Dla niewtajemniczonych
Zestaw LEGO Dungeons & Dragons: Opowieść czerwonego smoka to fanowski projekt z linii Ideas, opublikowany z okazji pięćdziesięciolecia superpopularnej gry fabularnej. Współpraca fana Lucasa Bolta oraz firm LEGO i Wizards of the Coast zaowocowała stworzeniem imponującego, bardzo szczegółowego zestawu, złożonego z 3745 klocków i zawierającego m.in. sześć minifigurek oraz masę fantastycznych stworzeń.
Na potrzeby zestawu powstała też specjalna księga z przygodą, którą można poprowadzić na dwa sposoby: korzystając z piątej edycji Dungeons & Dragons (potrzebne podręczniki nie są częścią kompletu) albo w formie luźno fabularnej.
Ze względu na to, że sama przygoda w dużej mierze zależy od mistrza gry, recenzja ta nie zawiera spoilerów w sensie ścisłym. Jeśli jednak chcesz grać absolutnie w ciemno i już żałujesz, że tytuł zaspoilerował przybycie smoka… to Opowieść czerwonego smoka może być w ogóle średnim wyborem, o czym potem, a lektura tej recenzji na własne ryzyko 😉
Na pierwszy rzut oka
Ostatni raz w papierowe D&D grałam w liceum, a w spontanicznie tworzone RPG-i w sceneriach zbudowanych z LEGO… jeszcze dawniej. Ze względu na tak długą przerwę ucieszyłam się, że rękawicę mistrza gry ochoczo podjął kolega, który zarezerwował sobie dostęp do księgi przygody. Mój pierwszy odbiór był więc głównie wizualny – masywne pudło, obszerne instrukcje, klimat nostalgicznego fantasy i przyjemna, trochę jakby gumisiowa estetyka. Instrukcje zostały rozbite na cztery książeczki, co bardzo ułatwiło wspólną rozbudowę tajemniczej scenerii.
Jeśli zajrzałabym do księgi przygody, dowiedziałabym się, że przygotowano dla mnie ramy opowieści, statystyki czterech postaci (naszą drużynę stworzyli: krasnoludzki kleryk, gnomia wojowniczka, orcza łotrzyca oraz – na ławce rezerwowych – elfia czarodziejka) i uproszczony, narracyjny system prowadzenia przygody. Chcąc zagrać w pełni zgodnie z zasadami piątej edycji D&D, należy dodatkowo wyposażyć się w podręczniki oraz niezbędne kości.
Księgę przygody można zdobyć z programu LEGO Insiders lub po prostu pobrać jako PDF – warto ostrzec graczy, żeby nie sięgali po nią bez wyraźnego pozwolenia.
Garść wrażeń
Co mi się podoba?
- Projekt i estetyka zestawu. Idealny miks nostalgii, klasycznego sznytu i ciekawych pomysłów.
- Diabeł w szczegółach – od kamieni na wieży poprzez fantastyczne stworzenia, easter eggi i imponującego smoka.
- Zestaw jest przygotowany tak, żeby wszyscy gracze mogli wziąć udział w budowie scenerii.
- Budowa jest przyjemnością – jak to praktycznie zawsze z LEGO. Przejrzysta instrukcja, fajnie dobrane komponenty, od czasu do czasu zabawna niespodzianka albo zaskakująco ciekawie zaprojektowany zakątek.
- Najwyższa dbałość o detale – czy to przy personalizacji postaci, czy w odniesieniu do aranżacji kolejnych lokacji.
- Sympatyczna, raczej lekka przygoda, którą mistrz lub mistrzyni gry może podkręcić w wybranym przez siebie kierunku. My dostaliśmy, co ciekawe, dodatkowy morał ku pokrzepieniu serc (absolutnie podejrzewaliśmy o to projektantów LEGO, a nie Polaka planującego sesję RPG w zimnym styczniu… cóż, nieważne 😉) oraz odniesienia do dzieł tak wybitnych, jak Kuce z Bronksu, Divinity: Original Sin 2 oraz In Stars and Time.
- Zestaw jest ponoć dla dorosłych – ale (z zapasem na indywidualną wrażliwość) można bez obaw budować i grać z nieletnimi. Historia jest głównie o pomaganiu innym, a przemoc, jak to przemoc z klocków LEGO, może być bardzo umowna.
- Dobrze zaprojektowane postacie – raczej archetypowo, ale wybór jest na tyle zróżnicowany, że wszyscy znajdą coś dla siebie.
Co warto wiedzieć?
- Złożenie zestawu i rozegranie przygody trwa dłuższy czas. Jest to raczej rozrywka na cały dzień albo kilka spotkań.
- Nie dostajecie podręczników ani kości do D&D.
- Nie ma wygodnych, osobnych kart postaci, po których gracze mogą bazgrać i zapisywać zdobyte przedmioty czy doświadczenie. Warto przemyśleć, czy planowana konwencja przygody wymaga notowania takich rzeczy.
- Niektórzy twierdzą, że ścisłe zastosowanie się do zasad piątej edycji D&D gwarantuje niezwykle wymagającą rozgrywkę.
Co budzi wątpliwości?
- Księga przygody powinna być z założenia częścią zestawu (szczerze mówiąc, bardzo się zdziwiłam, że nie była).
- Nie zaszkodziłaby piąta postać dla większego urozmaicenia.
- Wspólna budowa zestawu jest stuprocentową gwarancją spoilerów. Jak niby miałoby się zapomnieć o ledwo co ukrytych znajdźkach i właśnie zamontowanych pułapkach? To samo dotyczy tożsamości niektórych fantastycznych stworzeń.
Nie mam do końca remedium na tę bolączkę – jeśli chcesz poprowadzić drużynę złożoną z osób nienawidzących spoilerów, to musisz im zbudować świat samodzielnie.
Podsumowując, zestaw LEGO Dungeons & Dragons: Opowieść czerwonego smoka jest imponujący, buduje się go bardzo dobrze, a ja w roli łotrzycy Thurgi bawiłam się świetnie. Jedyny poważniejszy minus wiąże się z tragicznym dylematem – albo niewiele w ukształtowaniu terenu cię zaskoczy, albo sobie nie pobudujesz.
Zdjęcia: własne – uwaga, nie wszystkie elementy pochodzą z recenzowanego zestawu! – i materiały producenta.
















