Kronika Geeka
Assassin's Creed Mirage okładka artykułu

Assassin’s Creed Mirage

Po męczącej i potwornie rozwleczonej Valhalli 🪓🛡️ przyszedł czas na bliskowschodnie odświeżenie, gdzieś między Eufratem a Tygrysem 🕌. Bagdadzki spin-off miał być dla serii „Assassin’s Creed” 🥷 powrotem do korzeni, a jego skondensowana forma ⌚️ miała naprawić główną bolączkę poprzedniczki. Autorzy obiecali, że gracze nie spędzą w grze tysiąca i jednej nocy 🌌… Sprawdźmy, czy się udało❗️

Assassin's Creed Mirage, Basim medytuje na skale

 

Dla niewtajemniczonych

Seria Assassin’s Creed jest z nami od 2007 roku. Wtedy to za sprawą Desmonda i Altaïra dane nam było po raz pierwszy oddać skok wiary w sam środek konfliktu między Templariuszami a Asasynami, by z pomocą ukrytego ostrza torować drogę ku wolności. Przez ponad 1️⃣5️⃣ lat skrytobójcza seria raczyła nas różnorodnymi settingami historycznymi, wplatając fikcyjne sceny i postaci w wydarzenia znane nam z lekcji historii. Starożytny Rzym 🤌, antyczna Grecja 🏺, Karaiby ☠️, rewolucja francuska 🥖, wiktoriańska Anglia 🚂 – oj, gdzie nas nie było i czegośmy nie widzieli? Ostatnia „duża” odsłona serii zabrała nas na dzisiejsze wyspy brytyjskie, które w IX wieku borykały się z inwazjami wikingów. A jednym z nich byliśmy my.

Assassin’s Creed Valhalla zasadniczo bardzo sobie cenię – głównie za nordycki klimat, przyjemny system walki i wizualia. Jednak czy ukończyłem przygody Eivor(a)? Muszę przyznać, że nie. Assassin’s Creed Valhalla było pierwszym AC od lat, którego nie przeszedłem od deski do deski 🚫💯, poległszy na drugim fabularnym DLC. Wpakowałem w grę setki godzin, jednak nieustający potok dodatków i powtarzalna formuła, która na jakimś etapie się wyczerpała, zwyczajnie mnie znużyły. 

Z początku Assassin’s Creed Mirage miało być kolejnym dodatkiem do skandynawskiej sagi, ale projekt był na tyle odrębny, że szybko wyewoluował w stronę samodzielnej produkcji. I uważam, że dobrze się stało 👍. Ubisoft zresztą promował nowy tytuł jako spin-off o znacznie mniejszej skali, który miał być powrotem do korzeni i naprawiać wszystkie bolączki poprzednich odsłon. Ochoczo więc zamieniłem dwuręczny topór na niepozorny sejmitar do otwierania listów ✉️ i odpaliłem swoje PS5.

Assassins Creed Mirage, Basim spogląda na odlatujące flamingi

 

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Assassin’s Creed Mirage wcielamy się w Basima Ibn Ishaqa, drobnego złodziejaszka szukającego szczęścia na ulicach Anbaru, dawnej stolicy Kalifatu 👳. Przez pierwszą część gry, wraz z przyjaciółką Nehal, poznajemy, jak działa świat i sprawdzamy kilka pierwszych mechanik. OK, jesteśmy w domu – ten asasyn nie różni się zbytnio od poprzednich. Pierwsze sekcje nie odkrywają przed nami niczego nowego (no dobra, okradanie NPC to teraz prosta minigierka 💰, ale no umówmy się, to nie jest gamechanger). Człowiek tylko czeka na oddanie pierwszego skoku wiary (ten był akurat całkiem śmieszny) i wspięcie się na pierwszy punkt widokowy, żeby odkryć okolicę 🔎. Nie spodziewajcie się żadnej rewolucji! Do ekranu znacznie bardziej przykuł mnie młody Basim – trochę awanturniczy lekkoduch, który lubi pośmieszkować i któremu nie są obojętne losy biedoty. Basim czuje, że jest stworzony do czegoś większego 🔝. Och, ta błoga nieświadomość…

Sporo rozpisałem się o poprzednim Assassin’s Creed Valhalla i o Basimie, a to dlatego, że Basima spotykamy też w przygodach Skandynawów, a jego rola jest tam niesamowicie istotna. Dla mnie właśnie to było głównym argumentem za sprawdzeniem Mirage – jak Basim stał się tym, kim się stał? Jak spotkał Sigurda? Czy wiedział, z kim ma do czynienia? Wreszcie, jak przekonał Ukrytych do swoich racji? Basim z początku Mirage jest kimś zupełnie innym niż mistrz z Valhalli, nękają go koszmary 👻 i dopiero szuka swojej drogi i celu 🎯. Kierunek nadają mu Ukryci i mentorka Basima – Roshan (której głosu udzieliła Shohreh Aghdashloo). Basim staje się narzędziem Ukrytych w walce z zamaskowanymi Starożytnymi (potem Templariuszami) i niemal w pojedynkę likwiduje całą siatkę złoczyńców kontrolujących Bagdad.

Osobnym wątkiem jest relacja z przyjaciółką, Nehal. Dziewczę pojawia się zawsze niespodziewanie, jest niczym cień naszego bohatera 👤 (który przecież jest członkiem bractwa specjalizującego się w pozostawaniu w ukryciu…) i zdaje się znać go lepiej, niż on sam zna siebie. W kulminacyjnych scenach Mirage znajduje to zresztą głębsze i znacznie bardziej filozoficzne wytłumaczenie (które jest poza tym bardzo artystycznie zrealizowane). Warto śledzić ten wątek z właściwą uwagą.

Osobiście żałuję tylko, że więcej uwagi nie poświęcono samemu Bagdadowi, który w tamtym czasie był kulturalnym tyglem 📜, centrum światowego handlu 💱 i stolicą nauki 🔭. Rozumiem, że skala gry na to nie pozwoliła, ale jednak można było wykorzystać setting lepiej. Mam wrażenie, że jakby zmienić architekturę i nazwać miasto Sosnowcem, gra nie różniłaby się zbyt wiele (a przynajmniej doczekałbym się Assassin’s Creed w Polsce 🥟🇵🇱).

 

A oto co mi się podobało 👍:

  • Niski próg wejścia. To jest typowy Assassin’s Creed, łatwo się odnaleźć w sterowaniu i mechanikach.
  • Gra jest dużo bardziej skondensowana – krótsza fabuła i mniejsza mapa. Chętnie zagrałbym w więcej spin-offów tej wielkości (oczywiście w odpowiednio niższej cenie).
  • Fajnie, że nie jesteśmy wszechpotężni. Basim to nie Eivor czy Connor i w obliczu przewagi liczebnej wrogów raczej nie ma wielkich szans i musi brać nogi za pas. W tym sensie jest to powrót do korzeni serii (pamiętacie starcia Altaïra z rycerzami templariuszy?).
  • Feeling pierwszego Assassin’s Creed (jest nawet stosowny filtr graficzny!). Brakuje jedynie wiszącego w powietrzu zagrożenia krucjatami.
  • W sumie fajny projekt miasta i głównego bohatera. Twierdza w Alamucie budzi wspomnienia z Masyafu.
  • Wpisy historyczne w leksykonie – dopiero tutaj czuć, z jak wspaniałą i bogatą kulturą mamy do czynienia.
  • Powraca orli towarzysz, ale tym razem jest nieco trudniej. W większych obiektach oprócz zwykłych strażników są też snajperzy, uniemożliwiający nam oznaczanie celów. 
  • Świetny soundtrack, który potrafi obudzić w człowieku nostalgię.
  • Rola Nehal i Dżinna. Bardzo estetyczne i zakorzenione w psychologii wyjaśnienie kim obie postaci są dla Basima.

A oto co mi się nie podobało 👎:

  • Tryb fotograficzny jest bardzo prosty i zawiera tylko podstawowe opcje. Nie ma zbyt tu zbyt wielu ozdobników, nie da się dopasować pozy ani wyrazu twarzy bohatera, a filtrów kolorystycznych jest jak na lekarstwo. 
  • Chociaż grafika nie jest porywająca, gra boryka się ze spadkami animacji.
  • Spore niedopracowanie, co dziwi, biorąc pod uwagę niedużą skalę projektu. Bugi i glitche są tu liczne (od premiery minęło sporo czasu i niestety nie zostały naprawione). Przykład: jadąc konno, bohater i jego zdecydowanie za szybki koń przenikali przez gazele i inne zwierzęta, bo animacje tych ostatnich jeszcze się nie doczytały…
  • Nie czuć, że Bagdad jest stolicą wielkiej cywilizacji i wyjątkowym, jak na owe czasy, miejscem. 
  • Dosyć biedny arsenał. Basim włada sejmitarem i sztyletem, ale w praktyce styl walki jest jeden, a animacji walki jest raptem kilka.
  • Potężny reuse assetów graficznych.
  • Zmarnowany potencjał mentorki Basima, której głosu udzieliła Shohreh Aghdashloo. Nie mieliśmy okazji poznać jej bliżej. Nie wiemy, jakie motywacje kierowały nią pod koniec gry.
  • Rozczarowujące zakończenie, choć to mocno subiektywna ocena. Kto grał w Valhallę, ten wie, kim jest Basim, a tymczasem Mirage nawet nie stara się tego wyjaśnić (chociażby komuś kto nie grał w Valhallę). Sorry, ale orzeł, który nagle nie przepada za swoim panem nie jest wystarczającym wyjaśnieniem tego, co się stało w podziemiach Alamutu. Nie ma też nawiązania do Valhalli, a przecież aż się prosiło o epilog, w którym longskip Sigurda cumuje w bagdadzkim porcie, a Basim odkrywa przed graczami swoją tożsamość i motywacje.

Pierwsze wrażenia z Assassin’s Creed Mirage popełnił również Dawid. Zapraszam do sprawdzenia stosownego filmiku na kronikarskim YT:

Brać i grać?

Jeśli jesteście fanami marki, to oczywiście możecie sprawdzić ten skok w bok Ubisoftu. Assassin’s Creed Mirage nie jest tym, czym Ubisoft chciało, żeby był, ale doceniam zmianę skali i formatu produkcji. Kibicuję Francuzom, żeby wprowadzili na rynek więcej takich spin-offów, szczególnie jeśli miałyby uzupełniać historie głównych odsłon. 

W kwestii mechaniki gra jest typowym Assassin’s Creedem chociaż mogła być bardziej dopracowana. Wszystko jest tu do bólu znajome. Projekt Bagdadu jest piękny, ale nie czuć jego kosmopolitycznego ducha ani cywilizacyjnej supremacji. W tym sensie Ubisoft Bordeaux zapomniał trochę o historycznym rodowodzie marki.

Plusik za bardzo klimatyczny soundtrack!

A co jeśli nie jesteście fanami marki? Cóż, na Waszej kupce wstydu z pewnością znajdziecie coś lepszego do ogrania.

 

Strefa obrazka

 

Strefa muzyki

Screeny własnego autorstwa, GIF zaś pochodzi ze skarbnicy Tumblra.

+1
1
+1
0
+1
1
+1
2
+1
1
+1
0
+1
0