
Dla niewtajemniczonych
Czwarta część przygód emerytowanego zabójcy, który został ponownie wciągnięty do świata śmierci i przemocy. Strzelanie, sztuki walki, wybuchy. I nieunikniony stos trupów. W skrócie: John Wick.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Garść wrażeń
Czy uważam Johna Wicka 4 za najlepszą z części? Jak najbardziej. Tutaj nie sprawdza się prawidło udanego debiutu i coraz gorszych popłuczyn z rosnącym liniowo numerkiem w tytule. Uważam wręcz, że pierwszy John był najsłabszy (choć nadal fajny), a potem już tylko pięliśmy się coraz wyżej po drabinie zajebistości.
Dotarły do mnie głosy krytyczne, których – szczerze mówiąc – nie pojmuję. Serio, nie rozumiem, jak ten film może krytykować ktoś, kto lubi kino akcji. Podkreślam: kino akcji. Nie thriller z misterną intrygą, nie wielowątkowy film szpiegowski, nie ambitny dramat z elementami kina sensacyjnego. Kino akcji. Bo ten film to jedno ze szczytowych osiągnięć gatunku.
No chyba że osoba krytykująca za kinem akcji nie przepada… ale wtedy szkoda czasu na komentowanie tego typu opinii.

Dobra, to lecimy z listą elementów, które najbardziej doceniam albo które najmocniej zapadły mi w pamięć.
- Ten film jest śliczny. Mówię o kolorystyce, o kadrach: uczta dla estetów. Może nie jest to level najpiękniejszych filmów z gatunku wuxia, ale nic nie jest na tym levelu, więc już nie przesadzajmy.
- Niezmiennie urzeka mnie przedstawione uniwersum, rządzące nim zasady (ustalanie reguł pewnego starcia TOP) i te wszystkie mistyczne „artefakty”.
- Symfonia zniszczenia nigdy nie brzmiała równie dobrze.
- Postaci pierwszo- i drugoplanowe są tradycyjnie kapitalnie wyraziste. Brak zastrzeżeń.
Chociaż oczywiście Donnie i Hiroyuki najlepsi. - Sceny w berlińskim oddziale Rady są totalnie wizjonerskie.
- Mamy tu też kilka scen akcji, o nakręcenie których nikt dotąd jeszcze się nie pokusił, a które normalnie zrywają beret. I – jak stwierdziła moja Ukochana – pewnie zapiszą się w historii kina.
Powiem tylko tyle: ruchliwa droga i rzut z góry. Kosmos. - Został nam zaprezentowany ostateczny dowód na to, że pieseł > koteł.
I uwaga: pierwszy raz w historii serii jest scena po napisach! Na moim seansie praktycznie wszyscy zdążyli wyjść z sali. Lamerzy.
Koniecznie trzeba zobaczyć. Moja ocena chyba nie budzi wątpliwości.
Strefa GIF-a









Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra.





