Kronika Geeka
Okładka wpisu o Takeshim 3

Takeshi 3. Pałac umarłych

Pospieszny szkic czy dopieszczone dzieło? Pożegnanie z twórczością Mai Lidii Kossakowskiej.

 

Dla niewtajemniczonych

Takeshi 3. Pałac umarłych to ostatnia część serii autorstwa tragicznie zmarłej pisarki Mai Lidii Kossakowskiej. Ostatnia – ale niebędąca tej serii zakończeniem. Wydana pośmiertnie – dlatego też trudno powiedzieć, ile autorka mogłaby jeszcze zmienić, pracując z redaktorem. Postanowiłam zatem podzielić się z Wami wrażeniami, ale wyjątkowo wstrzymać się od werdyktu.

Cykl powieści o Takeshim zazwyczaj opisywany jest jako „Kill Bill w dystopijnym świecie”. Nie jest to jedyna rzecz, która brzmi w pewien sposób znajomo: główny bohater to niezrównany szermierz z tajemniczej organizacji. Blady, milkliwy, cyniczny, związany silnymi więzami z wyjątkowymi damami prowadzącymi polityczne knowania oraz z pewną nieco naiwną nastolatką… cóż, prawdopodobnie na okładkach polskiej fantastyki nie wypada przyznawać się do fascynacji Geraltem z Rivii :).

Świat stworzony przez Kossakowską pozornie przypomina feudalną Japonię i nowożytną Amerykę Łacińską, ale wzbogacony jest z jednej strony konstruktami wybitnie kapitalistycznymi i maszynowymi, z drugiej zaś – magicznymi organizacjami zarządzanymi przez istoty takie jak zmiennokształtne zwierzęta albo zawodowi oprawcy.

Jeżeli rozważasz sięgnięcie po Pałac umarłych, zapewne kojarzysz paletę smaczków świata przedstawionego, takich jak Bogini Prezes i Bóg Pierwszy Udziałowiec albo profesja holopacykarzy tworzących wizualne iluzje. Wiesz także, że u fundamentów tego świata prawdopodobnie leżało więcej tajemnic niż potężne korporacje kolonizujące nowe planety, a może nawet pamiętasz, w jakie dokładnie niebezpieczeństwa uwikłali się bohaterowie w poprzednich tomach cyklu. Uznajmy zatem, że wystarczy kontekstu i przejdźmy od razu do tomu trzeciego.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Takeshi 3. Katana na tle górsko-księżycowego krajobrazu

 

Garść wrażeń

Zacznę od uwag niezwiązanych z warsztatem autorki: nie potrafię przejść do porządku dziennego nad tym, że wydawca zupełnie nie uwzględnił ośmioletniej przerwy pomiędzy wydaniem tomu drugiego i trzeciego. Było to aż nadto czasu, aby wypaść z klimatu, zapomnieć o zwrotach akcji kończących poprzedni tom, a nawet o całej mitologii świata Wakuni i Antilli. Oczywiście twórczyni literatury popularnej, nawet pulp – a tym dla mnie momentami jest Takeshi – nie ma obowiązku wypluwać z siebie kolejnych tomów w tempie godnym Remigiusza Mroza, ale ekipa Fabryki Słów mogłaby zrobić czytelnikom uprzejmość w postaci solidnego streszczenia wydarzeń z poprzednich części. To się niestety nie stało. Zabrakło też jasnej komunikacji o tym, że Takeshi 3 nie zamyka serii (która, jak się zdaje, ma pozostać otwarta, ale to też jedynie domysły). Rękopis został złożony do wydawnictwa przed tragicznym wypadkiem? No to publikujemy, nie do końca dbając o szczególne okoliczności. 

Fabularnie Pałac umarłych startuje w miejscu, w którym zakończyła się poprzednia część. Akcja jest prowadzona w kilku głównych wątkach: śledzimy losy Takeshiego porwanego przez przepaskudną wiedźmę Etsuke, poczynania ekipy ratunkowej starającej się odbić bohatera, ale także poczynania młodego, ciamajdowatego szamana Pepe Chudziny, który zostaje wbrew woli wplątany w zamieszki w obronie antilijskiej Panienki z Veracopa.

Początek powieści, z pojedynkową i pościgową dynamiką godną Dumasa syna, przeplataną fascynującym objawieniem mnicha Rei na temat własnych mrocznych korzeni rokował bardzo dobrze. Fantastyczną rolę drugoplanową dostał lisek Michi z Zakonu Księżyca Utajonego. Równoległe sceny opisujące zaangażowanie Pepe w polityczno-religijny spór wstrząsający Antillą były barwne i soczyste, a także elegancko połączone z drugim wątkiem działań wysłanników Księżyca Utajonego: Bakeneko, koci mentor młodego szamana, to postać poprowadzona powściągliwie, elegancko i z nienachalną tajemnicą.

Od momentu odbicia Takeshiego zaczęła się część, jak dla mnie, niedopracowana. Sekwencje scen akcji takich jak przygody Yoshitakiego wydawały się pospieszne i szkicowe, z przerwami na starannie dopracowane opisy pojedynków. Gdyby motywacjom i emocjom postaci poświęcono tyle uwagi, co poszczególnym ciosom, pchnięciom i półobrotom, ta część powieści wybroniłaby się przed formą pospiesznie zmontowanego teledysku. Niestety dostaliśmy opisy chaotycznych pościgów przeplatanych bojowym patosem, któremu redaktorskie nożyce mogłyby wyłącznie pomóc.

Jeśli chodzi o relacje damsko-męskie – było jeszcze gorzej. Konfrontacja Takeshiego z dawną ukochaną, damą Fumiko, była pospieszna i groteskowa. Haru i jej losy (streszczam: „dlaczego to dziecko się tu pląta w ogóle?”) to marny cień dopracowanych portretów i motywacji zmiennokształtnych bohaterów. Najwyraźniej nie każda osamotniona dziewczynka towarzysząca cynicznemu wojownikowi automatycznie awansuje na Cirillę z Cintry.

Po konfrontacji z kolejnym mafijnym złolem – szczerze mówiąc, przestałam liczyć czarne charaktery siekane w kosteczkę na kolejnych etapach misji uratowania trudno powiedzieć czego – Takeshi i Nekomata odbywają podróż statkiem kosmicznym, która zamienia się w sekwencję kosmicznego objawienia. Mamy tu pobieżny wgląd w tajemnicę genezy świata przedstawionego, którą miał, jak sądzę, wyjaśnić końcowy tom sagi. Na równoległym planie szaman Pepito w końcu podąża za wskazówkami mentora i zdobywa pełnię mocy potrzebnej do potencjalnego ostatecznego starcia z biurokratyczną machiną próbującą wchłonąć mistyczną Antillę. I to tyle. Koniec tomu trzeciego. Raczej nie dowiemy się, jaki finał miała dla nas zaplanowany Kossakowska.

Podsumowując, czy warto sięgnąć po Pałac umarłych albo rozpocząć ten cykl powieści po śmierci autorki? Nie jestem przekonana. Skłaniałabym się ku etykiecie „rzecz jedynie dla koneserów twórczości Kossakowskiej”, chociaż osoby ceniące bohaterów wiedźminopodobnych, popkulturowe remiksy motywów znanych i lubianych oraz obszerne opisy fechtunku też znajdą tu coś dla siebie.

 


Grafiki wygenerowane przy użyciu Image Creator from Microsoft Designer

+1
3
+1
0
+1
0
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0