
Dla niewtajemniczonych
Krakoa miała być utopią i spełnieniem marzeń mutantów. Niestety ideał sięgnął bruku i w obliczu powszechnej wrogości i nieufności mutanci znów muszą szukać swojego miejsca w opanowanym przez ludzi świecie.
From the Ashes to nowy początek dla uniwersum i próba pokazania rzeczywistości po upadku Krakoi.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Astonishing X-Men Infinity Comic #9-12
The Unbeatable Foe dobiega końca! Juggernaut, Captain America, Black Tom, tajemnicze głosy w głowie… i czekająca na ratunek załoga płonącego statku. Jedziemy z tym!
Skondensowana dawka akcji i niegłupiej fabuły nadal trzyma sensowny poziom. Pamiętajmy, że to jest krótki format dedykowany na mobilki, nie pełnoprawny komiks – i jako taki sprawdza się naprawdę bardzo solidnie.
A jeszcze ten cliffhanger na sam koniec! Bardzo jestem ciekawy, jaki będzie ciąg dalszy i czy przeniesie się na inne serie (czego w sumie bym się spodziewał).
X-Men (Volume 7) #11-12
Najpierw tajemniczy gość z kosmosu, którym okazuje się być pan tata vel kosmiczny pirat. I za którym nadciąga horda nieproszonych gości.
Numer dwunasty zaś to bliskie spotkania ze wspomnianymi gośćmi, a także nieoczekiwane wsparcie z kanadyjskiej strony.
Jeśli styczniowy numer był przegadany, to te dwa lutowe wynagradzają niedobory akcji z nawiązką! Wszyscy nasi mutanci doczekali się swoich kilku minut – Temper zdecydowanie pięciu (i bardzo dobrze, gdyż ostatnio była mocno w cieniu). No a poza tym nawalanie wrogo nastawionych i przekonanych o swoim zwycięstwie kosmitów zawsze na propsie 🙂
Kawał dobrej i ładnie narysowanej rozrywki.
A, no i czyżbyśmy zaczynali nowy cross-over? Otóż tak.
Phoenix #8
Reperkusje wydarzeń z poprzedniego numeru! Phoenix toczy bój sama ze sobą (więc powracają X-Meni i ich starcie z Dark Phoenix), Adani zaś stara się okiełznać nową potęgę… oraz stawić opór Perrikusowi, który za wszelką cenę pragnie przywrócić Mrocznych Bogów do życia.

Dużo filozofowania i epickich starć, które tak naprawdę nie istnieją. Ale nawet nie męczy to już tak jak kiedyś i WYDAJE się prowadzić w jakimś sensownym kierunku. Chciałbym, żeby ta seria dorównała poziomem serii Storm, ale obawiam się, że tutaj pozostaje mi tylko cieszyć się z tego, że jest średnio, ale nie beznadziejnie.
Niech będzie. Może mam dobry humor, może taki jest po prostu stan faktyczny, a może nie mam żadnych poważnych i sprecyzowanych zarzutów, ale postanowiłem, że utrzymam notę z poprzedniego zestawienia. Czyli nadal:
NYX (Volume 2) #8
Sophie, Laura i Kiden decydują się odbić Helliona zmierzającego prosto do więzienia Graymalkin. Lecz czy to na pewno dobry pomysł? Czy Helliona w ogóle da się jeszcze uratować?

Bardzo przyjemny, zaskakująco wręcz przyjemny numer z wyraźnie mniejszym stężeniem dziecinady – choć oczywiście komiksem dla starszego czytelnika nadal bym tego nie nazwał. No, ale tak na poziomie czysto emocjonalnym całkiem dobrze się czytało dywagacje pani Wolverine.
A do tego kilka epickich kadrów z Sophie i ogólnie bardzo niekiepska oprawa wizualna.
Z dużym mentalnym plusem, którego tu dać nie mogę, ale pamiętajcie, że bym chciał:
X-Force (Volume 7) #8
La Diabla nie daje za wygraną… tylko czemu na pokład naszych ziomeczków wdarł się Colossus…? I czemu ten Colossus chce ich pozabijać?

Nasz naczelny akcyjniak niezmiennie w formie – myślę, że momentami mam w trakcie lektury doznania zbliżone do tych, które swego czasu towarzyszyły mi podczas oglądania kolejnych odcinków Bleach 😀 Czyli czekam tylko, co kolejnego scenarzyści wymyślą, żeby pognębić naszych bohaterów i jak epicka będzie odpowiedź.
A cliffhanger na sam koniec wziął mnie totalnie z zaskoczenia. I przyznaję, że MOCNO ostrzę sobie zęby na ten wielki cross-over, który już za chwilę, już za momencik!
Uncanny X-Men (Volume 6) #10
Kończymy Wjazd do Graymalkin, lecz czy będzie to koniec tryumfalny, czy też może słodko-gorzki?
W numerze dziewiątym zaś nasi nieopierzeni podopieczni Rogue i spółki stają się celem ataku watahy psich Sentineli.

Rysunki tak se, raczej nie moja estetyka, ale historia naprawdę emocjonująca i przypominająca mi, że pani Gail Simone to bdb pisarka, a Uncanny X-Men to najlepsza z serii wydawanych w ramach From the Ashes.
I dodatkowe propsy za przywrócenie nam Nightcrawlera w większym wymiarze, bo jest to postać, której raczej nigdy nie będę miał dość 🙂
Kolejny numer otwiera cross-over X-Manhunt (o czym dobitnie przypomina nam finalny kadr)… Oczekuję sztosu i nie przyjmuję żadnych wymówek.
X-Factor (Volume 5) #7
Havok zrejterował, ale za to po rekonwalescencji wraca stary-nowy lider, czyli Angel. I po tym jak Doom ogłosił się Imperatorem Ziemi (tak, Imperatorem Ziemi), trzeba ruszyć na kolejną szaloną misję, żeby udaremnić panu Victorowi dostęp do pewnej niebywale groźnej technologii.
Chyba niebywale groźnej. Bo czy my tak naprawdę wiemy, do czego ona służy…?
W bonusie ekipa z Czeczenii.

Wracamy do dobrego poziomu w kwestii miksowania przerysowanej akcji z humorem – gdyż przecież w dotychczas poznanych przeze mnie seriach to właśnie X-Factor dumnie dzierży palmę pierwszeństwa w kategorii bezczelnych śmieszków. Gdyby tylko rysunki bardziej dowoziły, MOOOŻE nawet bym poszalał z notą wyższą, ale i tak przyznaję tu (podobnie jak w przypadku wcześniejszego NYX) pokaźny mentalny plusik.
Avengers (Volume 9) #23
Nie ma takiego kradziejstwa! I co to ma znaczyć, że Black Cat współpracuje z Kangiem?! Avengersi muszą tu zaprowadzić porządek.
Oczywiście doskonale wiecie, że łatwo się mówi.

Numer wielce udany! Bardzo umiejętnie i wielowątkowo poprowadzona opowieść, solidnie wodząca nas za nos i do samego końca zacierająca śłady, a to wszystko wsparte świetnymi rysunkami (czasem wręcz megaświetnymi) – czego chcieć więcej? 🙂
Avengersi – podobnie jak nasi sztandarowi X-Meni – raczej poniżej pewnego poziomu nie zejdą, co bardzo mnie cieszy, bo skoro co miesiąc ogarniam tyle tytułów, dobrze mieć świadomość, że przynajmniej część z nich stanowi gwarancję dobrej zabawy.
Exceptional X-Men #6
Nasza trójka smarkaczy robi coraz większe postępy i postanawia się nieco usamodzielnić, w czym wydatnie pomoże im oferta stażu u Priti, wybranki serca panny Pryde. Czy pierwszym klientem okaże się prezes Verate, tajemniczej firmy, która zbiera DNA mutantów? Chyba znacie odpowiedź.

Moooże i nie takie najtragiczniejsze, ale nadal kiepskie. Brzydkie rysunki, infantylne dialogi, nijaka fabuła i – przede wszystkim – poczucie straconego czasu. Słowo się rzekło, ŻEGNAM.
Tyle, że nie. Bo kolejny numer to część wielkiego cross-overu X-Manhunt, więc niestety muszę przeczytać, gdyż, pisząc piękną polszczyzną, continuity. Ale nawet jeśli kolejny numer okaże się niezły dzięki tej cross-overowości, klamka zapadła. Do Exceptional X-Men wrócę już tylko przymuszony, nominalnie moja przygoda z tą seria się właśnie skończyła.
Wolverine (Volume 8) #6
Pan Wolverine otrzyma wsparcie w postaci pani Wolverine… lecz czy to wystarczy na połączone sił opętanych tajemną mocą posiadaczy adamantium?
Also, w tym numerze nowy gracz ujawni swoją obecność.

Niby nic odkrywczego, ale jakoś miło się śledzi brutalny balet w wykonaniu Logana i Laury 🙂 Poza tym oczywiście niezmiennie plus za Nightcrawlera, za ten mroczno-mistyczny charakter naszej historii i za niezłagodzoną treść, która potrafi zaowocować kadrami wręcz ociekającymi juchą.
Nota fanboyska, lecz tylko nieco naciągnięta.
Storm (Volume 5) #5
Co tu się porobiło?! Czyżby nasza Ororo została awatarem iście kosmicznej potęgi?

Na początku średnio ogarniałem, bo chyba nie chciało mi się wierzyć, że widzę to, co widzę. Ale jednak 🙂 Tak się robi wydarzenia na skalę kosmiczną, droga ekipo od Phoenix (która to, notabene, gości na jednym z kadrów – Phoenix, nie ekipa). Śliczne i efekciarskie rysunki oczywiście tradycyjnie w pakiecie, ale do tego już ta seria zdążyła mnie przyzwyczaić.
Zdecydowanie idzie nowe – przekonajmy się, czy uda się utrzymać poziom. A w kolejnym numerze cross-overowe szaleństwo!
Sentinels #5
Kontakt z rzeczywistością niemal utracony, resztki człowieczeństwa w nanotechnologicznym ciele… Koniec sekretów. W finałowym numerze cała prawda o Sentinelach wychodzi na jaw.
Na jaw wychodzą też losy młodego Traska. I nie są to losy przesadnie wesołe.

Krwawo, okrutnie, bezwzględnie i nadal bardzo stylowo wizualnie. Bardzo satysfakcjonujące domknięcie tej jakże ciekawej miniserii i chyba też punkt wyjścia do kolejnych kluczowych wydarzeń. Hmm… a może nawet to bezpośrednie nawiązanie do X-Manhunt, za który to cross-over zabieram się już wnet? Niebawem się przekonam.
A póki co dziękuję za mile spędzony czas tą jakże zasłużoną notą.
Mystique (Volume 2) #5
Nadszedł finał wielkiego starcia Mystique i Nicka Fury’ego. Kto wyjdzie zeń zwycięski? Czyje będzie na wierzchu?

No dobra, ostatecznie jestem całkiem usatysfakcjonowany. Jeśli chodzi o zawiłości fabularne, mieliśmy tutaj zdecydowanie wyższy poziom wtajemniczenia niż w jakimkolwiek innym z równoległych tytułów, a za klimat thrillera szpiegowskiego dodatkowe propsy, oczywiście.
Ale jeśli się umie historię tworzyć nieźle, a rysować niekoniecznie, może jednak wypadałoby poprzestać na tworzeniu historii? Za te poczwarki BDB nie dam i już. Niemniej przygoda z tą miniserią generalnie udana i lekko mogę się ukłonić w podzięce za zaserwowaną rozrywkę.
Psylocke (Volume 2) #4
Czas zinfiltrować posiadłość tego Taxonomista i przekonać się, czemu świr uwziął się na naszą bohaterkę.

Numer lekko zryty i upiorny, poważam. Mniej efekciarskiej nawalanki, więcej klimatu. Doceniam też vibe Fullmetal Alchemist, acz nie wiem czy świadomy. Kto ma wiedzieć, ten wie.
Mniej zaś doceniam gościnne rysunki – w najlepszych kadrach przeciętne, w pozostałych przypadkach z tendencją ku słabych. Gdyby nie one, może nawet rozważałbym notę wyższą, ale w niniejszej sytuacji rozważać nie będę 🙂
Laura Kinney: Wolverine #3
Poprzedni numer zakończył się wielkim BUM, po którym teraz trzeba się pozbierać (również dosłownie), a następnie spróbować:
- Uratować biednego mutanckiego ziomeczka.
- Powstrzymać drania, który za to odpowiada.

Część rysunków ultragłupia, ale za to masa kapitalnych – pani Giada Belvisio ma szczególny dryg do rysowania kobiecych twarzy. Historia zaś… spoooko? Nic odkrywczego, ale leci to sprawnie i kolejne strony mijają niemal niezauważenie.
Zobaczymy, co wykombinują w kolejnym miesiącu (tzn. formalnie w tym, gdyż kolejny numer właśnie dziś ma premierę, ale wiecie, o co chodzi), bo na sam koniec pojawia się postać dobrze znana fanom Marvela i jej duet z Laurą może dać całkiem interesujące efekty. A może też być nudny jak flaki z olejem. Przekonamy się.
A póki co tyle, ile mogę dać maksymalnie.
Cable: Love and Chrome #2
Przygód Cable’a i nowo poznanej Avery ciąg dalszy. Czas na samobójczą misję, a może i dwie. No i wirus znów postanawia o sobie przypomnieć.

OK, aż musiałem się upewnić, czy poprzedni numer też ilustrował Mike Henderson. Okazuje się, że tak i bardzo chętnie bym się dowiedział, gdzie się podziały tamte ładne rysunki. Na szczęście fabularnie nadal jest całkiem intrygująco, a jeszcze dochodzi do tego moje naturalne zamiłowanie do postapo 🙂
No tylko te skiepszczone rysunki… Trudno, obniżam.
Magik (Volume 2) #2
Mroczne siły pragną złamać drugą pieczęć, trzeba więc stawić im czoła (szok, wiem). Czy miejscem starcia będzie tokijski klub z muzyczką? Nie wykluczam.

Totalnie się tej końcówki nie spodziewałem! Wychodzi na to, że w numerze trzecim poznamy skalę tego, z czym mierzy się nasza Iliana. Szkoda tylko, że to kolejna seria, która po naprawdę mocnym otwarciu nieco spuszcza z tonu, nie podoba mi się ten trend. I wątek Cala jest na razie strasznie mało wiarygodny, ale może się to jakoś uda pozbierać do tzw. kupy. Dobrze, że chociaż rysunki trzymają niezły poziom, no i demony plus czarna magia zawsze na propsie.
GIT z plusem, ale jednak.
Weapon X-Men (Volume 2) #1
Okazało się, że jeszcze taki tytuł mam do obadania (ech), więc lecimy z tematem! Wolverine, Deadpool, Cable, Thunderbird oraz Chamber. Pięciu kozaków ramię w ramię. To musi być hit.

No i trochę hitem jest – w dużej mierze przez moją słabość do Deadpoola i Wolverine’a, ale oczywiście nie tylko. Póki co spodziewam się tutaj doznań zbliżonych do tego, co serwuje X-Force, czyli totalnie szaleńczej jazdy… ale z bohaterami, których darzę o wiele większym sentymentem.
Tylko jeszcze muszę się z tymi rysunkami w pełni oswoić. Ale i tak:
Cmentarzysko
Te serie dobiegły końca:
Rysunki pochodzą z wszystkich wymienionych powyżej komiksów.
















