Dla niewtajemniczonych
Firma Hachette postanowiła wypuścić DC: Bohaterowie i złoczyńcy, kolekcję poświęconą ważnym postaciom i wydarzeniom z Uniwersum DC, a każdy tom to starannie wyselekcjonowane opowieści. Twarda oprawa, wysoka jakość, tematyczne felietony z rysem historycznym. Planowo sto numerów i wspaniała nagrzbietowa panorama.
DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.
Garść wrażeń
Po ostatnim tomie retrosupermańskim zastanawiałem się, jakie oblicze Wonder Woman zaserwuje nam Hachette. Muszę przyznać, że tego się nie spodziewałem.
Oczywiście ze względu na swoją zadeklarowaną marvelowość Wonder Woman – podobnie jak wiele innych klasycznych postaci z Uniwersum DC – znam średnio, więc być może to zaskoczenie to wynik zwykłej ignorancji z mojej strony… ale jednak spodziewałem się efekciarsko-humorystycznego akcyjniaka.
Dostałem zaś w gruncie rzeczy dość smutną historię, w której akcji jak na lekarstwo. I chyba bardzo dobrze.

Greg Rucka pokazuje, że historia superbohatersko-trykociarska wcale nie musi równać się skakaniu od jednej napierdzialanki do drugiej, przetykanemu mniej lub bardziej wybuchową dewastacją otoczenia. Bardzo dużo polityki i knowań w wydaniu zarówno ludzkim, jak i boskim. Często można wręcz odnieść wrażenie, że postać Wonder Woman stanowi tło, a nie stoi w centrum wydarzeń. A fabuła i tak wciąga i trzyma w napięciu.
Gwoli ścisłości: historia, którą otrzymujemy w czwartym tomie antologii Hachette, pochodzi z końcowej fazy tzw. tomu drugiego przygód Diany (czyli numerów wydawanych od 1987 do 2006). Załapaliśmy się na numery od 195 (październik 2003) do 202 (maj 2004), czyli od premiery minęło prawie dwadzieścia lat. I o ile widać lekką, oczywiście nieuniknioną, archaiczność świata przedstawionego, to już poruszane problemy zdają się bardzo adekwatne i bardzo na czasie.
Powiem więcej: znaczna większość sloganów głoszonych przez zwolenników Keyesa mogłaby bez problemu znaleźć się w newsach z aktualnej Polski i nawet bym się nie zdziwił 😈
A, jeszcze w kwestii tego, że pewne kwestie się nie zestarzały – wizyta w wydawnictwie i projekt okładki dla książki Diany to totalny i jakże symptomatyczny hit 😃 Ba, zaryzykuję wręcz stwierdzenie, że teraz jest to nawet bardziej prawdziwe niż kiedyś (nie, wcale nie mam na myśli stereotypowego feedu z Instasia, skąd ten pomysł?).
Jak wspominałem, generalnie tom jest dość poważny, ale odrobiny comic reliefu nie zabrakło, więc na sam koniec dostajemy szczyptę mitologii z przymrużeniem oka. Nie było mi to wprawdzie w tym przypadku do szczęścia potrzebne, ale w pełni aprobuję.

Podsumowując, mamy tu komiks superbohaterski, w którym superbohaterskość absolutnie nie gra pierwszych skrzypiec. Zalecam obadać.

Rysunki pochodzą z następujących komiksów: Wonder Woman (Volume 2) #197, 200, 201, 202







