Kronika Geeka

X-Men ’97 (S01)

Ponoć dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. A co jeśli w rzece pływa jeden z najlepszych superbohaterskich seriali animowanych w dziejach?

Serial "X-Men '97", Cyclops przywołuje do siebie X-Menów

 

Dla niewtajemniczonych

Bezpośrednia kontynuacja emitowanego w latach 1992–1997 serialu X-Men: The Animated Series. Pozbawieni przywództwa Xaviera X-Meni muszą stawić czoła nowej i często dość wrogiej rzeczywistości. Kto przejmie stery w swoje ręce? Czy zagrożenie ze strony Sentineli na pewno minęło? Jacy nowi mutanci zasilą szeregi naszej ukochanej drużyny? I czy Logan w końcu pogodzi się z faktem, że… albo nic, nieważne 🙂

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Michał from Kronika Geeka

 

Bądźmy poważni: tutaj sama fala sentymentu, ba, istne tsunami sentymentu zapewne wystarczyłoby, żebym czerpał z seansu przyjemność. Jednakowoż twórcom udała się sztuka niezwykle rzadka, a mianowicie przebili pierwowzór. X-Men ‘97 to nie jest serial żerujący na wspomnieniach – to serial, który na fundamencie wspomnień buduje opowieść o wiele cięższą i poważniejszą. To serial, który zachowuje charakterystyczny „najntisowy” styl wizualny, a jednocześnie nie jest przestarzały. To wreszcie serial, którego twórcom materiał źródłowy nie przeszkadza tak, jak scenarzystom pewnego serialu na platformie Netflix.

Nie mam żadnych, ale to żadnych zastrzeżeń. Może jestem zaślepionym fanboyem, a może serial faktycznie jest genialny – tak czy siak nie zamierzam wymyślać żadnych minusów na siłę. Być może Łukasz lub Tomek się do czegoś przyczepią 😉 

Aha, i obśmiewam żałosnych spoceńców opłakujących rozmiar pośladków Rogue. I na tym poprzestanę, bo mógłbym wysnuć dość okrutne wnioski na temat tychże. Spoceńców, nie pośladków.

Dobra, możemy zatem z czystym sumieniem skupić się na pozytywach, które pozwoliłem sobie poniżej wypunktować:

  • Czołówka!!! Ani razu nie przewinąłem!
  • Wygląda to pięknie – takie retro, które nie boli współczesnego odbiorcy.
  • Sporo oryginalnych głosów!
  • Wbrew pozorom: dość ciężki klimat i poruszony niejeden poważny temat.
  • Ukierunkowanie na dojrzalszego odbiorcę. Mamy tu sporo zakamuflowanej brutalności – wiecie, takiej mniej oczywistej, która nie zmusza do podniesienia kategorii wiekowej, ale jednak kryje się pod powierzchnią. To nie jest bajka dla dzieci, nawet jeśli na pierwszy rzut oka może taką przypominać.
  • Szacunek do komiksów. Jasne, sporo rzeczy pozmieniali, połączyli sobie rozmaite, pisząc piękną polszczyzną, story arcs, ale to nadal się broni i jak najbardziej ma sens.
  • Bardzo ładnie poprowadzony wątek Storm i Forge’a. Nieco starsi czytelnicy komiksów TM-Semic zapewne pamiętają opowieść o Ororo pozbawionej mocy 😉
  • Jakkolwiek to dziwnie nie zabrzmi: przesunięcie Wolverine’a do roli postaci drugoplanowej. To też wymaga odwagi, bo przecież to chyba najbardziej kultowy z mutantów, niemalże samograj… a jednak można nie iść na łatwiznę.
    I pisze to człowiek, dla którego Wolverine to najbardziej ukochana postać z całego Uniwersum Marvela.
  • Więcej czasu ekranowego dla Jubilee!
  • Bardzo mocne zaakcentowanie postaci Rogue.
  • Świetne, naprawdę świetne sceny walk.
  • Możliwie bezspoilerowo: fakt, że zaszkliły mi się oczy. #kmwtw
  • A na koniec dorzucę jeszcze liczne (i wcale nie bezsensowne) występy gościnne, ewentualnie cameos, jeśli ktoś preferuje wersję bardziej światową.

Serial "X-Men '97", Daredevil rozciąga linkę i przewraca złodziei uciekających z łupem

 

Świetnie, że oprócz Arcane i filmowych perypetii Milesa Moralesa mam kolejną animację, której dalszego ciągu wprost nie mogę się doczekać 🖤

To jeszcze tak pro forma, nie żeby kogokolwiek to mogło zdziwić:

ocena SZTOS

 

Łukasz from Kronika Geeka

 

Jako casualowy endżojer X-Menów za młodu i nieco mniej casualowy gracz Marvel Snap za staru (czyli obecnie) stwierdziłem, że nie mogę nie zobaczyć nowo-starych mutantów. I cieszę się, bo nie dali mi oni powodów do zawodu. Dzieciaka we mnie cieszyły dawne postacie i forma serialu, zaś obecny „ja” miał frajdę z poznawania nowych (przynajmniej dla mnie) postaci, które kojarzę z karcianki.

Serial "X-Men '97", Rogue odwiesza kurtkę na ramieniu zasmuconego Charlesa Xaviera

 

Na pewno ludziom, którzy nie są turbofanami X-Menów serial też może sprawić dużo przyjemności, choć wydaje mi się, że najlepszym targetem są właśnie osoby znające dogłębnie komiksowe treści i zapewne jednak trochę młodsze ode mnie. Niektóre historie trąciły dla mnie lekką telenowelą, no i wiadomo, mem z x-menowym trójkątem miłosnym (żeby jednym) wiecznie żywy, ale z drugiej strony problematyka wielu odcinków była bardzo poważna i współczesna, bez popadania w trywialność, a całość przygód utrzymywała bez przerwy bardzo wysokie tempo.

W morzu przeciętnych rebootów cała produkcja to bardzo udany projekt i z pewnością perełka, której nie można przegapić.

ocena BDB

 

Tomek from Kronika Geeka

 

Oh dear!

Nie jestem takim ultrasem X-Menów jak kolega Michał, ale nie zamierzałem ominąć nostalgicznej wycieczki w stronę mojego dzieciństwa, bo jednak to i owo się widziało i czytało. Znaczenie mogła też mieć fala entuzjazmu, która przetoczyła się przez media, no i szaty, w które autorzy ubrali produkcję. Bardzo retro, bardzo jakieś.
Zaryzykowałem I NIE ŻAŁUJĘ ANI JEDNEJ MINUTY SPĘDZONEJ Z PRODUKCJĄ.

Serial "X-Men '97", wściekła i zapłakana Rogue

 

Co zagrało:

  • Bardzo dojrzała opowieść, która nie boi się trudnych tematów i wytyka ludzkość palcami. Bardzo „dobrze” ukazane i należycie piętnowane zjawisko rasizmu.
  • Wspaniały portret psychologiczny ludzkości. Mamy tu lęk, brak zrozumienia i zbiorową paranoję. Śledzimy zachowawcze decyzje polityków, którzy zawsze kalkulują słupki poparcia. Słyszymy jakże dobrze nam znane „Co ludzie powiedzą?”. To jednak nie oznacza, że ludzkość została potraktowana równo źle. Autorzy pokazali, że jesteśmy zdolni do współczucia, że umiemy uwierzyć w pojednanie i pokój. Uff, chociaż tyle!
  • Sentyment przez duże S. „Najntisowe” szaty to nie żaden wstyd i smutny pan w szeleszczącym kreszu. To bardzo dojrzała i przemyślana forma artystycznego wyrazu, która dodatkowo podbija nostalgię widza, a dla kogoś, kto nie ma szansy poczuć nostalgii jest zwyczajnie ciekawym zabiegiem wizualnym. Chociaż na ekranie dzieje się dużo, uważam, że absolutnie zastosowanie ma tu stwierdzenie, że mniej znaczy więcej. 
  • Równie „najntisowe” audio. 
  • Wzorowo poprowadzone wątki Magneto i Xaviera, a także bezpośrednia konfrontacja ich wizji dotyczącej przyszłości mutantów w świecie ludzi. Albo ludzi w świecie mutantów…
  • Podnosząca na duchu postawa trykociarzy ze szkoły Profesora X-a. Mimo ciągłej i narastającej wrogości ze strony ludzi, X-Meni wciąż chronią ziemię i ludzkość przed zagładą (nawet jeśli ci drudzy chcą podzielić los dinozaurów… a może nie chcą i po prostu coś nie pykło?).
  • Mnogość mutantów i całkiem sprawiedliwy podział czasu antenowego między nimi.
  • Od groma plot twistów!
  • Występ gościnny Mojo i wszystko z tym związane. 

Co nie zagrało:

  • Ktoś niezaznajomiony z tematyką może się pogubić, bo fabuła gna jak szalona i co chwilę pojawiają się nowe wątki. A jakby tego było mało, to mamy jeszcze podroze w czasie. Warto zrobić sobie jakiś recap, żeby odbiór produkcji był należyty.

ocena SZTOS

 

Strefa GIF-a

Serial "X-Men '97", Morph zmienia się z Colossusa w Psylocke i walczy z X-Cutionerem

 

Serial "X-Men '97", eksploduje witraż, Madelyne Pryor odbija kawałki szkła

 

Serial "X-Men '97", rozgniewany Magneto wyciąga dłoń

 

Serial "X-Men '97", Madelyne Pryor kładzie dłoń na twarzy Cable'a, po chwili Cable znika

 

Serial "X-Men '97", Gambit rzuca energetyczną kartą w sentinela i odcina mu głowę

 

Serial "X-Men '97", błyszcząca postać unosi dłoń, w tle gromada mutantów

 

Serial "X-Men '97", Storm przed szalejącym wirem wodnym, przelatują błyskawice

 

Serial "X-Men '97", Storm i Forge na tle burzy z błyskawicami

 

Serial "X-Men '97", Cyclops, Jean i Cable uciekają autem, Cyclops toruje drogę laserem, Cable ostrzeliwuje tyły z działka

 

Serial "X-Men '97", Wolverine i Nightcrawler walczą z humanoidalnymi robotami

 

Serial "X-Men '97", Magneto walczy z Cyclopsem i Nightcrawlerem

 

Serial "X-Men '97", Mr. Sinister szarżuje na Jean Grey i zostaje rzucony w ścianę

 

Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra.

 

+1
2
+1
1
+1
1
+1
2
+1
2
+1
0
+1
0