
Dla niewtajemniczonych
Fallout to stworzony na potrzeby Amazon Prime serial osadzony w świecie kultowej serii postapokaliptycznych i retrofuturystycznych eRPeGów. Rok 2296. Jak potoczą się losy chowanej pod kloszem mieszkanki Krypty 33, która rusza na poszukiwanie ojca? Czy młody adept Bractwa Stali zrealizuje swoje marzenia? I o co chodzi z tym ghulem?
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Garść wrażeń

Gdy prezentowałem swoje impresje z nieodległego hitu HBO, padły następujące słowa:
I po ekranizacji The Last of Us mam już zerową taryfę ulgową dla przylepiania produkcjom nośnych tytułów, wywalania 85% oryginalnej treści i zastępowania jej „artystyczną wizją” czy inną „twórczą inspiracją”.
Czy teraz muszę się z tych słów wycofać? Niekoniecznie. Wydarzenia w serialu są oczywiście niekanoniczne, podobnie jak postaci, ale za to sam setting to już kanon jeśli nie pełną, to na pewno prawie pełną gębą. Tu nikt nie przeinacza znanych bohaterów, nikt nie tworzy bzdurnych wątków w dawno ustalonych historiach. Mamy autorską historię, fakt, ale osadzono ją w znanym uniwersum z czcią należycie nabożną.
Bo nie mam wątpliwości, że twórcom zależało na możliwie wiernym ukazaniu realiów Fallouta, realiów pokochanych przez miliony graczy. Todd Howard zdecydowanie nie był tam dla ozdoby (nie wiem też, czy wziął pieniądze z góry). Mnogość fanserwisowych detali urzeka i ocieka miłością (a przynajmniej szacunkiem) do materiału źródłowego.

No dobra, czyli podoba mi się wierność odwzorowania świata. A czy podoba mi się sam serial? Cytując klasyka: jeszcze jak!
Lecimy z listą głównych propsów:
- Wciągająca fabuła i jakościowe aktorstwo.
Przed Ellą Purnell chyba świetlana przyszłość, a Walton Goggins to już w ogóle złoto. - Scenografia, kostiumy i efekty sztos – pieniążek nie był żałowany.
- Niezwykle wyważony miks czarnego humoru, sarkazmu, retrofuturystycznych absurdów, bryzgającego krwią okrucieństwa i przygnębiającej wizji przyszłości.
- Zabawa konwencją, momentami lekko wjeżdżająca w vibe Borderlands, ale szczęśliwie tylko momentami i tylko lekko.
Nie żeby w Borderlands było coś złego, ale Fallout ma być Falloutem 🙂 - Ghul, który jest takim Eastwoodem ze spaghetti westernów, że bardziej się nie da.
- Bardzo sensownie wyglądający i działający Pip-Boy 🙂
- Pieseł!
- Oraz gościnny występ pewnego wampira ze Staten Island.
Świetny start Amazona w uniwersum Fallouta, ciężar gatunkowy w pełni udźwignięty. Każdy odcinek oglądałem z wielką przyjemnością i strasznie chciałem zobaczyć, jak rozwinie się opowieść. Nie mogę się doczekać kontynuacji, a w tej sytuacji jedyną notą pozostaje…


Nie czuję się jakoś wybitnie specem od uniwersum Fallouta, bo ostatnio w grę grałem pewnie końcem tamtego tysiąclecia przy okazji premiery Fallout 2: A Post Nuclear Role Playing Game, a w nowsze tytuły z serii w ogóle nie miałem przyjemności, więc moją wypowiedź należy traktować trochę w kategorii „nie znam się, to się wypowiem”.
Niemniej jednak podzielam entuzjazm redaktora Michała względem produkcji, która pod wieloma względami stanęła na wysokości zadania i zbudowała świat zarówno dla fanów, jak i dla laików. Sądzę, że żaden fan postapo nie zawiedzie się ani realiami, ani fabułą, ani postaciami. Doceniam mocno antykapitalistyczny wydźwięk historii, która pokazuje, co się dzieje, kiedy najwyższą wartością jest sprzedawanie produktów i generowanie na nie potrzeby. Fajnie, że serialowi udało się również zachować specyficzny humor znany z gier. Doceniam także, że tandem Jonathan Nolan/Lisa Joy po kiepskiej końcówce Westworld i dość przeciętnym Peripheral odzyskał wreszcie formę. Na koniec osobiście cieszy mnie obecność w obsadzie Kyle’a MacLachlana, do którego mam słabość od czasów Twin Peaks i Michaela Emersona znanego z kultowych już Lost i innego projektu Nolan/Joy Person of Interest (nawet jeśli obaj występują w bardziej drugoplanowych rolach).

Na koniec nie byłbym sobą oczywiście, gdybym nie wspomniał, że jedyne czego żal, to faktu iż kolejna stacja po HBO potrafi wydać w pełni geekowy hit, który spodobał się fanom (mimo, że Amazon z jednej strony ma na swoim koncie The Boys, ale również z drugiej taki nerdowy koszmarek jak Rings of Power), a tylko biedny wiedźmin miał jakiegoś kosmicznego pecha. 🙁
Strefa GIF-a












Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra.






