
Dla niewtajemniczonych
W marcu 2023 swoją premierę na PC, PS4 i PS5 miała Tchia, swoisty list miłosny małego studia Awaceb 🤙, skierowany do ojczyzny założycieli – Nowej Kaledonii. I choć świat przedstawiony w grze jest fikcyjny, to autorzy na każdym kroku starają się przemycać rozmaite smaczki z rodzimego archipelagu. A game inspired by New Caledonia – tak głosi slogan promujący grę i te inspiracje czuć na każdym kroku, o czym przeczytacie w dalszej części tekstu.
Tchia zalicza się do gier indie i jak na indyka robi piorunujące wrażenie. Trudno uwierzyć, że zespół deweloperów pracujących nad grą to zaledwie 1️⃣2️⃣ osób. W grze wcielamy się w tytułową Tchię, która wraz z ojcem mieszka na niewielkiej rajskiej wyspie z dala od zgiełku cywilizacji 🏭. Wiodą proste i szczęśliwe życie, ale – jak to zwykle bywa – idylla nie może trwać wiecznie. Nie wdając się w szczegóły, powiem jedynie, że przez większy czas gry motorem napędowym fabuły jest eksploracja tropików 🧭 w poszukiwaniu zaginionego ojca głównej bohaterki.
Produkcja studia Awaceb to gra action-adventure osadzona w otwartym świecie. Akcję śledzimy z perspektywy trzeciej osoby, chociaż zdecydowanie mamy tu mniej action, a więcej pierwiastków adventure, eksploracji i nowokaledońskiego ducha. Tytułowi w jakimś stopniu blisko jest do nowszych odsłon Zeldy, bowiem autorzy starają się wprowadzać ciekawe i unikatowe mechaniki. No i jest jeszcze ta szczególna, emitująca zielone światło 💚, umiejętność głównej bohaterki. Tchia nie jest bowiem zwyczajną dziewczynką (nie jest też kolejną wariacją na temat Green Lanterna, a także nie zażywała za młodu kąpieli w reaktorze jądrowym ☢️), choć o swoich mocach dowiaduje się dopiero pod koniec prologu gry. Zaciekawieni? Zatem wyruszmy razem w rejs po lazurowych wodach 🌊 archipelagu i sprawdźmy, ile Nowej Kaledonii skrywa się w okolicznych lasach, zatoczkach, górach i ludzkich osadach.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Na pierwszy rzut oka
Choć Tchia nie może poszczycić się grafiką rodem z czołowych gier AAA, to wciąż trudno przejść obok niej obojętnie (ale słowo daję, że model żółwia morskiego 🐢 jest lepszy aniżeli w skrytobójczych grach Ubisoftu, a i pewnie jego produkcja nie była tak kosztowna 💰). Może to unikatowy i pełen uroku styl graficzny, może ciepła, bogata i dobrze dobrana paleta kolorów, może tęsknota za wakacjami – tego nie wiem. Wiem za to, że patrząc na zachody słońca, refleksy na wodzie i palmy smagane oceaniczną bryzą, Wasze oczy same założą sobie okulary przeciwsłoneczne 🕶 i jeszcze nasypią Wam piasku pod nogi 🩴. Tu się, mili Państwo, odpoczywa!
Jeśli nie przekonuje Was szata graficzna, to dajcie się skusić sferze audio 🎼 – nie pożałujecie! Soundtrack stworzony pod przewodnictwem Johna Roberta Matza to prawdziwa gratka dla bębenków usznych 👂. Swoisty blend muzyki klasycznej i etnicznej połączony z brzmieniem ukulele oraz pełnym nostalgii i mistycyzmu wokalem zrealizowanym w języku drehu momentalnie trafił do topki domowej dyskografii i towarzyszył domownikom każdego dnia przez wiele tygodni! Soundtrack idealnie współgra z obrazem i nie ma tu grama przypadku – obraz i dźwięk działają jak dobrze naoliwiona maszyna, której głównym celem jest wręczenie nam drinka z parasolką 🍹 i zadbanie o nasze dobre samopoczucie 😊. A żeby nie być gołosłownym, pozwolę sobie zamieścić kilka perełek wyłowionych z oceanu muzycznego dobra (a więcej znajdziecie w sekcji Strefa muzyki na końcu recenzji!):
Garść wrażeń
Tchia nie sili się na dostarczenie nam trzymającej w napięciu, widowiskowej i pełnej fabularnych zakrętów fabuły. To zresztą zgrzytałoby z całościowym odbiorem gry, która przecież nie chce nas wymęczyć i przyprawić o palpitację serca. Fabuła jest prosta, skupia się na przemycaniu kilku uniwersalnych prawd, od czasu do czasu rozczula lub zaskakuje śmiesznostką (🐔).
Głowna bohaterka, która całe swoje dzieciństwo spędziła u boku ojca na malutkiej wyspie, z dnia na dzień musi stawić czoła otaczającemu światu i wyruszyć na poszukiwania 🔍 ukochanego taty. Wyspy, które przyjdzie Tchii eksplorować, są dla niej enigmą – wszystko tu jest nowe i zaskakujące; wszystko trzeba obserwować i rozgryźć. Na początku drogi bohaterka spogląda na swoje otoczenie z dziecięcą naiwnością i nieskalaną dobrocią ❤️. Dopiero później dane jest jej (i nam) dowiedzieć się kim naprawdę jest i zrozumieć szczególną moc, jaką włada. Jednocześnie poznanie własnej historii wyznacza Tchii zupełnie nowe cele, a kolejne rozczarowania i akty ludzkiego okrucieństwa sprawiają, że dokonuje się w niej przemiana. Niewinna i naiwna dziewczynka z malutkiej wysepki przeistacza się w bojowniczkę o wolność, która nie boi się nadstawiać własnego karku w słusznej sprawie i pokazuje środkowy palec autorytarnym rządom robalowatego tyrana (dosłownie!).
A skoro już jesteśmy przy robalach, to jednego wypadałoby rozkwasić, co do zadań prostych nie należy. Meavora, bo tak nazywa się nasz pełzający antagonista, to lokalne bóstwo czeluści 👹, które w drodze pewnego spisku zyskało na tyle mocy (zjadając między innymi gromadkę dzieci 🚼), by zawładnąć archipelagiem. Moc dzieli zresztą z Tchią, bowiem pośród pożartych maluchów znajdował się brat głównej bohaterki. Meavora wykorzystuje zdobyte umiejętności, by powoływać do życia płóciennych popleczników (tak, zrobionych z płótna i nadających się świetnie na rozpałkę 🔥), z którymi niejednokrotnie przyjdzie nam powalczyć. Jednakże ani złowrogi robal, ani bezduszne szmaciaki nie są w tej historii najgorsze. Najgorszy jest pewien szaman, który uknuł wspomniany spisek, sieje terror gdzie popadnie i nawet w obliczu widocznej porażki ucieka się do najpaskudniejszych chwytów, żeby tylko móc jeszcze trochę zaszkodzić swoim przeciwnikom. Ot, typowe zachowanie niegodziwca w obliczu utraty nieuczciwie zdobytej władzy 🦆.

Spoglądając na tytuł jako całość, chyba największym zaskoczeniem było dla mnie… że gra nie jest do końca adresowana do dzieci, choć grafika i kolorystyka mogą sugerować co innego. Wprawdzie mógłbym śmiało śledzić większość wydarzeń z gry razem z moimi córkami, ale jednak gra „ma momenty” (o których oczywiście nie wiemy, póki się nie wydarzą…). Jesteśmy świadkami na wskroś podłych zachowań, rozlewu krwi, prześladowań, aktów terroru i utraty najbliższych 🪦. Znalazło się też miejsce na motyw LGBT 🌈 i przyznam się Wam, że trochę przewracałem oczami, a w głowie miałem jedynie: „Znowu? To już się staje męczące”. I tu muszę posypać głowę popiołem z kilku powodów:
- Autorzy podeszli do tematu z wielką delikatnością, zawierając go w jednej nieznacznie dosłownej scenie, poprzedzonej odpowiednim budowaniem relacji między obiema postaciami.
- To od gracza zależy, jak rzeczona scena się potoczy.
- W epilogu gry ekipa Awaceb uderza z grubej rury obnażając uniwersalną prawdę o tym, że u podstaw związków LGBT, tak jak i heteroseksualnych, leży to samo dążenie do wspólnego szczęścia, szacunek do drugiego człowieka i oparcie w najlepszym przyjacielu/przyjaciółce. Zagadnienie nie jest dodane na siłę (bo wszyscy o tym wspominają, to my też wspomnijmy!) i zostało potraktowane po prostu godnie 👍.
W Tchii autorzy pochylają się również nad kontrastami, jakie dotykają małe wyspiarskie społeczności (populacja stanowiącej dla autorów inspirację Nowej Kaledonii w 2022 liczyła niespełna 300 tysięcy osób). Świat gry to w zasadzie dwie duże wyspy – jedna mocno uprzemysłowiona, z miastem pełnym wysokich betonowych budynków 🏭; druga z kilkoma małymi wioskami i dziewiczą naturą 🛖. Mocno zarysowuje się tu kontrast między tradycyjnym stylem życia a nowoczesnością i pogonią za konsumpcyjnym spełnieniem. W dodatku na wyspie nieprzemysłowej mamy dwie społeczności przekonane o tym, że ta druga jest wrogo nastawiona, choć nikt nie podaje żadnych argumentów na poparcie swojej tezy. Uwidacznia się tu jakże ludzkie uprzedzenie do drugiego człowieka 🚷 spowodowane tym, że jest on zupełnie inny (jedna społeczność to mówiący językiem drehu tubylcy, zaś druga to francuskojęzyczni ranczerzy 🤠).

Kwestie mówione przez postaci na ekranie zostały nagrane w językach francuskim i drehu, co może być dla niektórych komplikacją w należytym odbiorze tytułu. Z drugiej strony użycie języków, jakimi mówią mieszkańcy Nowej Kaledonii, znacząco podbija immersję. Rzecz gustu. Oczywiście możemy włączyć angielskie napisy i mieć angielski UI.
Co siedzi pod maską?
Chociaż Tchia czerpie garściami z innych gier, to kilka mechanik zaimplementowanych przez autorów zasługuje na to, by o nich wspomnieć. Na pierwszy plan wysuwa się to, w jaki sposób przemieszczamy się po archipelagu. Z początku nie mamy mapy, a jedynie kompas. Mapę odbieramy dopiero w stolicy, ale nie pokazuje ona aktualnego położenia bohaterki. Tchia jest w stanie określić jedynie swoją przybliżoną lokację, bazując na topografii terenu (jak w życiu). Wyjątki stanowią drogowskazy i pływanie naszą prowizoryczną łajbą (dlaczego to drugie, nie wiem). Ten brak swoistego GPS-a da się trochę oszukać, stawiając na mapie znacznik – będzie nas do niego prowadził nasz kompas. Nie zmienia to jednak faktu, że przez zastosowanie powyższej mechaniki eksploracja jest odrobinę ciekawsza i ma ten vibe przygody.
Kolejnym ciekawym patentem jest żeglowanie ⛵️. W dobie ułatwiania graczom wszelkich czynności deweloperzy odpowiedzialni za Tchię stawiają sprawę jasno – nikt tu niczego za nas nie zrobi. Nie mamy tu załogi jak Edward Kenway; jeśli chcemy postawić żagiel musimy puścić ster, jeśli chcemy zarzucić kotwicę ⚓️, to również musimy przestać robić inne rzeczy. Mechanizm jest prosty, ale daje trochę frajdy (szczególnie w wyzwaniach czasowych). No i jest logiczny.

O asasyńskim kapitanie Kawki wspomniałem nie bez przyczyny, a to dlatego, że w kwestii wszelakich znajdziek Tchia może śmiało konkurować ze skrytobójczą serią Ubisoftu. Mamy tu poławianie pereł, zbieranie ozdób, owoce zwiększające staminę, skrzynie z elementami kosmetycznymi (a tych jest istne zatrzęsienie!) i nie tylko. Mamy też osobny wątek z mapą skarbów, gdzie każdy trop prowadzi do kolejnego, a my musimy bacznie obserwować otoczenie i umiejętnie korzystać z naszych mocy. Nagrodą są elementy kosmetyczne i kolejne części opowieści snutej przez osobę, która to wszystko po sobie zostawiła.
Oprócz znajdziek jest tu całkiem sporo dodatkowych umilaczy zabawy, jak chociażby wyścigi czasowe (na lądzie, na wodzie i w powietrzu), zawody w skakaniu na główkę, strzelanie do celu, rzeźbienie totemów, zdobywanie wrogich obozów itp. Każdy znajdzie coś dla siebie.
Kolejną ciekawą mechaniką jest przejmowanie kontroli nad elementami przyrody, przedmiotami i lokalną fauną, co wielce przydaje się zarówno w eksploracji, jak i w walce. W niektóre miejsca jesteśmy w stanie się dostać jedynie „wskakując” w pióra ptaka 🦜 lub pancerz kraba 🦀. Z kolei przejęcie kontroli nad którymś z morskich stworzeń 🐬 rozwiązuje nam problem braku tlenu. W walce przejęcie kontroli nad wybuchowym kanistrem lub lampą naftową pozwala nam szybko wyeliminować łatwopalnych adwersarzy. A wspominałem, że specjalna umiejętność lokalnego ptactwa polega na zrzucaniu „brudnych bomb” 💩? (Nie)czysta satysfakcja!

W sferze zaimplementowanych mechanik autorzy nie zapomnieli o muzyce. Wśród sztuczek naszej bohaterki są tzw. soul melodies, czyli krótkie sekwencje, które możemy zagrać na naszym ukulele, żeby uzyskać zamierzone efekty, jak przywołanie konkretnego typu zwierzęcia lub zmiana pory dnia. Są też takie, które przydadzą się w walce lub eksploracji, ale zostawię to Wam do odkrycia.
Na koniec wspomnę o pojawiających się w konkretnych momentach gry wyzwaniach muzycznych. Może nie jest to poziom Guitar Hero 🎸, ale zrealizowanie sekwencji na 100% stanowi nie lada czelendżyk. Zdecydowanie bardzo fajny element gry, towarzyszący zresztą jednym z lepszych utworów na ścieżce dźwiękowej.

Brać i grać?
A pewnie, że grać! Tchia to tytuł, przy którym można się odprężyć i naładować baterie 🔋. Kolorystyka i szata graficzna mogą się podobać, a jeśli nie, to zawsze można zamknąć oczy i wsłuchać się we wspaniałą ścieżkę dźwiękową lub szum fal.
Fabuła Was nie wymęczy, czasami rozbawi, a i skłoni do przemyśleń. W moim odczuciu warto i melodyjnie przyznaję najnowszemu dziełu studia Awaceb ocenę…
Strefa muzyki
Strefa obrazka
Screeny własnego autorstwa, GIF zaś pochodzi ze skarbnicy Tumblra.





















