Trzecia edycja, ale pierwsza po polsku, więc w pewnym sensie nowość mimo 20 lat na karku. Osobiście od pewnego czasu miałam plan się w końcu zapoznać z tym klasykiem – jak się okazało, klasyk ten natomiast miał plan trafić w moje ręce pod postacią prezentu i dostarczyć rozrywek towarzyskich oraz malarskich. Miła zbieżność.
Projektanci: Dave Chalker, Banana Chan, Noah Cohen, Bruce Glassco, Brian Neff, Will Sobel, Jabari Weathers
Kategorie: mechanika zdrajcy, 3-6 graczy, scenariusze, semikoop, klimatyczna, horror
Przebieg rozgrywki
W Betrayal at House on the Hill wcielisz się w jedną z dwunastu dostępnych postaci. Postacie na początku współpracują nad rozwiązaniem zagadki tytułowego domu, w którym straszy. Detale fabularne konkretnych zagadek zależą w dużej mierze od księgi nawiedzeń (podzielonej na dwa zeszyty – dla zdrajcy i dla poszukiwaczy). Nawiedzenia wywoływane są przez różne warunki i mogą łączyć się ze scenariuszami w dowolny sposób, co daje wiele kombinacji, choć nieco mniejsze bogactwo fabularne.
W większości scenariuszy w momencie nawiedzenia następuje także wskazanie zdrajcy (często jest to osoba, która wywołała nawiedzenie). Zdrajca otrzymuje swoją własną instrukcję, której nie może ujawnić poszukiwaczom – i vice versa. Wygrywa ta osoba lub grupa, która pierwsza spełni cel wskazany w księdze scenariuszy.
Poszczególne ruchy polegają na zwiedzaniu i przeszukiwaniu nawiedzonego domu, a od czasu do czasu na konfrontacji z przeciwnikami. Bohaterowie mają cztery cechy – siłę, szybkość, wiedzę i poczytalność – które mogą ulegać zmianom w trakcie rozgrywki i znacząco wpływają na wyniki testów umiejętności. Przeszukując dom, możesz natknąć się na przydatne przedmioty, potężne, acz niebezpieczne omeny oraz na wydarzenia o nieprzewidywalnych konsekwencjach.
Podczas nawiedzenia bardzo istotną mechaniką staje się walka – losowa, oparta na kościach, sile bohaterów, modyfikatorach i przedmiotach. Zdrajca często steruje zjawami czy potworami o określonych w scenariuszu statystykach oraz wchodzi w bezpośrednie interakcje z resztą graczy, używając nowej, wzmocnionej persony.
Nasza grupa rozegrała trzy scenariusze – we wszystkich pojawił się zdrajca i we wszystkich mimo sporej losowości graczom udało się zwyciężyć. Co zostawia nas z hipotezą, że dla tych dobrych gra jest łatwiejsza niż typowe przygody badaczy natykających się na lovecraftowskich Przedwiecznych.
Garść wrażeń
Co mi się podoba?
- Mechanika zdrajcy.
- Klimatyczne scenariusze niezwiązane z żadnym popularnym światem/serialem/wyrobem na franczyzie/książkowym bestsellerem.
- Krótkie rozgrywki bez zbędnego rozwlekania.
- Bardzo fajna gra na spotkanie z graczami wagi lekkiej i średniej albo na integrację grupy bez sięgania po imprezowe tytuły typu Palce w pralce.
(Mam tak, że jak mam grać w zupełnie proste partygejmy typu zwyczajny quiz albo coś na refleks, to wybaczcie, ale wolę pogadać z ludźmi. Paskudna snobka). - Łatwa do przyswojenia instrukcja.
- Bogactwo scenariuszy i ich kombinacji z nawiedzeniami.
- Jak współgracze się wczują i nocą aranżują ci „zasadzki” w kiblu, utrzymane w klimacie nawiedzenia, w którym byłaś zdrajczynią.
- Większa wyrozumiałość gry dla tych miłych i porządnych niż w Martwej zimie czy podczas różnorakich starć z Cthulhu i jego kumplami. Czasem człowiek wcale nie pragnie przeczołganka ;).
Co budzi wątpliwości?
- Po twórcach Betrayalu za klimatyczne gry z motywem zdrajcy zabrało się już kilka ekip, czemu zawdzięczamy m.in. Battlestar Galacticę, Odmęty grozy, Martwą zimę. Nie da się ukryć, że Betrayal jest z tej listy najprostszy i najmniej nastawiony na fanów konkretnych klimatów. Dla koneserów gatunku może to oznaczać brać efektu wow.
- W dwie osoby nie zagracie.
- Przez trzy rozgrywki towarzyszyło nam wrażenie, że zdrajca ma przechlapane.
- Jak ktoś nie lubi otwartej rywalizacji albo losowości, to może nie być najlepsza propozycja.
- Gra prosiłaby się o tutorial. Pierwsze rozdzielenie grupy i konieczność rozpracowania nie tylko modyfikacji zasad gry, lecz także tego, ile z nich wolno ci traktować jako wiedzę współdzieloną z przeciwnikiem, nie było całkiem bezproblemowe.
Podsumowując, solidny produkt, który spełnia oczekiwania i dostarcza radości, ale też i gra, która niekoniecznie zwycięży wszystkie porównania z nowszymi pozycjami w tej konwencji. Z naszej półki na pewno będzie wracać na stół.
Zdjęcia moje.













