Kronika Geeka

DC: Bohaterowie i złoczyńcy #5 (Batman)

Kolekcja Hachette, tom piąty. A w nim dwóch bohaterów: Batman i Gaiman.

kadr z komiksu o Batmanie, Joker

 

Dla niewtajemniczonych

Firma Hachette postanowiła wypuścić DC: Bohaterowie i złoczyńcy, kolekcję poświęconą ważnym postaciom i wydarzeniom z Uniwersum DC, a każdy tom to starannie wyselekcjonowane opowieści. Twarda oprawa, wysoka jakość, tematyczne felietony z rysem historycznym. Planowo sto numerów i wspaniała nagrzbietowa panorama.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Nie tak dawno wspominałem o Gaimanie w wydaniu supermańskim, ale tam to był raptem drobny akcent – piąty tom antologii Hachette wypełniony jest zaś gaimanowością po brzegi. I cieszy mnie, że padło właśnie na Batmana, bo nie ukrywam, że to ogólnie jedna z moich ukochanych postaci komiksowych.
Być może nawet najukochańsza.

W Whatever Happened to the Caped Crusader (Co się stało z Krzyżowcem w Pelerynie?), czyli przewodniej historii w tym tomie, mamy do czynienia z mocnym autorskim stemplem, gdyż wszystko unurzane jest w onirycznej, nieco absurdalnej atmosferze, jakże dobrze znanej obeznanym z historią Morfeusza.

Ogólnie sama koncepcja pogrzebu Batmana, na którym to (pogrzebie, nie Batmanie) herosi wespół ze złoczyńcami wygłaszają mowy i opowiadają, w jaki sposób Człowiek-Gacek pożegnał się z tym światem, jest iście genialna. Oczywiście każda z postaci ma swoją wersję i oczywiście wszystkie się wykluczają.

To właśnie historia, którą aż chce się chłonąć, nie tylko beznamiętnie przekartkować. Opowieści lekkie, ale z polotem, mocno ironiczne, czy wręcz autoironiczne. Bez nadęcia i patosu, acz mocno w punkt. I mocno wywracające ustalony porządek do góry nogami.

Faktycznie jest to naturalny odpowiednik Co się stało z Człowiekiem Jutra? Szczerze mówiąc, ciężko mi sobie wyobrazić lepsze zamknięcie batmańskiej ery.

Podsumowując: przewrotne, bardzo meta i bardzo fanserwisowe. Ani trochę nie dziwią mnie te nagrody.

Ale na tym, rzecz jasna, nasz tom się nie kończy. Kolejna z historii pióra Gaimana to urzekający Czarno-biały świat, w której to Batman i Joker są aktorami grającymi Batmana i Jokera. Krótkie, zabawne i błyskotliwe.

kadr z komiksu o Batmanie, Joker

 

Niesamowicie też propsuję dodatkowe opowieści z serii Secret Origins, każda skupiona na innym szwarccharakterze. Dla mnie najlepsza jest ta o Poison Ivy – autentycznie czułem niepokój.

strona z komiksu o Batmanie, Poison Ivy

 

Z kronikarskiego (hehe) obowiązku wspomnę tylko, że z Secret Origins mamy jeszcze cztery kolejne historie zebrane pod szyldem Original Sins (Grzechy pierworodne). Dwóch z nich wprawdzie nie napisał pan Neil, ale rozumiem zabieg wydawnictwa, bo nie dość, że historie spajają się w sensowną całość, to jeszcze oprócz Riddlera dostajemy Penguina oraz Two-Face’a, więc czyste wygranko.

Ogólnie dość ciekawa i nadal mocno adekwatna wizja, w której nasi milusińscy z Gotham odnajdują się w świecie zdominowanym przez ogłupiające media.

Na deser prawdziwa truskawka na torcie, gdyż Hachette serwuje nam przeuroczą klamrę. To Alan Moore wciągnął Gaimana na drogę komiksu, dwa tomy temu mogliśmy zobaczyć Neila mierzącego się z przygodami Człowieka ze Stali. A teraz zamiana ról, gdyż jest nam dane podziwiać klimaciarską opowieść Moore’a o Batmanie. I miłości. Głównie o miłości.

strona z komiksu o Batmanie

 

Gdy jeden z moich ulubionych bohaterów spotyka jednego z moich ulubionych pisarzy, oczekiwania zwyczajnie nie mogą nie być wysokie. Na szczęście w tym przypadku efekt końcowy sprostał im z nawiązką.

 

Rysunki pochodzą z następujących komiksów: Batman (Volume 1) #686 | Detective Comics (Volume 1) #853 | Secret Origins (Volume 2) #36 | Secret Origins Special (Volume 2) #1 | Batman Annual (Volume 1) #11

+1
1
+1
1
+1
0
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0