
Dla niewtajemniczonych
Krakoa miała być utopią i spełnieniem marzeń mutantów. Niestety ideał sięgnął bruku i w obliczu powszechnej wrogości i nieufności mutanci znów muszą szukać swojego miejsca w opanowanym przez ludzi świecie.
From the Ashes to nowy początek dla uniwersum i próba pokazania rzeczywistości po upadku Krakoi.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Wszystkie tradycyjne komiksy wydawane w ramach tej serii mają na samym końcu kod QR, który odsyła nas do bonusowej strony, niedostępnej nigdzie indziej. Trochę taki komiksowy odpowiednik scen po napisach w MCU 🙂
Bardzo poważam ten pomysł, tym bardziej, że te dodatkowe strony to nie jakieś bzdurne fillery.
X-Men: From the Ashes #4-8
Miałem bardzo dobre przeczucia co do tej serii. Pierwsze trzy numery to raptem przedbiegi, od czwartego zaczyna się konkret. Najpierw mamy dziennikarskie śledztwo w sprawie pewnego łysego profesora oskarżonego o poważną zbrodnię, a następnie demoniczne (dosłownie) perypetie Alexa Summersa i Madelyne Pryor, których finał już na początku sierpnia!
Świetne to jest, naprawdę. I kapitalnie sprawdza się w roli, mówiąc piękną polszczyzną, tie-inów, bo tutaj bardzo wiele wątków można pociągnąć i wyjaśnić.
Trochę też ciekawe, że jedne z najlepszych historii zawarte są właśnie w tym wydawnictwie, a nie w którymś z flagowców, ale no, pamiętajmy, że jesteśmy dopiero na linii startu. Zobaczymy, jak sytuacja będzie się rozwijać.
Nota absolutnie zasłużona, miejscami nawet z zakusami na szczebelek wyżej, ale póki co czekam ostrożnie z tak radykalnymi ruchami na historię, po której szczęka naprawdę mi opadnie.
X-Men (Volume 7) #1
Bardzo dziwnie wrócić do przygód X-Menów po tak wielu latach – to była pierwsza trykociarska drużyna w moim komiksowym życiu i siła sentymentu, jaki się z tym wiąże, jest też niebagatelna. Tom siódmy otwiera ekipa w składzie: Cyclops, Beast, Psylocke, Kid Omega, Temper, Magik i Juggernaut, czyli mieszanina ikon z postaciami kompletnie dla mnie obcymi (z ikon pojawią się jeszcze dwie, ale nie spoiluję!).
Obserwujemy:
- Próbę zadomowienia się w surowych realiach stanu Alaska po wydarzeniach na Krakoi. W bardzo nieprzypadkowym miejscu stanu Alaska, dodajmy.
- Misję ratunkową połączoną z wjazdem na bazę… i bardzo niepokojące odkrycie wynikające z tejże misji.

Jak na początek jest nieźle, nawet bardzo nieźle. Żadnych czerwonych flag, żadnych fabularnych bzdur, żadnych dialogów, od których skóra cierpnie. I jeszcze przyjemne rysunki Ryana Stegmana (dla mnie najlepsza kreska spośród wszystkich lipcowych wydawnictw).
Trzymam kciuki i może nieco na fali fanboystwa, a nieco na zachętę:
Phoenix #1
Nawiązanie do losów Scotta i Jean mieliśmy już w początkowych numerach From the Ashes, więc i poniekąd logicznym następstwem jest seria poświęcona stricte postaci Phoenix. W numerze pierwszym Nova wysyła telepatyczny sygnał SOS i prosi o wsparcie w pewnym zawieszonym w przestrzeni kosmicznej więzieniu, które lada chwila padnie ofiarą czarnej dziury. A, nie wspomniałem jeszcze, że w więzieniu przebywa dawny herold Galactusa. No, grubo.

Jeszcze nie wiem, w którą stronę to pójdzie i czego się spodziewać, jeśli mamy do czynienia z bohaterką, która tak po prostu wchłania nadmiar energii słońca, żeby ocalić planetę… Więc spodziewam się historii na prawdziwie galaktyczną skalę – albo będzie hit, albo spory zawód, raczej nie przewiduję wariantu środka.
Powiedzmy, że ciekawość została rozbudzona i mają ode mnie kredyt zaufania.
NYX (Volume 2) #1
Bardzo klasyczne zawiązanie akcji z nieuniknionym i stopniowym wprowadzaniem postaci, niechybnie zmierzającym ku temu, że te niezależne jednostki w końcu połączą siły. Na razie jednak się to nie dzieje i obserwujemy, jak Kamala próbuje pogodzić życie szkolne ze swą sekretną tożsamością. Tożsamością, która każe jej zbadać bardzo niepokojące wydarzenia, które rozgrywają się w Nowym Jorku… a to bardzo szybka droga do wpakowania się w kłopoty.

Oprócz Ms. Marvel znam tu tylko X-23, czyli żeńskiego Wolverine’a – reszta postaci jak Anole, Prodigy i Sophie Cuckoo kompletnie nic mi nie mówi, więc będę je poznawał wraz z dalszymi tomami… Sęk w tym, że po lekturze tomu pierwszego moja chęć ich poznania jest póki co umiarkowana.
Mamy tu CHYBA do czynienia z pierwszym wyraźnym rozminięciem się z targetem. Zbyt infantylne mi się to wydaje, a piszę to jako fan young adult i high school drama. To też nie tak, że to jest złe, bo nie jest – po prostu chciałbym czegoś dojrzalszego, ale może zwyczajnie szukam pod złym adresem. Zobaczymy, na pewno dam szansę. A nuż coś (na przykład moje podejście 😀) się zmieni po numerze drugim.
X-Force (Volume 7) #1
A na koniec lipcowych premier siódmy tom X-Force, w którym to Forge kompletuje nową ekipę, a jej zadanie to nieoficjalna likwidacja rozmaitych i bardzo poważnych zagrożeń czyhających na nasz świat. Dodatkowo nasz genialny wynalazca werbuje specjalistów do konkretnych zadań i w numerze pierwszym swoje usługi wcale nie za darmo oferuje gościnnie nie kto inny jak nasz kochany Deadpool.

Tutaj również garść postaci dla mnie obca albo prawie obca, więc nieskażony wcześniejszymi historiami będę sobie formował nowe sympatie i antypatie. A sam komiks? Przyjemny i efektowny akcyjniak, po prostu – na razie w takich kategoriach go postrzegam. Być może za jakiś czas się to zmieni, gdy już zacznie się klarować ta większa oś fabularna. Bardzo jestem ciekawy, w jaką stronę to pójdzie.
Obecność Deadpoola to ogromny plus, ale nie na tyle, żeby wywindować notę o szczebel wyżej, więc na razie…
Rysunki pochodzą z wszystkich wymienionych powyżej komiksów.












