
Dla niewtajemniczonych
Krakoa miała być utopią i spełnieniem marzeń mutantów. Niestety ideał sięgnął bruku i w obliczu powszechnej wrogości i nieufności mutanci znów muszą szukać swojego miejsca w opanowanym przez ludzi świecie.
From the Ashes to nowy początek dla uniwersum i próba pokazania rzeczywistości po upadku Krakoi.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Astonishing X-Men Infinity Comic #6-8
Kończymy historię Banshee’ego i rozpoczynamy nowy wątek, gdzie pierwsze skrzypce gra Black Tom, a do akcji wkraczają Captain America i Juggernaut!
Rysunki całkiem przyzwoite (w nowej historii, czyli od numeru siódmego, bo te wcześniejsze takie se, jeśli mam być szczery), a fabularnie nieźle, acz bez fajerwerków. Back to Roots kończy się całkiem sensownie i daje nadzieję na to, że Banshee powróci w większym wymiarze, The Unbeatable Foe jest zaś na razie w fazie wstępnej, więc niby za wcześnie, żeby wyrokować, ale wygląda na to, że może być nieźle.
Póki co:
X-Men (Volume 7) #10
Rozróba w dawnej szkole przemianowanej na więzienie (czyli po prostu w Graymalkin) zaowocowała przybyciem agenta Lundqvista i zespołu uderzeniowego O.N.E. Ale przecież Cyclops nie pozwoli na to, by aresztowano mu zespół, nieprawdaż? 🙂

Numer niby w większości przegadany i dość oszczędny w sceny akcji, ale bynajmniej nie nudny i ze stanowczym przesłaniem. No i oczywiście Cyclops sigma i gigachad.
A dodatkowy plusik za prezentację nowego składu Hellions na gościnnych występach
Phoenix #7
Szalony Tytan wprowadza w życie swój nikczemny plan unicestwienia Phoenix… ale nie bierze pod uwagę faktu, że ta doczekała się pełnoprawnej drużyny.
Okazuje się też, że w nadciągających wydarzeniach Adani będzie miała do odegrania jakże istotną rolę.

No nie wierzę! Czyżby ta seria naprawdę miała stać się znośna? Miesiąc temu dostali ostatnią szansę i może nieco pokracznie, ale powiedzmy, że jakoś ją wykorzystali… a ten numer był już całkiem spoko. Nie świetny, po prostu spoko. Trochę przykre, że taki stan rzeczy cieszy w przypadku komiksu o tak znaczącej postaci, no ale na bezrybiu coś tam.
Rysunki bardzo przyjemne i stylowe, sensowne dialogi, fabuła poprowadzona w sposób nieurągający moim szarym komórkom. A co mi tam, podnoszę notę o szczebelek. Ale nadal Phoenix jest na zwolnieniu warunkowym, żeby nikt sobie nie myślał!
NYX (Volume 2) #7
Do NYX zawitał mutant Synch, ale wizyta najwyraźniej nie nosi znamion czysto towarzyskiej i pojawią się pewne, no cóż, animozje. A ponadto Kamala dokonuje dość przykrego odkrycia na temat swojego kuzyna Bilala.

Nie ma durnego piosenkarstwa Dazzler i od razu jakość zwyżkuje. Powyżej pewnej natchnionej infantylności ta seria raczej nie podskoczy, trudno, ale też od początku tego nie ukrywała, więc zero zdziwienia z mojej strony. A że przy okazji jeszcze można poobserwować trochę dynamicznej akcji i to w wydaniu Ms. Marvel (czego w NYX w takim wymiarze jeszcze nie było!), zaliczam to tylko na plus.
Przyzwoity średniaczek.
X-Force (Volume 7) #7
Betsy (alias Captain Britain) stara się nareperować Rachel (alias Askani) przy pomocy specjalnej przestrzeni mentalnej… a także innych wersji Rachel rozsianych po osi czasu. Sęk w tym, że szyki naszym gołąbeczkom chce pokrzyżować debiutująca w poprzednim numerze La Diabla.
A w bonusie: bardzo niespodziewany gość na pokładzie samolotu.

Kolejny numer przeczytany od kopa, znowu nie wiadomo, kiedy to tak szybko minęło – a to dla mnie klarowny znak, że utrzymujemy należyty poziom topowego i efektownego akcyjniaka. Minus jest taki, że tego typu seria najprawdopodobniej nigdy nie zasłuży u mnie na notę SZTOS… ale przy nieskrępowanej rozrywce tej jakości jestem chyba w stanie żyć z tą świadomością 🙂
Uncanny X-Men (Volume 6) #8-9
Kończymy Wjazd do Graymalkin, lecz czy będzie to koniec tryumfalny, czy też może słodko-gorzki?
W numerze dziewiątym zaś nasi nieopierzeni podopieczni Rogue i spółki stają się celem ataku watahy psich Sentineli.
Bałem się, że ten dzień nadejdzie, więc miejmy to już za sobą: nastąpił niestety spadek formy. Najbardziej zawiodła mnie sama końcówka cross-overu, która okazała się dość nijaka (takie klasyczne dużo szumu o nic), a jeszcze dodatkowo zaserwowano nam najbrzydsze rysunki w tej serii 🙁
Kolejny numer to już poprawa jakości ilustracji, aczkolwiek do początkowych numerów nawet się nie umywają. No a sama historia miejscami – podkreślam: MIEJSCAMI – niepokojąco ucieka w rewiry głupkowate, na co stanowczo nie ma mojej zgody!
Uncanny X-Men miało stanowić wyznacznik jakości w inicjatywie From the Ashes, a zatem należy się ostrzegawcze obniżenie noty. Oby na tej rzułtej żółtej kartce się skończyło.
X-Factor (Volume 5) #6
Ekipa musi pozbierać się po ostatnich wydarzeniach. Wcale nie jest tak łatwo, gdy w grę wchodzą śmierć i zdrada – sytuacja więc dość napięta.
Dowiadujemy się też, co spotkało Polaris… ale czy jest jeszcze szansa dla niej i Havoka?

Tempo nieco spadło, trzeba się – jak to ładnie mawiają – przegrupować, więc może i spektakularnych wydarzeń nie uświadczymy, lecz to nie znaczy, że numer nudny. Tym razem po prostu nacisk położony na niełatwe rozmowy i niełatwe przemyślenia, choć naturalnie przerywane typową dla tej serii satyrą.
Solidny „pomostowy” numer z dość mocnym akcentem na sam koniec. Ciąg dalszy może być naprawdę ciekawy.
Avengers (Volume 9) #22
Czym jest nadciągające Tribulation Event? Nie wiemy – ale żeby się dowiedzieć, konieczny będzie włam do pilnie strzeżonego intergalaktycznego kasyna Grand Mastera.
Ciekawe tylko, co na miejscu robi Black Cat.

Lekko i z awanturniczym vibe’em, a do tego jeszcze bardzo ładnie narysowane. Chciałbym dać więcej… ale na razie nie dam, czyli proszę utrzymać ten poziom, a w następnym notowaniu wlatuje BDB.
Exceptional X-Men #5
Zeszłonumerowe wyznanie Kitty – delikatnie rzecz ujmując – namieszało w głowach naszych niedojrzałych i nieopierzonych mutantów. I skończyło się dość sporym fochem. Co dalej z podopiecznymi pań Pryde i Frost?
I czy ta nowa apka faktycznie jest taka niegroźna?

Dajcie mi już spokój z tą serią. Jestem fanem young adult i high-school drama, ale to jest zwyczajnie szczeniackie i irytujące. Więc przepraszam, ale mam już totalnie dość tych infantylnych rozkmin. A jeszcze do tego rysunki w najlepszych momentach średnie, a zazwyczaj kiepskie.
Jak zapowiedziałem: nie rezygnuję z żadnej serii przed szóstym numerem. Nie mam pojęcia, co by się musiało stać, żeby następny numer Exceptional X-Men nie był moim ostatnim.
Wolverine (Volume 8) #5
Wolverine i Wendigo – dynamiczny duet, którego nikt się nie spodziewał – muszą odeprzeć atak ozłoconych Deathstrike i Constrictora. Nie jest to jednak takie proste, gdy tajemna, pierwotna moc stara się opętać Wolverine’a, zaś Wendigo walczy z łaknieniem krwi. Na szczęście w pogotowiu zawsze jest jakiś Nightcrawler!

Wracamy na właściwe tory! Numer wypakowany brutalną akcją, zwrotami akcji, niezłymi rysunkami i narastającą tajemnicą. Jeśli tylko nie zawiodą moich oczekiwań, numer kolejny powinien być sztosem (wnosząc już po samej okładce)… dlatego udzielam kredytu zaufania i podnoszę notę.
Storm (Volume 5) #4
Pozbawiona swoich mocy i jakiegokolwiek wsparcia Ororo przybywa do Latverii na spotkanie z samym Doomem. Ale w najśmielszych snach chyba nie podejrzewała, jak to spotkanie się potoczy.

Absolutnie nie zdradzam szczegółów, bo tutaj dość grube spoilery… ale wygląda na to, że szykuje się spora zmiana! Ładnie napisane i ponownie bardzo ładnie zilustrowane, zdecydowanie jedna z ciekawszych pozycji w obecnym zestawie From the Ashes.
Niecierpliwie czekam na numer kolejny.
Sentinels #4
Zbliżamy się do końca tej całkiem intrygującej miniserii – numer przedostatni w końcu odsłoni przed nami tajemnicę pochodzenia tych Sentineli.

Niezmiennie doceniam dorosłość treści i nieunikanie brutalności. Doceniam też nieoczywisty styl graficzny, który z pewnością może polaryzować, ale akurat w moje gusta trafia. No i fabuła sama w sobie poprowadzona dość intrygująco – nie jest to wszystko banalnie oczywiste i potrafi trzymać w napięciu.
Nieźle, naprawdę nieźle. Wygląda na to, że dobrze będę tę serię wspominał (choć oczywiście jest jeszcze jeden numer, którym mogą wszystko dokumentnie schrzanić!). Dawać mi ten finał. A póki co:
Mystique (Volume 2) #4
Wygląda na to, że Nick i Raven w końcu staną oko w oko. A może jednak nie? Ciężko tu być czegokolwiek pewnym.
I czy S.H.I.E.L.D. jest gotowe, aby uporać się z nadciągającym zagrożeniem?

Momentami fabuła jest dla mnie absurdalna, ale powiedzmy, że mieści się w granicach mojej tolerancji. No i zdecydowanie na plus działa to, że twórcy mocno mieszają nam w głowach i tak naprawdę często nie wiemy, na kogo patrzymy na danym obrazku 🙂
I à propos obrazków: już nawet nie tak źle jak wcześniej.
Skończcie to jakoś fajnie i zostawcie mi jakieś spoko wspomnienia. Niebawem numer prawdy.
Psylocke (Volume 2) #3
Nie ma to jak wrócić na chatę i na zastać przybitą do drzwi wejściowych kończynę górną ukochanego, a wszystko to jeszcze w otoczeniu jakichś przedziwnych motyli. Jak mawiał klasyk: sytuacja się zagęszcza. Trzeba odnaleźć Johna, a następnie dowiedzieć się, kto i dlaczego obrał sobie Kwannon za cel.

Tendencja zwyżkowa, nadal bardzo efekciarsko i mocno bezczelnie. Ale najważniejsze, że historia całkiem wciąga – choć oczywiście pamiętamy, że to ma być ładny akcyjniak nie dla dzieci, więc też i nie można spodziewać się przesadnej głębi literackiej. Ocenę zostawiam, ale mentalnie dopisuję solidnego plusa.
Laura Kinney: Wolverine #2
Wiedziona tropem Laura tym razem trafia do Nowego Jorku, gdzie łączy siły z Daredevilem… ale nie Mattem, tylko Elektrą 🙂 Choć „łączy siły” to określenie nieco na wyrost, zważywszy na fakt, że na dzień dobry rzucają się sobie do gardeł.

Uff, lepiej niż ostatnio. Nadal jeszcze nie dobrze, ale taką poprawę aprobuję. Rysunki fajne, miejscami świetne, historia też nawet trochę wciągająca, a na koniec jeszcze cliffhanger.
Muszę tylko oswoić się z myślą, że tutejsza Laura zachowuje się jak nastolatek w apogeum okresu buntu, co jest dość irytujące. Jakoś w NYX tak to nie wygląda…
Ale dobra, ostrożnie winduję notę o szczebelek.
Cable: Love and Chrome #1
Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego podsumowania startuje kolejna miniseria – tym razem z Cable’em w roli głównej. Czy nasz bohater ląduje w samym środku techno-organicznej wojny domowej? Otóż tak.

Ładnie narysowane dystopijne sci-fi, przepełnione wybuchami, strzelaninami i brutalną walką wręcz? Jestem na tak 🙂 Świetne otwarcie, nie waham się dać wysokiej noty na zachętę!
Magik (Volume 2) #1
Pani Iliana może i śmiga z bieżącym składem X-Menów, ale od wizji świętowania kolejnych urodzin zdecydowanie bardziej woli zmierzyć się z hordą demonów tajemniczo atakujących mutantów w pewnym odległym miasteczku.

W moim odczuciu bardzo udany start tej nowej serii. Wartka akcja, efektowne rysunki, demony, czarna magia, mistycyzm, prastare przepowiednie, niekryta brutalność i unosząca się nad wszystkim zagadkowa aura. Stanowczo moje klimaty i stanowczo się wciągnąłem.
Cmentarzysko
Te serie dobiegły końca:
Rysunki pochodzą z wszystkich wymienionych powyżej komiksów.















