Kronika Geeka

American Primeval

Połowa XIX wieku. Amerykańscy osadnicy, wojsko, mormoni i rdzenna ludność kontynentu. Nie ma litości w walce o przetrwanie. Witamy na Dzikim Zachodzie.

fragment serialu American Primeval, cztery osoby jadące na koniach, w tle zachodzące słońca

 

Dla niewtajemniczonych

Sześcioodcinkowy miniserial w estetyce westernu, skupiony wokół wydarzeń, które doprowadziły do wybuchu wojny w Utah w 1857.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Nieco szokujący jest dla mnie fakt, że American Primeval to taka produkcja znikąd – żadnej kampanii promocyjnej, po prostu sobie wjechał do biblioteki N+. A jeszcze bardziej szokuje mnie fakt, że to nie HBO, bo totalnie każdy element tego serialu wręcz krzyczy „topowe HBO”.

I niech nikogo nie myli kategoria „western”, bo nie mamy tu do czynienia z jakimkolwiek oldschoolowym pif-paf bez kropli krwi, pijakami wypadającymi przez drzwi saloonu, kowbojami na białych rumakach i toczącymi się krzakami. Tu jest prawdziwy Dziki Zachód, z naciskiem na „dziki”. Mam tu momentami wręcz vibe Wikingów – takie właśnie kino, które chce być bardzo true.

Brud, ciężar, opowieść zdecydowanie nie dla dzieci, wszystko bardzo na serio i bez śmieszków na rozluźnienie atmosfery. Brutalny świat, w którym każdy chce przetrwać i w tym celu nie cofnie się przed niczym.
Jestem tym miniserialem absolutnie zauroczony.

rdzenna Amerykanka na koniu, postać przysypana padającym śniegiem

 

Jakie w moim odczuciu są główne plusy?

  • Wszystko, co kryje się w pojęciu „produkcja”, czyli chociażby przepiękne ujęcia oraz dynamiczne sceny akcji niczym wyjęte z czołowych blockbusterów…
  • …ale te sceny akcji pozbawiono taniego efekciarstwa i wymyślnej choreografii – tutaj się walczy na śmierć i życie, a nie wykonuje jakieś bzdurne piruety i salta, które mają pięknie wyglądać na ekranie.
  • Totalna niejednoznaczność postaci, tutaj nikt nie jest ani papierowy, ani czarno-biały.
  • A w powyższym wybitnie pomaga brak choćby jednej słabej roli. W obsadzie nie uświadczymy żadnych megagwiazd (bardziej znany jedynie Taylor Kitsch), a aktorstwo najwyższej próby.
  • Mocne osadzenie historyczne – w fabułę wplecione są faktyczne wydarzenia i postaci z tamtych czasów… choć nieznajomość tychże nie stanowi żadnej przeszkody. Ba, nie znając faktów historycznych, będziecie mieć przynajmniej kilka niespodzianek 🙂
  • Bardzo dobitnie pokazane ówczesne realia z uwypukleniem bezczelnej oraz bezlitosnej ekspansji białego człowieka. Zero, nomen omen, wybielania.
  • No i wreszcie czysto lingwistycznie: Indianie (w przeciwieństwie do serialowych wikingów 🙂) nie mówią po angielsku – zawsze niezmiernie mnie cieszy taka dbałość o detale i niefolgowanie tej części publiki, która jest wielce obrażona, gdy musi coś przeczytać.

Jeśli planujecie niebawem zrezygnować z Netfliksa i na odchodne macie ochotę jeszcze sieknąć wartościowy seans, który nie będzie wiązał się z ogromnym nakładem czasowym, niech to będzie właśnie American Primeval.

ocena SZTOS

 

Strefa GIF-a

fragment serialu American Primeval, kobieta i dziecko jadą na wozie

 

fragment serialu American Primeval, cztery osoby wyglądają zza głazów

 

majestatyczny zimowy pejzaż z lotu ptaka

 

na krześle siedzi upiorna stara kobieta z kijem

 

krzyczący z bólu chłopiec

 

uzbrojony w strzelbę rdzenny Amerykanin jedzie na koniu

 

Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra.

 

+1
2
+1
0
+1
0
+1
0
+1
2
+1
0
+1
0