Kronika Geeka

Love, Death & Robots (S03)

Powiew nowości i efekt zaskoczenia mamy już dawno za sobą. Jak wypada trzecia część netfliksowskiej antologii o miłości, śmierci i robotach?

a battle robot

 

Dla niewtajemniczonych

Love, Death & Robots to zbiór niepowiązanych ze sobą fabularnie krótkich filmów animowanych, z których każdy tworzony jest przez inne studio (no, prawie). Osią spajającą, przynajmniej teoretycznie, rzeczone filmy jest takie czy inne nawiązywanie do trzech tytułowych motywów. Bardzo niefamilijnie, gdyż częstokroć golizna, wiadra juchy oraz inne atrakcje z szufladki 18+.

DALEJ MOGĄ MIESZKAĆ SPOILERY. ŻEBY NIE BYŁO.

Garść wrażeń

Michał from Kronika Geeka

 

Do poprzednich serii podchodziłem może nie z czcią nabożną, ale muszę przyznać, że wiele odcinków rozwalało mózg swoją wizją i przeogromnymi pokładami kreatywności. No i potęgą wizualną, bo raz po raz kręciłem głową z niedowierzaniem, że można tworzyć takie małe dzieła sztuki.

Przy trzeciej serii nie miałem jakichś wygórowanych oczekiwań – po prostu mieli tego nie zepsuć. I nie zepsuli.

Ba, pokuszę się wręcz o stwierdzenie, że trzecia seria LD&R jest lepsza od dwóch poprzednich!
And that’s saying something 😈

a human and a huge alien creature

 

Żadnemu z dziewięciu odcinków nie zarzucę ani wtórności, ani monotonii i nie mam poczucia, że coś było robione na siłę (tzn. może i było, ale jeśli tak, to świetnie się maskują). Udało się też uniknąć patentu z cyklu „Mamy przezajebistą animację i zero pomysłu na historię, ale łotewa, kto tam patrzy na fabułę, damy jakieś randomowe bzdury, ważne, że animacja top!”. Jasne, nie wszystko podoba mi się na równi (trudno zresztą, żeby było inaczej), ale każdy odcinek dostawał ode mnie co najmniej zdecydowaną okejkę. No i każdy odcinek zawierał choć jeden charakterystyczny element godzien propsowania.

Jakieś minusy? Nie do końca przekonuje mnie zakończenie Swarm – wydaje mi się lekko niedorobione, jakby przedwcześnie urwane, ale to też może zwykła kwestia gustu.
I zarzut, który mam od pierwszej serii, czyli że skoro antologia nosi tytuł Love, Death & Robots, oczekiwałbym, że KAŻDY odcinek w takim czy innym stopniu nawiąże do KAŻDEGO z tych pojęć. A jeśli nie ma to miejsca, mimowolnie się zastanawiam, co dany odcinek robi w tej antologii. Na szczęście zastanawiam się dość krótko, zwłaszcza jeśli odcinek jest takim sztosem jak drugi w tej serii Bad Travelling i można mu wybaczyć absolutny brak motywu… albo nie, nie napiszę, będzie zagwozdka do końca 😈

Ciężko mi wybrać ulubioną trójkę, bo – jak już wzmiankowałem – poziom megawysoki i być może jutro typy byłyby całkiem inne. Ale póki co są następujące (kolejność chronologiczna):

  • Three Robots: Exit Strategies: za urocze continuity, dzięki któremu mogę powitać starych znajomych, a także za w gruncie rzeczy przerażające i jakże realnie brzmiące przesłanie
  • Mason’s Rats: za bardzo nieszablonowe (i dość poruszające) podejście do tematu wojny, a także za wielce plastyczne wizualia
  • Jibaro: za niebywały odjazd artystyczny (serio, to, co się tu dzieje na linii obraz – dźwięk, to jest jakiś koniec) i baśniowo-poetycką opowieść

I jeszcze nagroda specjalna dla (oraz prośba o adres do dealera twórców) Night of the Mini Dead, bo ta miniaturowa apokalipsa to wizja tak przecudownie zryta, że głowa kręci z niedowierzaniem, a gęba się cieszy.

people fighting zombies with flamethrowers

Gorąco polecam. Wiele życia Wam to nie skradnie, a spora szansa, że zapewni multum ciekawych doznań.

ocena BDB

 

Tomek from Kronika Geeka

 

Z biegiem lat łyknięcie całego sezonu ulubionego serialu w jeden wieczór staje się coraz trudniejsze. Na szczęście z pomocą przychodzi seria Love, Death & Robots. Krótkie, związane ze sobą jedyne pewnymi motywami produkcje to świetna rozrywka, a cały sezon można ukończyć w dwie godziny z małym hakiem.  

W LD+R pierwsze skrzypce gra jak zwykle wielka różnorodność przedstawionego obrazu i moim zdaniem ta formuła wciąż się nie wyczerpała. Na koniec każdego odcinka zżerała mnie ciekawość, co przyniesie kolejny i jak będzie wyglądać.

zombies in Vatican

Moje top to Night of the Mini Dead. Najkrótsza produkcja w trzecim sezonie to dzieło kompletne. Groteska, niepohamowany chaos i piskliwe wrzaski miniludzkości widzianej na ekranie towarzyszą nam od pierwszych sekund aż do napisów końcowych, a te ujrzymy już po siedmiu minutach (jak mini to mini). Każda kolejna scena to tylko większy banan na twarzy. Jest nawet morał, ale by go poznać, odsyłam zainteresowane i zainteresowanych do kulminacyjnego pierda 🙂 To zdecydowanie najśmieszniejsza, najszybsza i najurokliwsza apokalipsa, jakiej doświadczycie w 2022 roku.   

Na Waszą uwagę z pewnością zasługują również  Jibaro, Bad Travelling i Mason’s Rats.

Tyle!

ocena BDB

 

Strefa GIF-a

two robots talking in a postapocalyptic world

 

four people staring at us

 

a small astronaut and a giant astronaut

 

a car with flamethrowers fighting zombies

 

three people shooting machine guns

 

a spaceship flying towards us

 

rats armed with crossbows

 

two soldiers fighting for a grenade

 

a golden mermaid screaming at knights

 

Zdjęcia pochodzą z IMDb, GIF-y zaś ze skarbnicy Tumblra.

 

+1
3
+1
1
+1
0
+1
1
+1
2
+1
0
+1
0