
A co w tym roku pod choinkę?
A w tym roku pod choinkę planszówkę.
A jakąż to planszówkę?
A z chęcią coś Wam podpowiem :).
Garść informacji
- Wszystkie polecane gry porządnie ograłam.
- W artykule nie ma sponsoringu ani linków afiliacyjnych.
- Nie gram z małolatami i nie będę w tej dziedzinie udawać speca.
Udział dzieci w tym rankingu ogranicza się do GIF-ów. ¯\_(ツ)_/¯ - Artykuł jest wolny od spojlerów.
Coś nowego
W tej kategorii polecę Wam świetną, mocno uniwersalną grę wydaną w 2022.
Proszę Państwa, przed Wami…
Canvas
Canvas wydawnictwa Awaken Realms jest dużej urody rodzinną grą… logiczno-artystyczną. Mamy do dyspozycji szeroką paletę przezroczystych kart z nadrukowanymi na nich elementami, a naszym zadaniem jest złożenie obrazów, które spełniają wylosowane na daną rozgrywkę warunki.
Stworzone obrazy są naprawdę urocze (jestem wybredna i nie umarłam z zachwytu nad Dixitem!) i mają frapujące tytuły. Cała gra wydana jest bardzo elegancko, a rozgrywka potrafi być zaskakująco mózgożerna.
Dla mnie Canvas był jednym z odkryć mijającego roku i od serca polecam go bynajmniej nie tylko na rodzinne posiadówki. Mechanika jest niby sucha jak wiór, ale projekt i wygląd gry robią taką robotę, że trudno się sfrustrować przegraną. Jest to też coś, co możecie bezboleśnie przemycić tym znajomym, co to „nic trudniejszego niż party games nie ogarną”, mrug-mrug.
Coś na imprezę
Ta kategoria obejmuje gry dla więcej niż 5 osób i do tego dość łatwe do ogarnięcia. Przewrotnie nie będę Was tu namawiać na największe hity typu Tajniacy, bo na pewno już to macie i znacie.
Colt Express
Moim zdaniem jest to Wielki Niedoceniony polskiego rynku planszówek. Strasznie fajna gierka z trójwymiarowym pociągiem popylającym przez Dziki Zachód, wydana przez Rebel. Gracze mają za zadanie napaść na ten pociąg i jak najbardziej się obłowić.
Colt Express ma rewelacyjny klimat, ale siedzi też w nim niemało potencjału do kombinowania. Każdy bandzior i bandziorka ma swoją talię akcji, a grający muszą sprytnie zarządzać ręką, zapamiętywać, co się stało i „programować” całe sekwencje ruchów w ciemno. Nastawcie się na potężne konflikty interesów, sporo śmiechu, ale i konkretnej frustracji wskutek wystrzelania całego magazynka na wiatr albo trzykrotnej próby podwędzenia walizeczki z hajsem, której już dawno nie ma w tym wagonie 😉
Mascarade
Wydana przez Rebel karcianka blefu i cwaniakowania. Zagracie w nią nawet w 12 osób!
Bardzo skrótowo mówiąc, w Mascarade nigdy nie masz pewności co do tożsamości innych graczy… ani co do swojej własnej. Blefując i wnioskując na podstawie zachowań pozostałych osób, musisz uzbierać kilkanaście złotych monet.
Dużo prostsza niż Colt Express, łatwa do wytłumaczenia, dowozi to rewelacyjne poczucie bycia taaaką sprytną, a do tego masę śmiechu. Jeśli miałabym podsumować tę grę jednym zdaniem, brzmiałoby ono „Mafia spotyka pijaną Cytadelę, ale nikt nie umiera i po śmierci nie przeszkadza pozostałym graczom”.
Coś taniego
Ta kategoria miała obejmować gry do 50 zł, ale ostatecznie obejmuje gry do 50 zł plus inflacja. Jako bonus w obu przypadkach macie nielimitowaną liczbę graczy, gdyż najtańsze okazały się gry typu roll’n’write.
Welcome to
Klasyka gier wykreślanych, w której musimy zaprojektować idealne miasteczko i uzyskać jak najwięcej punktów. Pozbawiona negatywnej interakcji, pogodna, nieco sucha, mocno premiuje analityczne myślenie i spryt.
Rozgrywka nie jest długa, a dodatkowo wszyscy gramy naraz, wykreślając kolejne domki na podstawie wylosowanych kart. Przeciwnicy negatywnej interakcji będą mogli się skupić na ulepszaniu własnego miasteczka, a rywalizatorzy – na tworzeniu jak najlepszego planu jego rozbudowy.
Wszystko to powoduje, że Welcome to jest jedną z tych gier, które prawie automatycznie kończą się pytaniem „Gramy jeszcze raz?”.
Welcome to wydał Rebel, ale ponieważ jesteśmy w kategorii budżetowej, to przypomnę, że w przypadku tego wydawcy często opłaca się polować na okazje także poza ich głównym sklepem.
Kartografowie
Kompletnie nie wiem, o co chodzi z królową Gimnax i światem Roll Player, ale grunt, że zawalczymy o Gwiazdki Reputacji. To gwarancja dobrej zabawy (ponowne mrug-mrug).
A poważnie: nie dajcie się zwieść otoczce w stylu fantasy – Kartografowie to bardzo przyjemny, sprytny sucharek, do którego absolutnie nie trzeba wczuwać się w konflikt pani Gimnax z władcami Dragul. W tej grze będziecie tworzyć mapę lądów na podstawie interesującej mieszanki „prawdziwych odkryć” oraz oczekiwań królowej. Podobnie jak w Welcome to kryteria losowane są z puli kart i wspólne dla wszystkich graczy.
Gra jest luźno spokrewniona z różnymi tetrisami oraz z Patchworkiem. Do w pełni satysfakcjonującej rozgrywki potrzebujecie raczej pisaków niż załączonych do niej ołówków – zapewnia to zarówno lepszy ogląd tworzonej mapy, jak i wybitne doznania artystyczne.
Coś dla dwojga
7 cudów świata: Pojedynek
Ta gra jest ze mną na każdych wakacjach. No chyba że zabieramy znajomych – Pojedynek nie zezwala na otwarcie związku. I nie bierze jeńców.
Pojedynek to bardzo rzadki przypadek, kiedy dwuosobowa wersja światowego hitu bije oryginał na głowę. Elegancka, przyjemna, sprytna karciana gra cywilizacyjna, w której musimy nieustannie kombinować, jak by tu najlepiej wykorzystać obecnie dostępne karty. Oraz w które zwycięstwo najbardziej opłaca się nam zainwestować. Oraz co zrobi przeciwnik.
Odrobinę bardziej strategiczna niż oryginalne 7 cudów, będące dość unikatowym okazem imprezowej gry cywilizacyjnej – i dobrze. Ładnie wydana. Wspaniale, bezczelnie, bezpardonowo rywalizacyjna. Jeśli masz wśród znajomych jakąś parę… wiesz, co masz im kupić.
Coś zajebistego
Gloomhaven
Zapis mojego strumienia świadomości:
Hmm, skoro to ma być naprawdę zajebiste, to wybór jest jeden: „Gloomhaven”. Dobra, nie będę stronnicza, sprawdzę jeszcze, co jest numerem jeden na BoardGameGeeku.
Co się okazuje? Dziubaski, wszystkie drogi prowadzą do Gloomhaven. Jeżeli nie chcecie ryzykować czegoś spoza planszowego crème de la crème, to właśnie to epickie pudło powinno zamieszkać pod Waszą choinką. Coś taniej? Niestety tanio już było 😔.
Gloomhaven, zaprojektowany przez Isaaca Childresa i spolszczony przez Rysława z zespołem pod egidą Albi, to święty Graal gier kooperacyjnych, doskonale rozwijający klimaty znane z kultowych gier młodości takich jak Magia i miecz. Rozbudowana kampania zapewni dziesiątki godzin przygody, ogólne zasady mechaniki dadzą stopniowo zwiększające się pole do popisu, a odkrywanie kolejnych postaci i świata Gloomhaven będzie frajdą na wiele sesji.
Komponenty są zrobione solidnie, figurki maluje się dość przyjemnie (no… trochę małe są), a mapa świata i doklejane na niej naklejki to wspaniały mechanizm nagrody i ozdoba każdego domostwa.
Wstawki fabularne napisane są, powiedzmy sobie szczerze, przeciętnie. Mogą, ale nie muszą być lepsze niż improwizacje Waszego ulubionego mistrza gry.
Dla mnie potężnym atutem jest, że świat nie jest czterdziestym siódmym remake’iem dziesiątej wody po kisielu, a co za tym idzie, cała przygoda ma klimat absolutnej nowości. Jeśli też chcecie się tym cieszyć – nie guglajcie zbyt wiele.
Jak na ten ranking Gloomhaven stosunkowo trudno nabyć w dobrej cenie. Jeśli chcecie sobie Glooma importować i grać po angielsku – zaproście graczy z angielskim na B2 lub lepszym albo przygotujcie się na wspólne tłumaczenia. Jeśli nie macie do tego cierpliwości – w drodze wyjątku możecie nabyć wersję na PC (więcej w filmiku redaktora Michała), która może nie ma mapy z naklejkami, ale za to dowozi jeszcze więcej misji niż planszowy oryginał.
W imieniu swoim i redakcji Kroniki Geeka życzę Wam udanego
* Gwiazdorów, Gwiazdek, Aniołków i Dzieciątek.
GIF-y pochodzą z giphy.com, okładka wpisu zaś z unsplash.com.
Za weryfikację panteonu istot prezentonośnych dziękuję Szymonowi F.-S.





