
Dla niewtajemniczonych
Krakoa miała być utopią i spełnieniem marzeń mutantów. Niestety ideał sięgnął bruku i w obliczu powszechnej wrogości i nieufności mutanci znów muszą szukać swojego miejsca w opanowanym przez ludzi świecie.
From the Ashes to nowy początek dla uniwersum i próba pokazania rzeczywistości po upadku Krakoi.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Tytułem wstępu
Bardzo chciałem się zmierzyć z najnowszymi wydawnictwami uniwersum, które wychowało mnie za dzieciaka… i przekonać się, czy nadal jestem w stanie się tym normalnie cieszyć, czy też może kompletnie rozmijam się z wiekowym targetem 🙂
Zaczynam skromnie, gdyż w czerwcu wyszła raptem jedna seria, ale od lipca uniwersum ruszyło już pełną parą i wjechały cztery nowe tytuły, więc w kolejnym odcinku (wnet!) możecie spodziewać się już faktycznego przeglądu marvelowskich nowinek.
X-Men: From the Ashes #1-3
Jedyną czerwcową serią jest nowość zatytułowana X-Men: From the Ashes i warto odnotować, że nie jest to komiks tradycyjny, a tzw. „Infinity Comic”, czyli wydawnictwo stricte cyfrowe i przeznaczone do czytania na urządzeniach mobilnych.
Jean i Scott na swój sposób starają się odnaleźć w bieżącej sytuacji. A sytuacja jest taka, że Phoenix musi odpowiedzieć na zew kosmosu i nie wiadomo, kiedy wróci. Nagle Scott znika w bardzo zagadkowych i niepokojących okolicznościach…
Kreska ciekawa i stylowa, najbardziej podoba mi się w momentach, w których udaje prace Mignoli. Ale najważniejsze, że historia daje radę, bo stanowczo nie ma tu dziecinady, której się obawiałem – wręcz jest dość poważnie i miejscami okrutnie.
Naprawdę niezły i obiecujący start, trzymam kciuki za pozostałe numery… ale mimo całego swojego fanboystwa jestem też realistą i wiem, że nieraz się odbiję. Oby tylko jak najrzadziej. Póki co może nieco ostrożnie, nie ma co szaleć:
Rysunki pochodzą z wszystkich wymienionych powyżej komiksów.








