochę sztampowo)? Nic dziwnego, bo to klasyczne high fantasy — z tą różnicą, że u Jordana pierwsze skrzypce grają kobiety.
Pierwszy sezon serialu zadebiutował na platformie niemal cztery lata temu, poprzedzając inną megaprodukcję Amazona — The Rings of Power. Koło doczekało się już dwóch kolejnych sezonów i zebrało rzeszę fanów, choć na chwilę obecną nie wiadomo, czy serial będzie dalej kontynuowany. W obsadzie próżno szukać wielkich nazwisk, z wyjątkiem Rosamund Pike (kojarzonej głównie z Zaginioną dziewczyną Finchera, a ostatnio z kontrowersyjnym Saltburn), wcielającej się w Moiraine Damodred — jedną z najpotężniejszych Aes Sedai, czyli wspomnianych kobiet władających magią.

Co może się podobać?
Nie mam specjalnego sentymentu do książek Jordana. Przeczytałem kilka tomów sagi wypożyczonych z biblioteki ponad 30 lat temu i nigdy szczególnie nie żałowałem, że nie wróciłem do tego uniwersum. Jak wiele powieści fantasy z lat 90. Koło czasu z perspektywy czasu wydaje się raczej do zapomnienia. Dlatego nie miałem wobec serialu wielkich oczekiwań — i, co ważne, nie raziły mnie zmiany względem pierwowzoru, które tak bardzo przeszkadzają mi np. w Wiedźminie od Netflixa czy wspomnianych Pierścieniach władzy.
A mimo to muszę przyznać: Koło czasu ma swoje zalety. Świat przedstawiony, choć nie jest rewolucyjny, wydaje się spójny i dopracowany. Ma w sobie pewien klimat, namiastkę duszy. Magia prezentuje się efektownie, akcja jest dynamiczna (każdy sezon zaczyna się bitwą i kończy z przytupem), a fabuła obfituje w zwroty akcji i tajemnice, które nierzadko mają satysfakcjonujące rozwiązania. Postacie nie są jednowymiarowe, ich motywacje bywają niejasne, co nadaje im głębi. Mamy zdrady, nieoczekiwane sojusze i sporo wątków, które się przeplatają i zazębiają. Czuć w tym wszystkim ducha przygody — coś, czego wyraźnie brakuje w wielu innych współczesnych produkcjach fantasy. Na uwagę zasługują też zdjęcia i efekty specjalne — magia miejscami naprawdę zapiera dech w piersiach.

A co nie?
Największy zarzut? Gra aktorska. Rosamund Pike radzi sobie świetnie i z powodzeniem unosi ciężar ździebko pretensjonalnych dialogów oraz wszechobecnego patosu. Niestety, reszta obsady — zwłaszcza młodsi aktorzy — niekoniecznie. Ich występy bywają drewniane, pozbawione emocji, a czasem po prostu niewiarygodne. Najbardziej irytującą postacią była dla mnie Liandrin, grana przez Kate Fleetwood. Jej przeszarżowana kreacja moim zdaniem kompletnie przykrywała potencjał tej intrygującej bohaterki.
Serial cierpi też na typową przypadłość produkcji spod znaku young adult — czyli przesadne skupienie na wątkach romansowych i emocjonalnych dramatach, które najczęściej nie wnoszą wiele do głównego wątku i sprawiają wrażenie doklejonych na siłę. Choć, uczciwie mówiąc, nie jestem docelową grupą odbiorców tego typu treści.

Oglądać czy nie oglądać?
To zależy. Jeśli lubicie fantasy, The Wheel of Time jest jedną z lepszych (jeśli nie najlepszą) obecnie dostępnych produkcji tego gatunku w streamingu — może z wyjątkiem House of the Dragon, choć te seriale trudno ze sobą porównywać, a ten drugi zaliczył drugim sezonem wpadkę. Smutne to trochę, że adaptacje Sapkowskiego czy Tolkiena wypadają słabiej niż ten, mimo wszystko, dość przeciętny serial fantasy.
Na pewno jeśli jesteście fanami oryginału, serial może Was mierzić — nawet sam finał tego sezonu zawiera sporo zmian, w tym śmierć jednej z kluczowych postaci, której w książkach ten los nie spotyka.
Czy Koło czasu to serial bardzo dobry? Nie. Czy jest choć dobry? Tylko czasami. Ale potrafi wciągnąć, ma swoje momenty i z sezonu na sezon radzi sobie coraz lepiej. Dlatego, z lekkim przymrużeniem oka, przyznaję mu za ten sezon ocenę…
Strefa GIF-a







Zdjęcia pochodzą z IMDb i reddita, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra i oficjalnych materiałów Amazonu.





