Kronika Geeka
Okładka recenzji Spider-Man: Across the Spider-Verse.

Spider-Man: Across the Spider-Verse

Wybraliśmy się redakcyjnie na najnowszą animowaną odsłonę przygód Pajęczaka. I mamy swoje przemyślenia.

Prezentacja pajęczego multiwersum

 

Dla niewtajemniczonych

Kontynuacja wydanego w 2018 Spider-Man: Into the Spider-Verse, czyli filmu, którego wielki sukces prawdopodobnie dał zielone światło wizjonerskim i artystycznym animacjom lo-fi.
Alternatywne wszechświaty. I w każdym kogoś ukąsił radioaktywny pająk. Zabawy w Spider-Man: Across the Spider-Verse jest co niemiara.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Michał from Kronika Geeka

 

Pod powyższą wzmianką o zielonym świetle mogę się w pełni odpowiedzialnie podpisać – uważam, że tak cudowny twór jak Arcane mógłby nie powstać, gdyby pierwszy ze Spider-Verse’ów nie przetarł szlaków. Przez długi czas to właśnie Arcane okupowało najwyższy stopień podium w moim prywatnym rankingu rozwalających animacji. No i już nie okupuje 😈

W głowie mi się nie mieści, jak można zgromadzić w jednym filmie takie natężenie piękna, artyzmu, kreatywności i lekceważąco bezczelnego łamania wizualnych konwenansów! Przecież już część pierwsza była pod tym względem niesamowita. Część druga nic sobie z tego nie robi i pokazuje, że niemożliwe nie istnieje. Serio, to jest po prostu rysunkowo-animacyjny koniec. Mogą Cię nie obchodzić przygody jakichś trykociarzy z supermocami, możesz uważać to za skończoną dziecinadę… ale jeśli nie doceniasz pracy włożonej w warstwę wizualną, to nie ma już dla Ciebie ratunku, przykro mi.

Jeśli zaś chodzi o historię, bardzo ładnie rozwija wątki z części pierwszej i zdradza potencjał na o wiele, wiele więcej. Czasem zabawnie, czasem rozczulająco, czasem akcyjnie-klimaciarsko, czasem wręcz dreszczowcowo. Niczego więcej nie mógłbym i nie śmiałbym oczekiwać.

Powiem Wam jeszcze, że od czasu seansu nieustannie mi się marzy jakaś forma mariażu tych postaci z faktycznym MCU. Myślę, że bez większego problemu dałoby się to zrobić w którymś z kolejnych filmów z Hollandem… ale czy taka wizja ma realne szanse się ziścić? Obawiam się, że niezbyt 😟

A, jeszcze ocena. Chyba nikt nie ma wątpliwości?

ocena SZTOS

 

Tomek from Kronika Geeka

 

Pierwsza część przygód Milesa Moralesa w Spider-Versie urzekła mnie głównie formą audiowizualną i fanserwisem na najwyższym poziomie. Fabularnie również było ok, chociaż w ostatnich latach rozmaite multiwersa na dobre zadomowiły się w popkulturze i może właśnie dlatego na tym polu nie było efektu WOW. Tym niemniej poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko.

Across the Spider-Verse miał nie lada trudne zadanie, któremu sprostał W Z O R O W O, nie tylko serwując jeszcze więcej tego samego dobra, ale też znacząco rozbudowując wątki z pierwszej części (tutaj już Spider-Verse ma efekt WOW! Czapki, czy raczej maski z głów!).

Zacznijmy od tego, co już było świetne. Audiowizualnie produkcja nie zawodzi ani trochę, będąc istną ucztą dla oczu i uszu. Rozmaite iteracje Pajączków mają nie tylko swoje własne, bardzo charakterystyczne motywy muzyczne, ale zostały również wykonane w odrębnych stylach graficznych, właściwych dla komiksów, w których się pojawiały. Szczególnie mocno widać to w przypadku postaci Hobie’ego Browna.

Teraz do tego co moim zdaniem poprawiono. Spider-Verse w końcu zachwyca! Mamy tu wielość światów, mamy całe mrowie (sic!) Pająków! Podczas sceny pościgu co rusz łapałem się za głowę, zastanawiając się, czy te wszystkie wersje Spider-istot rzeczywiście trafiły do komiksów 😊 Duży plus za dorzucenie do animacji również postaci z gry Insomniac Games, czy umiejętne wplecenie scen z przeszłych produkcji pełnometrażowych. No i mamy też najbardziej memiczny z pajęczych memów xD

Autorzy bardzo mocno rozbudowali wątek Gwen Stacy, co mnie osobiście bardzo cieszy. Postać nabrała głębi, a po stracie kolejnego przyjaciela kotłują się w niej emocje bardzo ciężkiego kalibru. Po seansie utwierdzam się w przekonaniu, że filmowi Gwen i Miles nie mogą istnieć bez siebie. Wzajemnie się uzupełniają i choć są zupełnie różni, to jak powiedział Miles: są dokładnie tacy sami. Biała pajęczyca i czarny pająk to bardzo zgrany duet.

Spider-Man: Across the Spider-Verse - Miles i Gwen walczą ze Spotem

 

Spore wrażenie zrobił na mnie również szwarccharakter, który na początku śmieszył (i nie wiem dlaczego w wersji polskiej nie nazwali go Ciapek, przecież to byłoby takie w punkt!), lecz w obliczu bycia wyszydzonym przez Spideya, postanowił udowodnić, do czego jest zdolny. A jest zdolny do wielkich okropności, co pokazał w animacji, ostatecznie przybierając postać, która śmiało mogłaby pochodzić z najmroczniejszych dziecięcych koszmarów — czarne chaotyczne kreski, zupełny brak wyrazu, pustka, a do tego ta złowieszcza muzyka. Czy jest to jedyny złol w filmie? Tu opinie są podzielone, bo mamy jeszcze dwóch pretendentów, ale ja chcę wierzyć, że Ciapek to ten jedyny brzydal! 😊

Na koniec gromkie brawa należą się za pewien umiejętnie wkomponowany prztyczek w stronę części Spider-społeczności, której nie spodobało się wprowadzenie czarnoskórego Milesa Moralesa do komiksowej serii. Miles dowiaduje się w filmie, że nie pasuje i że jest zwyczajnym błędem, ale ten sam Miles postanawia udowodnić, że wygłaszający te tezy (w filmie Miguel, a w realnym świecie pajęczy puryści przeciwni postaci młodzika z Brooklynu) bardzo się mylą.

Jeden minusik ode mnie — zakończenie było brutalnie otwarte (w przeciwieństwie do poprzedniej części, gdzie sugestia kontynuacji była naprawdę subtelna). Sprawia to, że cholernie nie mogę się doczekać kolejnej części. Widać, że autorzy są pewni swojego dzieła i nie chcą się już bawić w kokieterię z widzami. I ja się im nie dziwię!

ocena SZTOS

 

Spider-Man: Across the Spider-Verse - 2099 ściga Milesa

 

Dawid from Kronika Geeka

 

Kiedy oglądałem pierwszą część, uderzyło mnie, że film animowany u polskiego dystrybutora nie został potraktowany jak 99% pozostałych animacji i był dostępny w oryginalnym języku z napisami. Pomimo unikatowości filmu praktyki polskich kin zaskoczyły mnie pierwsze. Ale minuta po minucie, szczęka opadała coraz niżej, bo fakt, że mogłem oglądać animację bez dubbingu, zaczynał być najmniej zdumiewającym faktem tej produkcji. Jej styl, ta kreska, nawet ten framerate… Okazuje się, że animacja to chyba najlepszy format dla adaptacji komiksowych. Spider-Man: Across the Spider-Verse kontynuuje wszystko co wyjątkowe, i dodaje jeden, wielki, ciężki i wypasiony kontener jeszcze większej zajebistości! W co trudno uwierzyć, bo pierwsza część już była bliska ideału. Across the Spider-Verse nadaje głębi poruszanym przez scenariusz tematom, rozbudowuje główne postaci oraz tworzy prawdopodobnie jednych z najlepszych antagonistów w komiksowych produkcjach. Thanos i Joker mogą spokojnie spać, wiedząc że w Spider-Versie zło wije się grubą ni… siecią? I nie mówię o Spocie, który sam w sobie demonstruje mini story-arch, jak napisać wzorowego złola.

W miarę zagłębiania się w odmęty zawirowań dorastającego Milesa, istota jego istnienia podawana jest w wątpliwość przez zarówno jego przyjaciół, jak i wrogów. To, kim się stał, zagraża szerszemu multiwersum i kto ostatecznie staje mu naprzeciw, jest prawdopodobnie jednym z lepszych plot-twistów historii kina komiksowego. Dołożyć do tego udoskonalenia stylu animacyjnego z wyskakującymi w ilości kilku na sekundę didaskaliami w komiksowych bloczkach, nowych alternatywnych Spider-manów, gdzie każdemu często towarzyszy muzyczny motyw przewodni z innego gatunku muzyki, scenariusz z dialogami w tempie karabinu maszynowego, oraz zmieniającymi się barwami, oddającymi stan emocjonalny ukazywanych postaci… To wszystko daje absolutnie do-, wy- i przesztosowaną produkcję tak na maxa pochłaniającą, że trudno teraz będzie mnie przekonać, że komiksy lepiej ogląda się w live-action.

Ja. chcę. więcej. Across the Spider-Verse’ów.

ocena SZTOS

 

Strefa GIF-a

Spider-Man: Across the Spider-Verse - Miles Morales i Gwen Stacy

 

Spider-Man 2099 i Spider-Woman

 

Spider-Man: Across the Spider-Verse - Kwatera główna pajęczego multiwersum

 

Peter Parker z córką

 

Sp[ider-Woman kontra the Vulture

 

Miles Morales i Gwen Stacy

 

Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra.

 

+1
3
+1
2
+1
1
+1
2
+1
2
+1
0
+1
0