Kronika Geeka

DC: Bohaterowie i złoczyńcy #1 (Batman)

Czas przyjrzeć się ostatniej superbohaterskiej kolekcji Hachette. Na pierwszy ogień idzie nie kto inny jak ponoć najlepszy detektyw na świecie.

Dla niewtajemniczonych

Firma Hachette postanowiła wypuścić DC: Bohaterowie i złoczyńcy, kolekcję poświęconą ważnym postaciom i wydarzeniom z Uniwersum DC, a każdy tom to starannie wyselekcjonowane opowieści. Twarda oprawa, wysoka jakość, tematyczne felietony z rysem historycznym. Planowo sto numerów i wspaniała nagrzbietowa panorama.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Ze mnie zawsze był chłopak raczej marvelowski, więc pierwsze zetknięcie z niniejszą kolekcją stanowiło dla mnie szansę, żeby nawet nie tyle ponadrabiać zaległości w kwestii takich czy innych postaci, co wręcz poznać w miarę bieżące oblicza tychże, bo w wielu przypadkach prezentowane opowieści mają szansę być umiarkowanie przestarzałe. Czyli fajnie.

I pierwszy tom kolekcji Hachette to dla mnie właśnie kwintesencja takiej wmiarębieżącości, gdyż zaczyna się od numeru, który w 2016 odpalał kolejny relaunchowy event w uniwersum, czyli tzw. DC Rebirth.

Batman zapped with electricity

 

Historia krótka, ale rolę zajaweczki pełniąca wybornie, bo od razu wiemy, jakiego Batmana możemy się w wydaniu Toma Kinga spodziewać. Połączenie determinacji z obłędem nakreślone pięknie – także dosłownie, więc tu dodatkowy plus za klimatyczne ilustracje Mikela Janína.

Po tym wstępie przechodzimy do mięcha, czyli do sześciu początkowych numerów batmańskich z 2016 i historii I Am Gotham, również napisanej przez Kinga, a zilustrowanej głównie przez Davida Fincha (od 1 do 5) i bonusowo przez Ivana Reisa (nr 6). I o ile ani kresce Janína, ani kresce Reisa nic do zarzucenia nie mam, to rysunki Fincha uważam zwyczajnie za kapitalne – z całego tomu to właśnie one najbardziej trafiają w mój gust.

a page from Batman comic book

 

A fabularnie? Umówmy się: jeśli opowieść zaczyna się od tego, że Batman na jetpacku wlatuje na spadający samolot i stara się nie dopuścić do katastrofy w centrum miasta, no to halo. Od razu wiadomo, że będzie grubo.

Mamy tu spore nagromadzenie emocji (w większości tych nie za wesołych), historia wciąga i ładnie się rozwija, pod koniec wjeżdża epicka bomba (której nie będę tu spoilował)… no i samo zwieńczenie sprawia, że bardzo bym chciał wbijać w dalsze numery.
Co w sumie może uczynię 😈

A to jeszcze nie wszystko! Na dobicie otrzymujemy annualowe Good Boy (Grzeczna psinka), Silent Night (Cicha noc) i The Not So Silent Night of the Harley Quinn (Nie taka znowu cicha noc Harley Quinn), czyli trzy urocze jednostrzałowe historyjki skupiające się na tym, co w mrocznych komiksach jest BARDZO WAŻNE.

Czyli na pieskach i Bożym Narodzeniu 😈

Spoko są takie luźne fillery, w końcu o to chyba chodzi w rocznikach. Zawsze lubiłem sporadyczne oderwanie, więc i tym razem z mojej strony okejka, nie chce być inaczej.

Harley Quinn and Batman during Christmas

 

Bardzo dobre rozpoczęcie kolekcji – stanowczo warto się zapoznać. Oby kolejne tomy w większości trzymały choćby zbliżony poziom.

ocena BDB

 

Rysunki pochodzą z następujących komiksów: Batman: Rebirth #1 | Batman (Volume 3) #1, #2, #4, #6 | Batman Annual (Volume 3) #1

+1
2
+1
1
+1
1
+1
1
+1
1
+1
0
+1
1