Kronika Geeka
Ark Nova - okładka wpisu

Ark Nova

Pierwsza porcja majówkowych pierwszych wrażeń: zarządzam własnym zoo.

Ark Nova ma bardzo trafioną tematykę: kto nie lubi zwierząt? Niespecjalnie konfrontacyjna, strategiczna rozgrywka polegająca na rozbudowie nowoczesnego ogrodu zoologicznego totalnie brzmi jak gra, która mogłaby trafić pod strzechy. I faktycznie: w Polsce nie jest to jeszcze żelazny repertuar większości graczy, ale społeczność światowa zdążyła już przyznać temu tytułowi czwarte miejsce w rankingu BoardGameGeek.

Metki i etykietki
Wydawca: Capstone Games (w Polsce: Portal Games)

Projektanci: Mathias Wigge

Kategorie: euro, eurogra, strategiczna, rywalizacyjna, zaawansowana, 1-4 graczy

 

Przebieg rozgrywki

Rozgrywka w Ark Nova wygląda tak, jakby projektant dodał do Terraformacji Marsa tor akcji znany z Cywilizacji: nowego początku, a następnie obsypał to wszystko zwierzątkami.

Że co?

Ark Nova - pudełko i komponenty gry

W tej grze planszowej gracze zarządzają swoimi ogrodami zoologicznymi. Do dyspozycji masz pięć podstawowych akcji, które po wykorzystaniu spadają na najsłabszą pozycję na torze akcji – im lepsza pozycja, tym więcej możesz podczas każdej akcji zdziałać. Na początku gry najbardziej interesująca jest rozbudowa zoo (do dyspozycji są głównie wybiegi w różnych rozmiarach, ale też budynki takie jak kioski, pawilony, terraria itd.) oraz nabywanie zwierząt. Zwierzęta mają swoje wymagania, dotyczące zarówno przestrzeni życiowej, jak i warunków w całym zoo, aż po nawiązane współprace naukowe z placówkami z innych krajów. Nie współpracujesz z Australią? Kangur gardzi takim domkiem, sorry. Zagadaj do Australijczyków i wróć. Logiczne 😉.

Dość szybko zauważysz, że kołderka jest krótka, a potencjalni lokatorzy – wymagający. Warto się więc zainteresować współpracą z innymi krajami, pozyskiwaniem sponsorów i odblokowywaniem dodatkowych pracowników. W ten sposób, powoli, zoo zaczyna zyskiwać na atrakcyjności, a także zbliża się rutynowa przerwa na kawę (która nastąpi kilkukrotnie podczas rozgrywki, zmuszając graczy m.in. do wyrzucenia nadmiaru kart z ręki, ale i zapewniając dopływ funduszy).

Im atrakcyjniejsze zoo, tym więcej zwiedzających i gotówki, ale nie samą aranżacją człowiek wygrywa. Ark Nova ma dwa główne tory punktacji, a pionki graczy startują na ich przeciwległych końcach. W pewnym momencie pionki jednej z osób miną się na torach punktacji, co spowoduje zakończenie gry; ostateczny wynik graczy jest różnicą pozycji ich pionków na obu torach. Jeśli w ogóle skończysz swoją pierwszą grę na plusie, to uszanowanko!

Równolegle do toru atrakcyjności biegnie tor natury. Żeby zdobyć punkty z tej kategorii, musisz skorzystać z akcji Stowarzyszenia i mieć już dość rozbudowany ogród zoologiczny, nawiązane współprace, jakieś badania w toku. Od początku rozgrywki znane są kryteria punktowania (np. posiadaj pięć drapieżników albo wypuść na wolność trzy zwierzęta z Afryki), dlatego warto mieć ten obszar na oku już od pierwszych ruchów. Z mojego skromnego doświadczenia wynika, że w tej dziedzinie najpierw długo nic się nie dzieje, a potem gracze gromadnie spieszą zdobywać nagrody i punktować na torze natury. Od pojawienia się tego efektu kuli śnieżnej do końca rozgrywki upływa (rozczarowująco) niewiele czasu – terraformatorzy Marsa mogą tu mieć, nie pierwszy zresztą, efekt déjà vu.

Garść wrażeń

Co mi się podoba?

  • Tematyka. Planowanie wybiegów i zasiedlanie ich zwierzakami jest bardzo nagradzające. Fajnie się patrzy na te wszystkie pyszczki gromadzące się wokół naszej planszetki 🙂.
  • Dobrze zachowana konwencja gatunku. Prawilne euro, ale nie aż taki suchar, bo mechaniki są zgrabnie sparowane z podejmowanymi czynnościami (planowanie zoo, nabywanie zwierząt, pozyskiwanie sponsorów).
  • Logika akcji i związane z tym komponenty gry. Masz karty na ręce i na stole, pieniądze, planszetkę akcji Stowarzyszenia, planszę rozbudowy zoo i to wszystko ma sens.
    (Eurogry zbudowane z piętnastu planszetek ze znacznikami są dla mnie za mało klimatyczne. Hardcore’owi miłośnicy znacznikowania mogą to z kolei uznać za minus!)
  • Bardzo ciekawa mechanika punktacji – konieczność minięcia się pionków wyruszających z dwóch krańców toru punktacji dodatkowo stymuluje synapsy.
  • Potencjalnie jest to fajna kompromisowa gra dla grup znajomych o nieco różnych gustach. Solidna, da się opanować w trakcie pierwszej rozgrywki, nie promuje otwartej agresji, ale nagradza za kombinowanie.
  • Wygrałam pierwszą w życiu rozgrywkę z trojgiem mózgowców (dwoje już grało!), ale nie do końca wiem, jak do tego doszło.

Co budzi wątpliwości?

  • Ogólna estetyka. Gra nie razi, ale wizualnie (i jakościowo) stoi zaledwie na akceptowalnym poziomie. Znośne zestawienia kolorów, stockowe zdjęcia, miękkie planszetki graczy. A przecież zwierzaki mają tak przeogromny potencjał!
    • Tak, to dlatego wyjątkowo na okładce wpisu są losowe żyrafki, a nie komponenty recenzowanego tytułu.
  • Trochę za duża losowość. Najpierw się człowiek namóżdży i nakombinuje, a potem ktoś go może zdetronizować zupełnie przypadkiem, podbierając kluczową kartę z toru kart. 
  • Grając we czworo, naprawdę trudno dopchać się do pożądanych akcji Stowarzyszenia. Mam taką intuicję, że tutaj gra nie najlepiej się skaluje.
  • Jak kto lubi konfrontacje, to się raczej nie nasyci.
  • Bardzo ładnie się tu łączą znane mechaniki i motywy, ale oprócz toru punktacji brakuje mi czegoś unikatowego.

Niuanse mechaniki i zbilansowania akcji jeszcze przede mną, ale mogę już z czystym sumieniem powiedzieć, że gra się bardzo zacnie i że zamierzam to powtórzyć. Jakby ktoś jeszcze zrobił piękny reprint, to zasuwałabym do sklepu w podskokach. W obecnej sytuacji nienachalnie polecam Ark Novę Waszej uwadze 👍


Zdjęcia: wydawca, Malienus, Haugenzhays Zhang (pexels.com) oraz ja.

+1
2
+1
2
+1
1
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0